Ładunek blachy w arkuszach wypadł z naczepy na rondzie, tnąc przydrożne bariery

Zdjęcia: Ochotnicza Straż Pożarna Giebułtów

Z drogi krajowej nr 94 między Olkuszem a Krakowem dociera szczególna przestroga w zakresie zabezpieczenia ładunków. Dotyczy ona przewozu metalowych arkuszy, mogących zadziałać niczym gilotyna.

Do zdarzenia doszło w poniedziałkowe południe, na dużym, dwupasmowym rondzie w miejscowości Modlinica, tuż przed północną obwodnicą Krakowa. DAF XF z kurtynową naczepą poruszał się tam w kierunku stolicy Małopolski i przewoził ładunek blachy w arkuszach. Towar ten umieszczony był na szerokich, drewnianych paletach, a jedna z takich palet, wraz z blachą o masie około 7 ton, wydostała się na zewnątrz pojazdu.

Siła odśrodkowa wyrzuciła ładunek przez prawy bok naczepy, w kierunku znajdującego się tam chodnika. Z jak dużym wiązało się to zagrożeniem, symbolicznie pokazały podcięte, metalowe bariery, oddzielające chodnik od jezdni. Można się więc tylko cieszyć, że po chodniku nikt akurat nie przechodził i nie został narażony na kontakt z ostro zakończonymi arkuszami.

W usuwaniu skutków zdarzenia uczestniczyli strażacy z Modlnicy, Giebułtowa oraz Krakowa. Ponadto na miejscu pojawiła się policja, co pozwala się spodziewać finansowej kary za spowodowanie zdarzenia. Co natomiast mogło być tutaj realną przyczyną? To bardzo dobre pytanie, gdyż na zdjęciach z miejsca zdarzenia widać zarówno zerwane pasy, jak i zerwane, metalowe obejmy do blachy. Wszystko wskazuje więc na to, że w momencie przejazdu towar był zabezpieczony, ale z jakiegoś powodu zabezpieczenia te zawiodły, pozwalając kompletnej palecie na wydostanie się z naczepy.

W ramach przestrogi przypomnę, że przed Sądem Rejonowym w Radomsku trwają obecnie przygotowania do procesu w sprawie wypadku z Kamieńska, w którym element naczepy trafił w pieszą i spowodował u niej śmiertelne obrażenia. Konkretnie odpowiadała za to metalowa sprzączka od plandeki na naczepie typu walking floor. Na początku stycznia kierowcy postawiono zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności. To więc uświadamia, jakie mogłyby być skutki trafienia arkuszy blachy w przypadkowo przechodzącą osobę.