Ładowarki dla ciężarówek nadal się nie opłacają – raport na temat rentowności

W Holandii pojawił się bardzo ciekawy raport na temat ładowarek dla ciężarówek elektrycznych. Omawia on opłacalność inwestowania w tego typu infrastrukturę, przedstawia jej aktualne wykorzystanie, a także wskazuje na kilka szczegółów technicznych.

Jak podaje portal „Nieuwsblad Transport”, raport został przygotowany przez holenderski Zarząd Dróg oraz Gospodarki Wodnej, a także holenderską organizację naukową TNO. Zebrano w nim dane z 14 miesięcy, z sześciu holenderskich stacji ładowania dla samochodów ciężarowych. Mowa tutaj o stacjach zarządzanych prywatnie i należących do sześciu różnych sieci.

Pierwszy i niewątpliwie najważniejszy temat to zależność między obłożeniem ładowarek a rentownością. Raport wylicza, że stanowiska dla ciężarówek mają średnie obłożenie na poziomie od 1 do 6 procent. Coś takiego pozwala kierowcom bez problemów znaleźć wolne miejsca, ale sprawia też, że prywatne ładowarki pozostają całkowicie nierentowne. Innymi słowy, ich operatorzy muszą dokładać do interesu. By osiągnąć tę rentowność, konieczne byłoby obłożenie stanowisk na poziomie 25-30 procent. Wówczas kierowcy ciężarówek musieliby być jednak przygotowani na sytuacje, że naładowanie baterii będzie wymagało pewnego oczekiwania w kolejce.

Twórcy raportu zwrócili też uwagę na bardzo krótki średni czas postoju ciężarówek pod ładowarkami. Zwykle kierowcy podpinają pojazdy na około 30-45 minut, po czym ruszają dalej. Uwzględniając moc najpopularniejszych urządzeń, taki postój przywraca zaledwie 100-150 kilometrów zasięgu, a więc tylko niewielką część z maksymalnej pojemności baterii. To pozwala zakładać, że przewoźnicy po prostu unikają postojów pod publicznymi ładowarkami, chcąc jak najczęściej ładować się na własnych bazach lub pod magazynami. Trudno się temu dziwić w sytuacji, gdy ładowarki publiczne są po prostu bardzo kosztowne.

Holendrzy dokonali również pewnych szacunków w zakresie wytrzymałości sieci energetycznych. Obliczono, że przy dostępności prądu o mocy rzędu 1750-2000 kVA rozsądnym maksimum wydają się cztery ładowarki o mocy do 600 kW każda. Coś takiego może zapewnić sensowną prędkość ładowania dla ośmiu ciężarówek. Przy większej ilości ładowarek mogłyby się już pojawić problemy z wydajnością, a więc trzeba by tutaj skorzystać na przykład z dodatkowych magazynów energii, jeszcze bardziej podnoszących koszt inwestycji.

Twórcy raportu zapowiedzieli dalsze analizowanie tego tematu. Kolejnych wyników można spodziewać się w 2026 oraz 2027 roku. W ramach punktu odniesienia jeszcze dodam, że na początku bieżącego roku po holenderskich drogach jeździło około 1300 ciężarówek elektrycznych. To mniej niż 1 procent całej floty, ale i tak jeden z najwyższych wyników w Europie.