Lód spadł z naczepy wprost pod radiowóz – 3 tys. zł kary i apel do przewoźników

Powyżej: omawiany film

Wraz z pierwszymi mrozami i opadami śniegu, przypomniał o sobie jeden z głównych zimowych problemów branży transportowej. Mowa oczywiscie o lodzie zalegającym na dachach ciężarówek.

Śląska policja opublikowała dzisiaj nagranie, które wykonano 21 listopada, podczas autostradowego patrolu. Radiowóz poruszał się wówczas po trzypasmowym odcinku trasy A4, jadąc za wyprzedzającym zestawem z naczepą, gdy z naczepowego dachu zsunęła się spora tafla lodu. Na szczęście trafiła ona w nawierzchnię, upadając jeszcze przed radiowozem, dzięki czemu nikt nie został w tym zdarzeniu ranny. Niemniej dla kierowcy oznaczało to natychmiastowe spotkanie z policją i kosztowne konsekwencje.

43-letniemu obywatelowi Ukrainy zarzucono poruszanie się pojazdem, którego stan może zagrażać innym uczestnikom ruchu. Wystawiony z tego tytułu mandat opiewał na 3000 złotych. Jednocześnie policja wydała następujący apel do branży transportowej:


Przypominamy, że to kierujący odpowiada za prawidłowe przygotowanie pojazdu i naczepy do jazdy. Usunięcie śniegu, lodu oraz wszelkich zanieczyszczeń z elementów pojazdu nie jest tylko kwestią estetyki – to obowiązek wynikający z przepisów i element podstawowego bezpieczeństwa.

Apelujemy również do właścicieli oraz osób zarządzających firmami transportowymi: inwestowanie w rozwiązania ułatwiające kierowcom skuteczne usuwanie lodu i śniegu (np. platformy, stanowiska serwisowe, konstrukcje do oczyszczania naczep) realnie wpływa na poprawę bezpieczeństwa na drogach.


W nawiązaniu do tego apelu, a także wystawionej kary, pozwolę sobie na małą powtórkę z przepisów. Tak, to prawda że kierowca ponosi odpowiedzialność za poruszanie się pojazdem stwarzającym zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Sprawa jest tym bardziej poważna, że waga grubego płatu lodu może wynosić około 50 kilogramów. Trzeba też jednak pamiętać, że wchodzenie na dach ciężarówki, na przykład z użyciem drabiny, stanowi „pracę na wysokości” lub „pracę z ryzykiem upadku” (różne kraje różnie to określają). Wymaga to odpowiednich szkoleń, narzędzi i ubezpieczeń, a więc nie powinno być wykonywane przez kierowców ciężarówek. Jest to też zwyczajnie niebezpieczne i wielokrotnie pojawiły się informacje o tragicznych następstwach upadku z naczepy. Dlatego, w obliczu utrzymującego się niedoboru ramp na parkingach, warto pomyśleć o szczególnych elementach zimowego wyposażenia. W ciągu ostatnich kilku lat prezentowałem kilka potencjalnych rozwiązań, a poniżej dołączam linki do artykułów na ich temat:

pneumatyczny system unoszący dach;

mechaniczny system unoszący dach;

skrobaczka na kilkumetrowym wysięgniku;

skrobaczka w formie dmuchanej;

domowej roboty narzędzie z deski i miotły.