Europejskie stowarzyszenie producentów pojazdów ACEA opublikowało statystyki podsumowujące trzy kwartały 2025 roku. Można się z nich dowiedzieć nie tylko jak wyglądał ogólny rynek na nowe ciężarówki (opisywany pod tym linkiem), ale też jak wypada realizacja wielkiego unijnego planu odejścia od silników diesla.
Przypomnę, że Unia Europejska dała producentom czas do 2030 roku, by emisja CO2 generowana przez wszystkie nowo sprzedawane ciężarówki spadła o co najmniej 45 procent. W praktyce oznacza to, że do 2030 roku elektryki musiałyby zacząć stanowić co najmniej jedną trzecią całej unijnej sprzedaży. Jeśli natomiast któryś z producentów tego wymogu nie spełni, musi przygotować się na kary liczone w setkach milionów euro za każdy rok niezgodności z normami.
Jak obecnie wygląda realizacja powyższego planu? W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2025 roku, we wszystkich krajach Unii Europejskiej, 3,8 procenta nowo rejestrowanych ciężarówek powyżej 3,5 tony miało napęd na prąd. To wynik o ponad połowę wyższy niż przed rokiem, gdy elektryki stanowiły 2,1 procent rynku. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal mówimy o naprawdę niewielkich odsetkach, znacznie poniżej oczekiwań urzędników z Brukseli.
W statystykach wyraźnie widać, że elektryfikacja szybciej przebiega w transporcie średniotonażowym, zwykle wykonywanym na krótszych dystansach, na przykład w dystrybucji. O ile bowiem wśród diesli rynek na pojazdy ciężkie (powyżej 16 ton) potrafi być sześciokrotnie większy niż rynek na pojazdy średnie (między 3,5 a 16 ton), to w przypadku elektryków jest całkowicie odwrotnie. W ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy dostarczono prawie dwukrotnie więcej średnich elektryków niż tych z ciężkiej klasy wagowej. To też sprawia, że ciężarówki na prąd najlepiej sprzedają się w krajach małych, bogatych i mających nowoczesne floty do transportu lokalnego.
Dane z poszczególnych państw
Polska znajduje się na samym dole rankingu, gdyż w ciągu trzech kwartałów bieżącego roku elektryki stanowiły u nas 0,4 procenta nowo dostarczonych ciężarówek (107 na 21 695 sztuk). Wyraźnie wyższy wynik znajdziemy na przykład u naszych południowych sąsiadów, w Czechach. Tam elektryki uzyskały 1,3 procenta udziału w rynku z trzech kwartałów (90 na 6570 sztuk).
Mniej więcej w środku stawki uplasowały się największe unijne gospodarki, czyli Niemcy oraz Francja. U naszych zachodnich sąsiadów ciężarówki w wersjach elektrycznych zdobyły 5,5 procenta w rynku z trzech kwartałów (3160 na 57434 sztuk). We Francji udało im się uzyskać wynik na poziomie 3,3 procenta (1090 na 33222 sztuk).
Na szczycie unijnych statystyk znajdziemy Holandię, gdzie elektryki doszły już do 16,8 procenta udziału w rynku (1409 na 8394 sztuk). Niemal równie wysoki wynik ma Szwecja, z elektrycznym udziałem na poziomie 15,7 procenta (683 na 4351 sztuk). W tych dwóch państwach można więc powiedzieć, że już jedna na sześć nowych ciężarówek zasilana jest prądem.
Na koniec zwrócę jeszcze uwagę na trzy rynki pozaunijne, które zaskakująco szybko elektryfikują transport. Pierwszym z nich jest Wielka Brytania, gdzie wersje elektryczne mają już 6-procentowy udział w tamtejszym, naprawdę dużym rynku (2204 na 36151 sztuk). Dalej mamy Norwegię, z elektrycznym udziałem 13,7 procenta (493 na 3608 sztuk). Trzeci z tych krajów to Szwajcaria, gdzie udział elektryków w ciężarowej sprzedaży jest wręcz rekordowo wysoki, sięgając 16,9 procenta (614 na 3249 sztuk).












