Klient na 500 ciągników z autopilotami – kierowcy zostaną na lokalnych trasach

Fot. Business Wire

Powyżej: Peterbilt 579 z autopilotem Aurora

Amerykańskie media donoszą o rekordowo dużym kliencie na ciągniki siodłowe z autopilotami. Firma transportowa Hirschbach Motor Lines zamierza wdrożyć do użytku aż 500 takich pojazdów i zawarła już w tym zakresie oficjalne porozumienie.

Przewoźnik ze stanu Iowa, specjalizujący się w transporcie chłodniczym, był jedną z pierwszych firm testujących autopiloty marki Aurora. Wyposażone w nie ciągniki przejechały dla Hirschbach Motor Lines już 800 tys. mil (1,3 miliona kilometrów), przewożąc około 2 tys. całopojazdowych ładunków. System automatycznego prowadzenia jak najbardziej sprawdził się przy tym w praktyce i stąd też decyzja o nawiązaniu długoterminowej współpracy.

W ostatnim dniu kwietnia Hirschbach Motor Lines oraz Aurora zawarły oficjalne porozumienie, w ramach którego przewoźnik ma pozyskać nawet 500 ciągników z autopilotami. Ich dostawy mają rozpocząć się w przyszłym roku, a firma Aurora będzie odpowiedzialna nie tylko za przygotowanie samych pojazdów, ale też za stały nadzór nad pracą ich systemów, włącznie z aktualizowaniem oprogramowania oraz rozwiązywaniem sytuacji kryzysowych. To w praktyce oznacza, że przewoźnik zaoszczędzi na kierowcach, ale będzie musiał uiszczać regularne opłaty dla twórcy oprogramowania, by ten utrzymał jego pojazdy w stałym ruchu.

W początkowym okresie Hirschbach Motor Lines skupi się na wykorzystywaniu autopilotów w stanach Teksas oraz Arizona, w tym głównie na trasie z Fort Worth do Phoenix, liczącej około 1000 mil (1600 kilometrów) w jedną stronę. Wybór ten jest odpowiedzią na teksańskie oraz arizońskie przepisy, bardzo liberalnie podchodzące do zautomatyzowanych ciężarówek.

Co natomiast będzie z firmowymi kierowcami? To pytanie wzbudza w amerykańskiej branży szczególne kontrowersje, jako że Hirschbach Motor Lines przez lata chlubiło się programem zatrudniania weteranów amerykańskiej armii. Odpowiedź jest zaś taka, że firma zamierza stworzyć system łączony, w którym autopiloty Aurora będą odpowiadały za pokonywanie dalekich dystansów. Główną zaletą ma być przy tym brak konieczności odbywania odpoczynków w trasie, znacznie przyspieszający operacje (szerzej wyjaśniałem to tutaj: Legalne 1600 kilometrów na raz, bez zatrzymywania – nowa stała linia z autopilotem). Za to tradycyjni kierowcy mają zajmować się krótszymi, lokalnymi trasami, pozwalającymi na codzienne jazdy do domów.  Pokrywa się to z wizją, którą już kilka lat temu opracowała globalna firma konsultingowa Roland Berger: 38% ciężarówek na autopilocie, 62% z kierowcą – tak ma wyglądać przyszłość

Fragment artykułu o raporcie Roland Berger:

Coraz więcej ekspertów przyznaje, że wizja całkowicie autonomicznych ciężarówek, przez całą dobę wykonujących pracę bez kierowców, jest praktycznie niemożliwa do zrealizowania. Firma Roland Berger też odnosi się do takiej wizji sceptycznie, nie wyobrażając sobie za- i rozładunków bez udziału ludzkiego kierowcy. Zamiast tego przedsiębiorstwo proponuje system, w którym autopiloty będą pokonywały dystanse powyżej 300 kilometrów, a na początku oraz na końcu trasy do kabiny będzie wsiadał człowiek.

Według wyliczeń Roland Berger, w takim układzie autopiloty mogłyby odpowiadać za 38 procent ciężarowego ruchu odbywającego się obecnie w Stanach Zjednoczonych. Pozostałe 62 procent nadal obsługiwaliby zaś kierowcy. Niemniej ludzka praca uległaby przy tym istotnej zmianie, mając głównie lokalny charakter i nie wymagając wyjazdów w dalekie trasy. Mówiąc więc krótko, pozwoliłoby to większości kierowców na sypianie we własnych domach. Za to ich codzienne obowiązki miałyby bardziej intensywny charakter, składając się głównie z manewrowania lub przejeżdżania po drogach niższej kategorii.

Co też ciekawe, zorganizowanie takiego systemu najprawdopodobniej zmieniłoby rozliczenia między producentami pojazdów a przewoźnikami. Poza opłaceniem samego pojazdu, firmy transportowe najprawdopodobniej musiałyby się też rozliczać z producentem za każdy kilometr przejechany na autopilocie. W zamian za to producent wziąłby na swoje barki nadzór nad oprogramowaniem, radarami oraz kamerami. Roland Berger wyjaśnia, że taki system jest już stosowany w rolnictwie, gdzie na przykład firma John Deere sprzedaje ciągniki z systemem autopilota, a następnie pobiera też stałą opłatę za każdy akr (amerykańska jednostka powierzchni) obrobiony w trybie zautomatyzowanym.

Film z autopilotem Aurora w akcji: