Tekst został zaktualizowany o wyjaśnienia WITD Białystok.
Mikołajkowe konwoje ciężarówek, które odbyły się w miniony weekend, niestety nie skończyły się tylko pozytywnymi emocjami. Media społecznościowe obiega bowiem informacja o zbiórce na rzecz kierowcy uczestniczącego w świątecznym konwoju w Grajewie (znajdziecie ją pod tym linkiem). Spójrzmy więc, co tam się stało i jak odnosi się to do obowiązujących przepisów.
W sobotnią, sześciogodzinną akcję zaangażowali się między innymi okoliczni strażacy, motocykliści oraz transportowcy. Przygotowali oni podarunki dla dzieci, przebrali się za świątecznych bohaterów i z wyprzedzeniem wyznaczyli cztery punkty spotkań, gdzie czekali na najmłodszych. Jedną z głównych atrakcji miał być przy tym Mercedes-Benz Actros z platformową naczepą, przewożący rozświetlone renifery oraz sanie Świętego Mikołaja.
Za kierownicą Mercedesa zasiadł Marcin, lokalny kierowca-przewoźnik, na co dzień wykonujący tą ciężarówką normalne przewozy. 6 grudnia, około godziny 15, pojawił się on na miejscu grupowej zbiórki i tam też spotkała go bardzo niemiła niespodzianka. Jak się okazało, ktoś wezwał na miejsce zbiórki służby kontrolne, w tym nie tylko policję, ale też ITD. Funkcjonariusze byli więc zobligowani, by stawić się na miejscu, a swoje działania skupili na ciągniku siodłowym i zamontowanym w nim tachografie.
Jak wynika z informacji podawanych między innymi przez organizatorów wspomnianej zbiórki, kierowca korzystał z trybu Out, a więc nie rejestrował przejazdu na swojej karcie. Można się domyślać, że w ten sposób nie chciał przerywać odpoczynku dobowego, by w poniedziałek mógł ruszyć w trasę. Problem jednak w tym, że inspektorzy uznali takie podejście za manipulację zapisów czasu pracy. Jako że była to manipulacja stwierdzona na „gorącym uczynku”, kierowca-przewoźnik na 3 miesiące stracił za to uprawnienia. To oznacza, że do początku marca przyszłego roku nie będzie mógł wykonywać działalności, tracąc źródło przychodu. Ponadto nałożono na niego kary finansowe, które miały złożyć się na łączną kwotę ponad 7 tys. złotych.
Dodatkowe informacje przekazał w poniedziałkowy wieczór „TVN24”, któremu udało się już uzyskać komentarz od Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Białymstoku. Potwierdzono tam, że przyczyną zatrzymania uprawnień faktycznie było nierejestrowanie czasu pracy na karcie kierowcy w momencie pojawienia się ciężarówki na zbiórce. Ponadto w zapisach z przeszłości dopatrzono się trzech innych przypadków jazdy bez zalogowanej karty oraz przekraczania norm prowadzenia. Stwierdzono też, że naczepa wykorzystana w konwoju nie miała ważnego badania technicznego. Poza tym inspektorzy potwierdzili, że musieli udać się na miejsce zbiórki, gdyż otrzymali w tej sprawie zgłoszenie. Jego autor donosił, że w Grajewie odbędzie się konwój z udziałem samochodu ciężarowego, a kierowca tego pojazdu dopuszcza się nierejestrowania czasu pracy.
Jak wiadomo, zatrzymanie uprawnień może nastąpić tylko w wyniku wykroczenia z dnia kontroli. Dlatego kluczowe znaczenie miał tutaj brak zalogowanej karty w trakcie świątecznego konwoju. To z kolei stworzyło zaskakującą, a wręcz absurdalną sytuację. Powiedzmy to sobie bowiem na głos: przeprowadzono inspekcyjną kontrolę ciężarówki, która odgrywała akurat symboliczna rolę zaprzęgu Świętego Mikołaja. Co więcej, o bieżącą manipulację tachografu oskarżono osobę, która miała akurat wolne od pracy i uczestniczyła w świątecznej akcji dla dzieci. Gdyby ktoś się jeszcze zastanawiał, dlaczego młodzi ludzie coraz rzadziej zainteresowani są zawodem kierowcy, to tutaj mamy chyba doskonały przykład odpowiedzi…
Poza tym symbolicznym wymiarem sprawy, zostaje nam też wymiar prawny. Otóż zaryzykowałbym stwierdzenie, że omawiane ukaranie kierowcy było kontrowersyjne. Trzeba bowiem pamiętać, że nakaz rejestracji czasu pracy nie ma zastosowania, gdy dany przejazd nie stanowi przewozu drogowego, zgodnego z oficjalną definicją. Osobiście posiadam pismo od GITD, z lutego 2024 roku, w którym znajduje się takie stwierdzenie. Trudno natomiast doszukiwać się znamion przewozu drogowego w sytuacji, gdy ruch ciężarówki nie ma najmniejszego związku z jakąkolwiek działalnością gospodarczą, a sam pojazd nawet nie nadaje się do wykonania przewozu, gdyż całą przestrzeń ładunkową pokrywają w nim ozdoby świąteczne. Pamiętajmy też, że kontrola miała miejsce w okolicznościach, które nie były trudne w ocenie. W końcu wyraźnie było widać, że to konwój dla dzieci, a nie przejazd na załadunek.
Na koniec przypomnę pewną sprawę z Norwegii, pokazującą, z jak głębokim i skomplikowanym problemem mamy tu do czynienia. Otóż w 2022 roku norweska inspekcja Statens Vegvesen postanowiła ukarać kierowcę, który uczestniczył w weekendowym polerowaniu zestawu na bazie i podjechał w trybie Out do punktu poboru wody. Kierowca odwołał się wówczas od tej kary, udał się do sądu i został tam uniewinniony. Całą karę anulowano, a koszty sprawy sądowej musiały zostać pokryte przez inspekcję (cały artykuł: Kierowca niewinny w sprawie mycia zestawu w weekend – nie każda jazda to przewóz). Kilka tygodni później norwescy inspektorzy wypowiedzieli się jednak na ten temat w mediach, informując, że nadal będą wystawiali kary za wszelkie przypadki przemieszczania pojazdu w trybie Out podczas przerwy weekendowej. Stwierdzili, że wymagają tego od nich obowiązujące przepisy, a jeśli kierowcy będą akurat mieli inne racje to będą musieli odwoływać się od kar i udowadniać te racje w sądach (cały artykuł: Nadal nie wolno myć ciężarówki w weekend – inspekcja przegrała, ale przepisy zostały).
Rozmowa z kierowcą ukaranym w Grajewie:
@konitrans #konfidenci #donosiciele #bandazgrajewa #wesołychświąt #podlaskie @dawidosmp4 @LaJtOwY @Anna Jaśkowska559 @CHUDY @konopek96 ♬ dźwięk oryginalny – konitrans













