Kolejne zarzuty w sprawie zatrudniania marketowych kierowców: UOKiK kontra Dino

Przez polską branżę transportu dystrybucyjnego przetacza się cała seria postępowań Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Po zarzutach postawionych sieci sklepów Biedronka, a także wszczęciu postępowania wyjaśniającego w sprawie Lidla, teraz na celowniku znalazła się sieć sklepów Dino.

Podejrzenia są dokładnie takie same, jak w poprzednich sprawach – chodzi o nielegalną zmowę, która uniemożliwiałaby kierowcom swobodną zmianę pracy między przewoźnikami jeżdżącymi dla tej samej sieci. Konkretnie miałoby się to odbywać na zasadzie 3-miesięcznego „okresu karencji”, w czasie którego dany kierowca nie mógłby zostać zatrudniony w innej firmie transportowej wykonującej usługi dla Dino. Dla przedsiębiorstw miałoby to oznaczać brak bezpośredniego konkurowania o kierowców, natomiast dla samych kierowców spowolnienie wzrostu wynagrodzeń i ograniczenie szans na poprawę warunków pracy.

Postępowanie UOKiK objęło spółkę Dino Polska, a także jej stałych podwykonawców, firmy Euro Finannce, Jar-Trans, Martrans Logistics oraz Mati-Trans. Ponadto zarzuty usłyszało pięciu menadżerów, w tym aż trzech z Dino Polska. Przedsiębiorstwom grożą kary w wysokości do 10 procent rocznego obrotu, natomiast menadżerom grzywny w wysokości do 2 milionów złotych. Jeśli natomiast chodzi o materiał dowodowy do postępowań, to mogą nim być między innymi dokumenty zabezpieczone w biurach. Tutaj przypomnę, że już w 2024 roku UOKiK informował o nalocie na siedzibę Dino Polska, właśnie w celu zebrania dowodów.

Zdjęcie pochodzi ze zbiorów Truck-Spotters.eu, a komunikat UOKiK dostępny jest pod tym linkiem.