Wraz z cenami paliw utrzymującymi się na wyjątkowo wysokim poziomie, temat kradzieży oleju napędowego niestety nie znika z nagłówków. Przestępcy wykazują się przy tym coraz większą determinacją, a szczególnie ciekawy przykład pojawił się ostatnio w Stanach Zjednoczonych.
W ciągu ostatnich dwóch miesięcy w amerykańskich mediach kilkukrotnie pojawiały się doniesienia o szajce złodziei-przewoźników, która opanowała wyrafinowany sposób na kradzież paliw ze stacji. Przestępcy okazali się wykorzystywać magnesy, mniej więcej wielkości dłoni, które przykładali w odpowiednim miejscu do dystrybutorów paliw. Magnesy te unosiły wewnętrzną blokadę w dystrybutorach i sprawiały, że paliwo samoistnie wypływało z pistoletów, nie wymagając przy tym rozliczenia, a nawet na uruchamiając narzędzi pomiarowych. Tutaj od razu dodam, że amerykańskie dystrybutory zwykle wymagają przedpłacenia paliwa na stacji lub uprzedniego włożenia karty do terminalu, natomiast metoda z magnesem pozwalała skuteczne ominąć tę blokadę.
Zdjęcie z jednego z lutowych aresztowań:
Choć stosowanie magnesów miało ukryć kradzieże, zarządcy stacji benzynowych szybko zauważyli podejrzany proceder na nagraniach z monitoringów. Łatwo udało im się też zidentyfikować sprawców kradzieży, gdyż w żaden sposób nie maskowali oni swoich twarzy, a ponadto poruszali się bardzo charakterystycznymi pojazdami. Były to ciągniki siodłowe po atrakcyjnym, typowo amerykańskim tuningu, w tym także modele mające za oceanem miano kultowych. W efekcie już w połowie lutego – jeszcze zanim ceny paliw pobiły nowe rekordy – policja zdołała zatrzymać pięciu mężczyzn o latynoskim pochodzeniu, podejrzanych o dokonywanie tych kradzieży. Całej piątce postawiono zarzuty, a jednocześnie pobrano kaucje, które pozwoliły oczekiwać na wyroki na wolności. Wartość tych kaucji wahała się od 11 do 21 tys. dolarów (od 40 do 76 tys. złotych).
W tej sytuacji można by się spodziewać zaprzestania procederu, przynajmniej do czasu zakończenia sądowych procesów. Szybko się jednak okazało, że przynajmniej część grupy nie przerwała swoich kradzieży, kontynuując przestępstwa. To skutkowało kolejnymi zgłoszeniami na policję oraz ponownymi nakazami aresztowania. Te ostatnie znalazły swój finał w ubiegłym tygodniu, gdy florydzka policja rolnicza (ang. Office of Agricultural Law Enforcement) – odpowiedzialna w tym stanie za przestępstwa związane z paliwem – zwróciła uwagę na tuningowany zestaw z chłodnią, poruszający się po autostradzie międzystanowej I-10.
Zdjęcia z zatrzymania w kwietniu:

Kultowy Freightliner Classic XL – mający już 24 lata, ale wyglądający na bardzo doinwestowany egzemplarz – był pojazdem znanym policjantom z przeszłości. To właśnie w jego kabinie, w lutym bieżącego roku, policjanci odnaleźli magnes służący do odblokowywania dystrybutorów. I choć od lutego ciężarówka otrzymała nowy lakier i nowe oznaczenia na kabinie, a także zmienił się mężczyzna zasiadający za jej kierownicą, nadal nie wystarczyło to, by zmylić funkcjonariuszy. Policja podjęła interwencję i w ciągniku zastano wówczas dwóch mężczyzn. Pierwszym z nich, zasiadającym na lewym fotelu, był Leonexi R., niebędący ani właścicielem ciężarówki, ani też osobą wymienianą przy aresztowaniach z lutego. Najwyraźniej jednak postanowił on dołączyć do kradnących paliwo kolegów, został uwieczniony przez monitoring na stacji i w momencie zatrzymania ciążyło już na nim polecenie aresztowania. Drugiego mężczyznę znaleziono natomiast dopiero po przeszukaniu pojazdu, gdyż ukrył się on w części sypialnej. Był to Alain D., właściciel Freightlinera, a przy tym jeden z pięciu złodziei zatrzymanych w lutym i przebywających na wolności dzięki uiszczeniu kaucji. Na nim też ciążyły nowe polecenia aresztowania, w związku z kradzieżami odnotowanymi w ostatnich dniach, a więc wygląda więc na to, że rekordowo wysokie ceny paliw skłoniły go do dalszego korzystania z magnesu.
Dla zainteresowanych dodam, że metoda z odblokowywaniem dystrybutora z użyciem magnesu znana jest także polskim służbom. W 2020 roku Komenda Miejska Policji w Gdańsku zatrzymała 39-latka, który opanował ten sam sposób i z użyciem auta osobowego zdołał ukraść około 2 tys. litrów paliwa. Robił to w taki sposób, że z jednego pistoletu z paliwem korzystał legalnie, dla niepoznaki tankując i opłacając na przykład 5 litrów, a tymczasem z drugiego pistoletu lał paliwo w nielegalny sposób, kierując je do dużych kanistrów umieszczonych w pojeździe. Wszystko to zwróciło w końcu uwagę na nagraniach z monitoringu, policja dokonała aresztowania i mężczyźnie postawiono zarzuty łącznie 20 kradzieży z włamaniem. Za coś takiego może w Polsce grozić do 10 lat pozbawienia wolności.














