
Trzy dni po poprzednim artykule na ten temat (zapraszam tutaj), wraca sprawa lodu spadającego z ciężarówek. Tym razem będzie to sprawa z północno-zachodnich Niemiec, wyróżniająca się bardzo nietypowym zakończeniem.
Dzisiaj rano, około godziny 7.00, niemiecka policja otrzymała wezwanie na wąską, lokalną trasę K211, między miejscowościami Ostervesede oraz Fintel. Po przybyciu na miejsce funkcjonariusze zastali Renault Master z uszkodzoną szybą przednią, a także stojącego za nim MAN-a TGX z naczepą kurtynową i podwieszanym wózkiem.
Kierowca Renault Master zeznał, że poruszał się w przeciwnym kierunku niż MAN, gdy z naczepy tego ostatniego spadła bryła lodu. Miała ona trafić w przednią szybę „Renówki”, bardzo wyraźnie ją uszkadzając. Dlatego też kierowca auta dostawczego miał zawrócić swój pojazd, ruszyć za ciężarówką, a następnie ją wyprzedzić i zatrzymać do czasu przyjazdu policji.
Czytając tę informację, od razu można by się spodziewać informacji o mandacie. Jak jednak podano w komunikacie policji, kierowca ciężarówki złożył wyjaśnienia, które nie zgadzały się z wersją przedstawioną przez kierowcę auta dostawczego, wyraźnie ją podważając. Sprawy nie dało się wyjaśnić w prosty sposób i dlatego też nie wystawiono na razie żadnej kary. Zamiast tego policja ogłosiła poszukiwania świadków, którzy widzieli spadający lód i mogliby potwierdzić jego pochodzenie. Poproszono przy tym o kontakt telefoniczny z komisariatem i wskazano, że szczególnie cenne będą zeznania od osób jadących za ciężarówką, w tą samym kierunku.
Jako że sprawa dotyczy mocno kontrowersyjnego tematu, na koniec należy się mały komentarz. Przepisy wyraźnie wskazują, że kierowca może ponosić odpowiedzialność za lód spadający z ciężarówki. Jest to bowiem uznawane za poruszanie się pojazdem, którego stan stwarza zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Trzeba też jednak pamiętać, że wchodzenie na dach naczepy lub zabudowy, na przykład z użyciem drabiny, stanowi „pracę na wysokości” lub „pracę z ryzykiem upadku” (różne kraje różnie to określają). Wymaga to odpowiednich szkoleń, narzędzi i ubezpieczeń, a więc znakomita większość kierowców ciężarówek nigdy nie powinna tego wykonywać. Jest to też zwyczajnie niebezpieczne, gdyż upadek z naczepy lub zabudowy może skutkować poważnymi obrażeniami lub śmiercią. Dlatego, w obliczu utrzymującego się niedoboru ramp na parkingach, warto pomyśleć o szczególnych elementach zimowego wyposażenia. W ciągu ostatnich kilku lat prezentowałem kilka potencjalnych rozwiązań, a poniżej dołączam linki do artykułów na ich temat:
- pneumatyczny system unoszący dach;
- mechaniczny system unoszący dach;
- skrobaczka na kilkumetrowym wysięgniku;
- skrobaczka w formie dmuchanej;
- domowej roboty narzędzie z deski i miotły.












