Liaz 300 w holenderskiej firmie, czyli nietypowy zakup zachodniego przewoźnika pod koniec lat 90-tych

liaz_300_transport_miedzynarodowy

Powyżej: czeski ciągnik sfotografowany w marcu 2015 roku w Polsce, na drodze nr 8. Wraz z niemalże nową naczepą egzemplarz ten pokazuje, że Czesi cały czas z powodzeniem używają Liazów na trasach międzynarodowych. Zdjęcie pochodzi ze zbiorów Truck-Spotters.eu, a dodatkowym smaczkiem na ciągniku jest tutaj certyfikat “S”, informujący, że mamy do czynienia z ciężarówką “bezpieczną i bardziej przyjazną dla środowiska”.


Jak na produkt pochodzący z byłego bloku wschodniego, ciężarówki marki Liaz zrobiły całkiem niezłą karierę w transporcie międzynarodowym. Samochody te można było swego czasu spotkać w najróżniejszych zakątkach Europy, pewna ilość egzemplarzy kursowała nawet na Bliski Wschód, zaś kiedy na początku lat 90-tych Polacy masowo zaczęli zajmować się prywatnym przewozem towarów, czechosłowackie ciągniki siodłowe należały do jednych z najchętniej użytkowanych przez nich pojazdów. A jakby tego było mało, w latach 90-tych po Liazy sięgnął nawet przewoźnik z Holandii, kupując aż dwa egzemplarze.

Za sprawą prywatnego importu ciężarówki typu Liaz 300 trafiły do Beneluxu w 1996 lub w 1997 roku, będąc typowymi ciągnikami siodłowymi do transportu na dłuższy dystans. Kupiła je firma Blouw z wioski Blijham, położonej na samej północy Holandii, nieopodal Groningen, wybierając przy tym układ osi 4×2 i inwestując w typowo holenderskie malowanie. W takim wydaniu czeskie ciężarówki zaparkowały obok licznych egzemplarzy Volva FH12 oraz DAF-a 95 i trzeba przyznać, że w wersji z dachowym spojlerem nie wyglądały w tym szwedzkim towarzystwie najgorzej. Wraz z tymi pojazdami na placu firmy pojawił się także trzeci egzemplarz, stojący na czeskich rejestracjach i wyposażony dla odmiany w czerwoną kabinę, lecz akurat ten pojazd nie został w Holandii na dłużej.

Co było dalej? Dwie czeskie ciężarówki zaczęły wykonywać taką samą pracę, jak ich zachodni koledzy, wzbudzając przy okazji zainteresowanie mediów. Magazyn „Truckstar” pisał swego czasu artykuł na ich temat, utrzymując, że kierowcy chwalili te samochody, nie dostrzegając w nich stereotypowego, wschodnioeuropejskiego zacofania. Chwalono takie rozwiązanie jak umieszczone obok szyby lusterko pokazujące widok przed pojazdem oraz odkreślano fakt, że czeskie pojazdy zgodne były z najnowszymi wówczas normami emisji spalin Euro 2 (choć niestety informacji na temat pochodzenia i mocy silników nie udało mi się znaleźć). Co natomiast było jeszcze dalej, tego nie wiadomo, gdyż historia ciężarówek nie była w Holandii szczególnie śledzona. Co więcej, sama firma Blouw kilka lat później upadła, znikając z rynku, a ślad po Liazach po prostu zaginął. Na pewno od dłuższego czasu nie ma ich w Holandii, gdyż poszukiwanie w bazie danych pojazdów po numerze rejestracyjnym nie przyniosło żadnego rezultatu.

Zachowało się za to kilka zdjęć, poniżej czeka jedno z nich, zaś resztą znajdziecie TUTAJ.