
Powyżej: ubiegłoroczna sprawa z Holandii
Jedną z najgłośniejszych i niestety też najtragiczniejszych spraw z ubiegłego roku był śmiertelny wypadek na holenderskiej autostradzie A4 pod Rotterdamem. Kierowca DAF-a XF zginął tam w wyniku gwałtownego hamowania, po tym jak ładunek rur przesunął się na jego naczepie, zrzucił kabinę z podwozia, a następnie docisnął ją do jezdni. Na tle tych wydarzeń szczególną uwagę mogą więc zwracać zdjęcia, które opublikowała kilka dni temu policja z amerykańskiego stanu Arizona.
Poniżej: ubiegłotygodniowa sprawa z Arizony

Na fotografiach widzimy ciągnik siodłowy Peterbilt 567 z otwartą naczepą-platformą. W miniony wtorek, 13 stycznia, pojazd ten przewoził spiętrowany ładunek stalowych belek i poruszał się arizońską drogą stanową nr 87. Z niej miał skręcić w jedną z bocznych ulic, a kierowca najwyraźniej zbyt późno rozpoczął hamowanie. Wcisnął bowiem hamulec na tyle gwałtownie, że ładunek przesunął się na naczepie, pokonał w ten sposób dobre kilka metrów, a w końcu też uderzył w kabinę ciągnika. Nadwozie zostało przy tym nie tylko częściowo zmiażdżone, ale też zerwało się z tylnych mocowań oraz również przesunęło do przodu. I właśnie tutaj objawiła się specyfika konstrukcji amerykańskiego ciągnika, wyróżniając go na tle konstrukcji europejskich.
Peterbilt był napędzany sporym, 15-litrowym silnikiem Cumminsa, zamontowanym oczywiście przed kabiną. Taki układ sprawił, że szoferka przesunęła się do przodu, ale nie została całkowicie zrzucona z podwozia i nie uderzyła w nawierzchnię. Oczywiście sprawiło to też, że kabina została dosłownie nabita na silnik, mając zapewne mocno zmiażdżoną ścianę grodziową. Wskazuje na to chociażby kąt, pod jakim znalazła się przednia szyba. Co jednak najważniejsze, kolumna kierownicza – poprowadzona z lewej strony, obok silnika – zachowała się przy tym w pełni poprawnie, wysuwając kierownicę ku górze zamiast w stronę kierowcy. Dzięki temu, choć aż trudno w to uwierzyć, kierowca przeżył wypadek i doznał tylko niewielkich, niezagrażających życiu obrażeń.
Publikując omawiane zdjęcia, policjanci wspomnieli także o konsekwencjach prawnych. Na pokładzie Peterbilta znaleziono bowiem wideorejestrator, który wykazał, że tuż przed zderzeniem zestaw rozwijał prędkość 55 mph, czyli 88km/h. Tymczasem w miejscu zdarzenia, w związku z bliskością terenu zabudowanego, obowiązywało ograniczenie do 45 mph, czyli 72 km/h. Uznano, że takie złamanie przepisów tylko przyczyniło się do skutków zdarzenia i dlatego kierowca otrzymał mandat karny za „spowodowanie kolizji w wyniku utrzymywania nierozsądnej prędkości”. Za to wobec jego pracodawcy, czyli firmy transportowej, wszczęto postępowanie z tytułu niezapewnienia właściwego zabezpieczenia ładunku. Kwoty obu kar nie zostały podane.
Przykładowe zdjęcie wnętrze Peterbilta 567:
Porównanie z przykładowym zdjęciem nierozbitego Peterbilta 567:














