OFERTY PRACYKONTAKT
rekrutuj 40ton665
Opublikowane 22 Październik, 2018

Z Londynu do Madrytu bez tankowania, ciężarówka na gaz LNG, z ładunkiem kilkunastu ton

W nawiązaniu do tekstu:

Ciężarówki na LNG przez 2 lata nie zapłacą niemieckiego myta, by następnie płacić je tylko częściowo

Iveco znalazło bardzo ciekawy sposób na promocję swojego gazowego Stralisa. Ciężarówka zasilana płynnym gazem ziemnym, w skrócie znanym LNG, została wysłana w trasę z Londynu do Madrytu. Miała wykonać ten przejazd bez żadnego tankowania, wykorzystując swoje zbiorniki do granic możliwości.

W akcji uczestniczyło Iveco Stralis NP 460, które oficjalnie, z pełnym ładunkiem, legitymuje się zasięgiem 1600 kilometrów. Żeby natomiast przejechać z Londynu do Madrytu, pojazd musiał pokonać po drogach dokładnie 1728 kilometrów. Do tego doszła oczywiście przeprawa promowa, zrealizowana na trasie z Dover do Calais.

Na potrzeby testu ciężarówka była tylko częściowo obciążona. Ciągnik jechał w parze z furgonową naczepą, wraz z balastem osiągając 30 ton masy całkowitej. Symulowało to więc przejazd w przeciętnym ładunkiem, ważącym około kilkunastu ton. Trzeba też dodać, że we Francji samochód nieustannie zmagał się z czołowym wiatrem.

Pomimo dużego ryzyka wyczerpania się gazu, przejazd udało się wykończyć. Stralis pokonał 1728 kilometrów bez żadnego tankowania i jak podaje samo Iveco, spalił przy tym średnio 22,6 kg/100 km.

Włoski producent wylicza też potencjalne oszczędności, biorąc przy tym pod uwagę brytyjskie ceny paliw. Trasa z Londynu do Madrytu na gazie LNG miała być 200 funtów tańsza, niż przy użyciu ciężarówki na olej napędowy. Mamy tutaj więc 1000 złotych oszczędności, co jest naprawdę kuszącym wynikiem. Inna sprawa, że takie Iveco Stralis NP460 kosztuje około 130 tys. euro. Czy więc gazowy pojazd rzeczywiście się opłaca? Pewną odpowiedź na to pytanie znajdziecie w tym artykule.

Poniżej możecie zobaczyć zdjęcie komputera pokładowego, tak dla potwierdzenia. Zwróćcie uwagę, że “rezerwa” już się świeci, a wskazówka dosłownie leży. Jak twierdzą towarzyszący przejazdowi dziennikarze, “rezerwa” pojawiła się około 130 kilometrów od Madrytu, a więc po przejechaniu 1600 kilometrów.

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 1 komentarz

  1. kajos75 napisał(a):

    pytanie mam gdzie na promie jego ustawili
    powinni na koncu gornego pokladu z powodu bezpieczenstwa

    teraz pewnie byl to jedyny pojazd tego typu wiec raczej problemu nie bylo ale jak by jezdzily tysiace takich aut to jak to beda dokowac na lodzi?

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.