Kierowcy ciężarówek obwiniani za śnieżny paraliż Niemiec – na obronę wskazuje się… alfabet

Fot. policja z Bielefeldu
Fot. policja z Bielefeldu

Choć śnieżyce na dobre już ustały, w Niemczech nadal mówi się o ich drogowych następstwach. W weekend minister transportu udzielił wręcz wypowiedzi, w której domaga się bezwzględnego ukarania kierowców ciężarówek.

Mandaty oraz zakazy prowadzenia mieliby otrzymać wszyscy ci kierowcy, którzy zignorowali tymczasowe, śniegowe zakazy ruchu dla pojazdów powyżej 7,5 tony. Obowiązywały one na autostradach w ubiegłym tygodniu, w tym między innymi na autostradzie A2 w godzinach nocnych . Podobnie mieliby też zostać potraktowani kierowcy, którzy na przykład wyprzedzali ciężarówkami pojazdy zimowego utrzymania dróg.

Wypowiedzi ministra pokrywają się z raportem spółki Autobahn GmbH, odpowiedzialnej za zarządzanie autostradami. Jej zdaniem, ubiegłotygodniowy paraliż w regionie Westfalii był w dużej mierze następstwem ignorowania zakazów przez kierowców samochodów ciężarowych. Ciężkie pojazdy wjeżdżały na kompletnie nieprzygotowane do tego drogi, a to skutkowało licznymi zdarzeniami, całkowicie blokującymi ruch.

Za to w obronę wzięło kierowców niemieckie stowarzyszenie przewoźników BGL. Jego prezes wyraził przekonanie, że kierowcy raczej nie łamali zakazów celowo, wszak nikt nie chciałby świadomie wjechać w środek nocnego zatoru. Zamiast tego wielu z nich mogło po prostu nie zrozumieć komunikatów, z racji wyświetlania ich tekstowo, wyłącznie w alfabecie łacińskim. Poparciem dla tej tezy mają być statystyki, według których ponad 40 proc. ciężarówek w Niemczech to pojazdy z zagranicy. Wśród ich kierowców prezes wskazał zaś na ogromną grupę Ukraińców, Białorusinów lub Kazachów, posługujących się cyrylicą.