Na zdjęciu: Foton Auman EST, jeden z modeli objętych zakazem
Zalew chińskich samochodów ciężarowych znowu trafił w Rosji na nagłówki. Tamtejsze ministerstwo opublikowało nową listę modeli objętych zakazem sprzedaży, co oficjalnie ma być odpowiedzią na zagrożenie dla użytkowników, a nieoficjalnie pokrywa się z problemami rosyjskich marek.
Dla niezorientowanych przypomnę, że od trzech lat w Rosji trwa wielka wymiana na rynku samochodów ciężarowych. W wyniku pełnoskalowego ataku na Ukrainę sprzedaż ciężarówek do Rosji została objęta unijnymi sankcjami, a wszyscy europejscy producenci solidarnie zaprzestali rosyjskich działalności. W efekcie nowe produkty „wielkiej siódemki” stały się tam wyjątkowo drogim luksusem, dostępnym tylko w ramach nielegalnego importu (przykłady pokazywałem tutaj). Za to znakomitą większość sprzedaży zaczęły stanowić ciężarówki chińskie, zalewające rynek w olbrzymich ilościach. Pojazdy te są tanie i bardzo łatwo dostępne, ale szybko wyrobiły też sobie opinię słabo wykonanych, całkowicie nieprzystosowanych do zimowych warunków, a do tego też uciążliwych i kosztownych w serwisowaniu (przykłady omawiałem tutaj). Co natomiast z markami rosyjskimi? Te najpierw zostały odcięte od zachodnich poddostawców, co sparaliżowało ich produkcję, a następnie zaczęły przerzucać się na chińskie podzespoły, tracąc jakąkolwiek przewagę konkurencyjną nad „chińczykami”. I tutaj też dochodzimy do wydarzeń opisanych wczoraj przez rosyjskojęzyczną wersję magazynu „Forbes”.
Rosstandart, czyli rosyjski urząd odpowiedzialny za homologacje, już w lutym 2025 roku nałożył pierwszy zakaz sprzedaży dla jednego z chińskich modeli. Wówczas objęto nim ciężkie wywrotki marki Shacman, w związku z generowaniem zbyt wysokiego hałasu oraz wykazywaniem zbyt małej skuteczności hamulców. Wczoraj pojawiła się natomiast informacja o kolejnym tego typu zakazie, tym razem obejmującym aż dziewięć modeli. Mowa tutaj o pojazdach marek Sitrak, FAW, Dongfeng oraz Foton, w tym zarówno dalekobieżnych ciągnikach, jak i różnej wielkości podwoziach pod zabudowy. Wszystkie te pojazdy natychmiast muszą zacząć wyjeżdżać od rosyjskich dealerów, pod groźbą wysokich kar dla sprzedawców i importerów. Co więcej, wszystkie dostarczone już egzemplarze muszą zostać wezwane do autoryzowanych warsztatów, by przejść tam nieodpłatne, przymusowe poprawki.
W oficjalnym komunikacie na ten temat wymieniono bardzo liczne problemy. Mowa między innymi o zbyt niskiej skuteczności układu hamulcowego, zbyt wysokiej emisji hałasu, brakującym systemie automatycznego wzywania służb ratunkowych, nadmiernej podatności na promieniowanie elektromagnetyczne, niespełnianiu wymogów przez osłony przeciwnajazdowe, wykorzystaniu szkodliwych substancji w materiałach wykończeniowych, a także nieprawidłowościach w montażu pasów bezpieczeństwa, foteli oraz zagłówków.
Uwzględniając opinie, które krążą wśród rosyjskich przewoźników na temat chińskich ciężarówek, wszystkie te nieprawidłowości łatwo można sobie wyobrazić. Z drugiej strony, nie brakuje też głosów, że to odpowiedź rosyjskich władz na zbyt wysoką sprzedaż „chińczyków”, dobijającą producentów krajowych. Jako przykład posłużyć mogą rosyjskie statystyki z 2024 roku, gdy blisko 65 procent całej oficjalnej sprzedaży w ciężkiej klasie tonażowej stanowiły modele chińskich producentów. Dla porównania, udział Kamaza skurczył się do niecałych 17 procent. Jak też zauważył „Forbes”, informacja o zakazie sprzedaży kolejnych dziewięciu modeli zgrała się w czasie z doniesieniami, że Kamaz przechodzi na skrócony, czterodniowy tryb pracy, w związku z brakiem klientów. Taką samą decyzję podjęła też rosyjska marka GAZ, specjalizująca się autach dostawczych oraz lekkich ciężarówkach.












