Początek 2026 roku obfituje w doniesienia o autopilotach. Po aferze z zatrudnianiem zdalnych operatorów z Filipin (artykuł tutaj), a także informacji o dołączeniu producenta bezzałogowych ciężarówek do firm doradzających Komisji Europejskiej (artykuł tutaj), teraz pojawia się wiadomość ze Stanów Zjednoczonych, mówiąca o „superludzkim transporcie”.
Amerykańska firma Aurora, rozwijająca autopiloty dla ciągników siodłowych różnych marek, pochwaliła się rozwinięciem swojej operacji na terenie Arizony, Nowego Meksyku i Teksasu. Firma uzyskała tam kolejne zezwolenia na wykonywanie zautomatyzowanego transportu i dzięki temu uruchomiła nową linię o przełomowym charakterze. Jest to połączenie między Phoenix w Arizonie oraz Fort Worth w Teksasie, liczące 1600 kilometrów w jedną stronę, a przy tym mające być obsługiwane bez jakichkolwiek postojów, właśnie dzięki autopilotowi.
Zdaniem firmy Aurora, będzie to pierwsze w historii stałe połączenie, w którym jednostajny odcinek pokonywany na autopilocie będzie tak długi, że pojedynczy kierowca nie byłby w stanie tego obsłużyć bez odbywania dobowej pauzy (oczywiście z założeniem, że nie łamałby przy tym przepisów). Stąd stwierdzenie, że będzie to usługa wykraczająca poza możliwości jednego człowieka i dlatego też firma nazwała to właśnie „superludzkim transportem” (ang. „superhuman transport”).
Omawiana trasa na mapie:
Na dystansie całych 1600 kilometrów za prowadzenie pojazdu ma odpowiadać komputer, oceniający otoczenie w oparciu o kamery, radary oraz lidary. Do końca bieżącego kwartału na pokładzie ciągników siodłowych mają jeszcze zasiadać ludzie, pełniący rolę awaryjną i odpowiedzialni za przejęcie kontroli w razie ewentualnych problemów. Już w drugim kwartale zamierza się jednak przejść na tryb całkowicie bezzałogowy, od samego Phoenix, aż do Fort Worth, kabiny ciągników mają pozostawać puste. Sytuacje awaryjne mają być wówczas rozwiązywane za pośrednictwem zdalnego sterowania, przez operatorów siedzących w biurze.
Czy historie tego typu mogą mieć w przyszłości realny wpływ na zatrudnienie dla kierowców i czy może to objąć branżę także w Europie? Konkretną odpowiedź na to pytanie wciąż trudno sobie wyobrazić, ale ewidentnie coś się w tym temacie święci i za kilka lub kilkanaście lat może dojść do jakichś realnych przełomów. Tym bardziej, że Aurora rozbudowuje właśnie swoją flotę do około 200 zestawów, a jednocześnie prowadzi prace z Volvo Trucks, które mają na celu wdrożenie do komercyjnej sprzedaży automatyzowanego ciągnika Volvo VNL. Z drugiej strony, trzeba podkreślić, że przejazd na omówionej powyżej linii wiąże się ze znacznie mniejszym natężeniem ruchu niż ma to miejsce na terenie większości Europy. Można wręcz powiedzieć, że duża część trasy prowadzi tam niemalże w warunkach pustynnych, po idealnie prostych autostradach, co znacznie ułatwia autopilotowi zadanie. Faktem też jest, że pokonywanie 1600 kilometrów na raz nie jest w Stanach Zjednoczonych niczym nadzwyczajnym, nie tylko dlatego, że w kraju tym nie stosuje się ograniczników prędkości, ale też dlatego, że amerykańskie podwójne obsady mogą legalnie jeździć bez żadnego zatrzymywania, na zasadzie „jeden kieruje, drugi śpi”.
Przykładowy film z bezzałogowej trasy przez Teksas:












