Publikacja na zamówienie
Oczywistością jest, że kierowcą zawodowym nie staje się z dnia na dzień. Żaden kurs nie przygotuje kandydata w 100% do samodzielnej pracy. Umiejętności i doświadczenie zdobywane jest latami. Jednak każdy obecny kierowca od czegoś musiał zacząć i prawdopodobnie był to właśnie kurs kwalifikacyjny. W teorii taki kurs powinien zapewnić przygotowanie do pracy, ale czy spełnia on swoje założenia w praktyce? Czy kurs, który przechodziłeś/przechodziłaś został przeprowadzony rzetelnie? Czy szkolenie oferowało możliwości opisane w poniższym artykule? Zapraszamy do lektury!
UWAGA! Na końcu artykułu znajduje się formularz z ankietą dotyczącą kursów dla kierowców. Możesz dorzucić swoją cegiełkę w postaci własnej opinii o tym jak szkolenie powinno wyglądać. Wyniki posłużą podniesieniu standardów szkolenia.
Kursy kwalifikacyjne – teoria, praktyka, rzeczywistość
Praca kierowcy ciężarówki należy do grupy zawodów regulowanych, których wykonywanie jest możliwe dopiero po zdobyciu stosownych uprawnień. To nie powinno dziwić- fach ten wiąże się z dużą odpowiedzialnością i wymaga umiejętności, których często nie da się nabyć inaczej niż w praktyce. Mimo wszystko kurs kwalifikacyjny w dużej części składa się z teorii.
Kurs kwalifikacji wstępnej przyspieszonej w myśl przepisów trwa 140 godzin. Obejmuje teoretyczną część podstawową trwającą minimum 97 godzin. Część specjalistyczną prowadzoną w formie zajęć teoretycznych, trwających minimum 33 godziny oraz zajęcia praktyczne w ruchu drogowym. Podczas zajęć praktycznych osoba szkolona powinna odbyć minimum 8 godzin jazdy indywidualnej i 2 godziny zajęć z jazdy w warunkach specjalnych. Zakres tematyczny części teoretycznej obejmuje takie zagadnienia jak szkolenie zaawansowane w racjonalnej jeździe z uwzględnieniem przepisów bezpieczeństwa, obsługa i logistyka w aspekcie zdrowia, ruchu drogowego i środowiska, a także stosowanie przepisów, czyli np. poznanie uwarunkowań regulujących przewóz towarów.
Tematów jest naprawdę sporo. Część z nich jest bardziej praktyczna, część mniej. Wybitni praktycy wykładający na „uniwersytecie parkingowym” prawie jednogłośnie stwierdzą, że teoria jest nieistotna i nikt się do tego w życiu nie stosuje. Rzecz w tym, że teorię trzeba zrozumieć. Jeżeli prawidłowo ją zrozumiemy to będzie łatwiej stosować ją w praktyce. Co jest zdecydowanie odczuwalne już przy pierwszym włożeniu karty kierowcy do tachografu.
Na nieszczęście kierowców, prawodawca postarał się o to, żeby język jakim napisane są Ustawy regulujące zawód kierowcy był wyjątkowo niezrozumiały. Z tego powodu narasta wiele mitów, w szczególności dotyczących czasu pracy kierowców, co w konsekwencji prowadzi do kar finansowych (a przecież to „sama teoria”). Dlatego „sama teoria” jest ważna, ale przede wszystkim ważne jest to jak zostanie zrozumiana. Natomiast poziom rozumienia teorii będzie zależał od sposobu jej przekazania. Są metody, które odznaczają się wyższą efektywnością i takie, które są mało efektywne. Chociaż na ten temat powstało mnóstwo publikacji naukowych to można odnieść wrażenie, że do osób decydujących o wyglądzie szkoleń te informacje nie doszły. W ten sposób dopuszcza się np. e-learning i „szkolenia bez wychodzenia z domu” – oparte o samodzielne przejście prezentacji multimedialnej i rozwiązanie testów cząstkowych (pomińmy już fakt, że te drugie są niezgodne z prawem). Zwróćmy teraz uwagę na „piramidę zapamiętywania” i postarajmy się umiejscowić na niej wspomniane kursy. Widzicie o co chodzi? Elementy e-learningu zajmują najniższe szczeble w piramidzie. Bez odpowiednio stymulujących pomocy zwyczajnie nie spełnią swojego założenia i treści zostaną szybko zapomniane.
A co z praktyką? Zdarza się tak, że podczas zapisu na kurs nikt o niej nie wspomina lub proponuje rabat za „podpisy”. Oczywiście jest to nielegalne i na szczęście występuje w pojedynczych przypadkach. Natomiast dość powszechny jest problem z rodzajem wykorzystywanego pojazdu. Kursantom oferuje się to co jest do dyspozycji, czyli najczęściej busy lub ciężarówki. Tymczasem wielu kierowców C+E w przyszłości jeździ ciągnikami, przez co pierwszy kontakt z tym pojazdem mają dopiero w pracy. To niestety nie jest problem dotyczący tylko kursu kwalifikacyjnego, ponieważ kursy na prawo jazdy kat. C+E również prowadzone są na ciężarówce z przyczepą. Podczas gdy do większości ciężkich transportów wykorzystuje się ciągniki siodłowe. Skąd zatem pomysł o egzaminowaniu na ciężarówkach z przyczepą, skoro nie odpowiada to wymaganiom rynku? Ale to już temat na zupełnie inny artykuł.
Część teoretyczna kursu kwalifikacyjnego – jak powinna wyglądać?
Jak powinno się przekazywać informacje, żeby były właściwie zrozumiane i dobrze zapamiętane? Jedną z podstawowych kwestii, która bez wątpienia pozytywnie wpływa na wartość merytoryczną kursu jest bezpośredni kontakt z kadrą szkoleniową. Nawet najlepsza prezentacja multimedialna, specjalistyczna książka lub tematyczne forum dyskusyjne, nie zastąpią wykładowców- praktyków, którzy od lat rozwiązują problemy kierowców na drodze. Tematy poruszane w trakcie kursu są skomplikowane. Niejednokrotnie wymagają dodatkowego objaśnienia i przedyskutowania. W ten sposób łatwiej jest przyswoić informacje i odnieść je do sytuacji rzeczywiście występujących w praktyce. Dyskusja w grupie, szczególnie taka, w której braliśmy czynny udział, w bardzo dużym stopniu wpływa na zapamiętywanie omawianego tematu. Drugim elementem wspomagającym naukę są oczywiście ćwiczenia praktyczne. Teoria wcale nie musi być suchą teorią. Żadne przepisy nie zabraniają używania podczas zajęć teoretycznych specjalistycznego sprzętu. Czymże będzie teoretyczne omówienie działania tachografów, bez praktycznych ćwiczeń na tych urządzeniach? Walizkowe symulatory są powszechnie dostępne i niczym się nie różnią od tych zamontowanych w kabinie pojazdu. Dla każdego kierowcy praktyczna nauka obsługi tachografu będzie wartością dodaną. Szkoda z tego zrezygnować, skoro jest to możliwe i dostępne. Podobnie mogą wyglądać zajęcia z pozostałych tematów – mocowania ładunków, pierwszej pomocy, itp. Wiedza zdobyta podczas takich zajęć z pewnością zaprocentuje w niedalekiej przyszłości, gdy kierowca pozostanie zdany sam na siebie w kabinie pojazdu.
Dzięki odpowiedniemu przeszkoleniu z teorii można uniknąć wielu dotkliwych kar finansowych. Wystarczy spojrzeć na profil Inspekcji Transportu Drogowego i przeanalizować ilość oraz wysokość kar za niewłaściwe rejestrowanie czasu pracy lub złe zabezpieczenie ładunków. Można też zajrzeć na wybrane forum dotyczące czasu pracy i zobaczyć jakie pytania najczęściej zadają kierowcy. Oczywiście w pytaniach nie ma nic złego, ale błędne „wiarygodne” odpowiedzi mogą początkującemu kierowcy namieszać w głowie.
Część praktyczna kursu kwalifikacyjnego
W pracy kierowcy oprócz znajomości czasu pracy i obsługi tachografu, liczy się też wiedza i umiejętności z zakresu mocowania ładunków, budowy i eksploatacji pojazdu, ale przede wszystkim techniki jazdy. Warto poświęcić na ten ostatni punkt trochę więcej uwagi. Duża część kandydatów na kierowcę zawodowego w przyszłości decyduje się usiąść za kierownicą ciągnika siodłowego z naczepą. Jest to pojazd o zupełnie innej budowie i sposobie prowadzenia niż ciężarówki, którymi zdaje się egzaminy na prawo jazdy. To duży minus systemu szkolenia kierowców, że nie przewiduje nauki jazdy zestawem składającym się z ciągnika i naczepy. Są jednak ośrodki, które oferują kursy kwalifikacyjne, gdzie praktyka odbywa się właśnie na takim zestawie. Dzięki temu można wyrobić dobre nawyki i wypracować prawidłowy styl jazdy. Wiadomo, że ilość jazd w części praktycznej jest niewystarczająca, żeby zrobić z nowicjusza „króla szos”, ale przynajmniej otworzy oczy na najważniejsze elementy w prowadzeniu zestawu.
Egzamin po kwalifikacji wstępnej
Egzamin państwowy po kursie kwalifikacyjnym najczęściej przyjmuje formę testu – 30 pytań jednokrotnego wyboru, a w każdym pytaniu maksymalnie 3 odpowiedzi. Naprawdę trzeba się postarać, żeby go… nie zdać. Pytania są powszechnie dostępne i z reguły wydawane wraz materiałami do kursu. Tak, więc dostajemy komplet pytań wraz z odpowiedziami i kujemy. Zastosowanie popularnej techniki 3Z – zakuć, zdać, zapomnieć, jak najbardziej w przypadku testu będzie efektywne.
Jaki jest z tego wniosek dla branży? Uprawnienia może zdobyć prawie każdy, ale przez to trafiają do tego zawodu osoby niepowołane, bez odpowiedniego przygotowania. Można też wyciągnąć drugi wniosek odnośnie ośrodków szkolenia. Jeżeli ktoś się stara, żeby zapewnić najwyższy standard szkolenia to nie w celu wyższej zdawalności egzaminu (do tego wystarczy wydać zbiór pytań). Robi to, żeby lepiej przygotować początkujących do pracy, ponieważ poziom wyszkolenia bezpośrednio wpływa na bezpieczeństwo ich samych oraz innych uczestników ruchu drogowego. Można zatem powiedzieć, że prawdziwy egzamin kierowca zdaje nie po kursie, ale w pierwszych dniach pracy i do tego jest przygotowywany na szkoleniu.
Dlaczego ważny jest dobry początek?
Bycie kierowcą zawodowym wymaga od kandydata czegoś więcej niż świadectwa ukończenia kursu. To trudny i odpowiedzialny zawód. Pozwalając na obniżenie jakości kształcenia zezwalamy na obniżenie standardów bezpieczeństwa na drogach. To zależność, której chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć. Szkoda że w praktyce, wiele firm podchodzi do kształcenia nowych kierowców nierzetelnie, czego dowodem mogą być reklamy zachęcające do zdobycia uprawnień „bez wychodzenia z domu”. Takie kursy wiążą się przeważnie z poniesieniem mniejszych kosztów, jednak z pewnością nie zagwarantują one pewności siebie w trasie i mogą doprowadzić do katastrofalnych w skutkach sytuacji. Niestety można postawić tezę, że szkolenia „e-learningowe” dla kierowców zawodowych obniżają standardy. Technologia w tym przypadku nas nie rozwija, tylko cofa. Przygotowując się do wykonywania zawodu kierowcy robimy to dla siebie. Każdy chce, żeby start przyszedł łatwo. Każdy chce czuć się bezpiecznie. Każdy chce być profesjonalistą w swoim fachu. Dlaczego więc nie wymagać od ośrodków solidnego przygotowania? Jeżeli kandydaci na kierowców zawodowych zaczną wymagać więcej to rynek się do tego dostosuje. Warto o tym pomyśleć. Zdecydowanie łatwiej i bezpieczniej wsiąść za kierownicę ciężarówki z solidnymi podstawami wypracowanymi właśnie na rzetelnym kursie kwalifikacyjnym.
Co Wy o tym sądzicie? Jak powinny wyglądać kursy kwalifikacyjne? Swoje zdanie możecie wyrazić w ankiecie zamieszczonej poniżej. Zachęcamy do wypełnienia!















