Kierowcy ciężarówek coraz częściej pracują na niecały etat – ciekawe zjawisko z Holandii

Od niedzielnego popołudnia do piątkowego wieczoru na trasach międzynarodowych, ewentualnie od świtu do zmierzchu na trasach regionalnych – oto pierwsze skojarzenia, które mogą przychodzić do głowy w kwestii wymiaru pracy w zawodzie kierowcy ciężarówki. Mamy tu też jedną z odpowiedzi na pytanie, dlaczego młodzi ludzie coraz rzadziej wybierają to zajęcie i cała grupa zawodowa wyjątkowo szybko się starzeje. Skoro już natomiast stoimy przed takimi problemami, ciekawym tematem mogą być statystyki opublikowane w Holandii.

Holenderska organizacja Sectorinstituut Transport en Logistiek (STL), zajmująca się monitorowaniem zjawisk z branży transportowej, przedstawiła nowy raport dotyczący zmian w zatrudnieniu. Wśród poruszonych tam tematów pojawiło się zjawisko coraz częstszego zatrudniania kierowców ciężarówek na część etatu. W praktyce, w holenderskich realiach, najczęściej oznacza to pracę w standardowym wymiarze godzinowym, ale przez mniej niż pięć dni w tygodniu. Innymi słowy, holenderscy kierowcy coraz częściej decydują się na zatrudnienie, w którym mają na przykład trzy dni wolne od pracy w każdym tygodniu.

Według wspomnianego raportu, odsetek holenderskich kierowców ciężarówek zatrudnionych na niepełny etat stale rośnie. W drugim kwartale 2026 roku wynosił on już 14,3 procenta. Oznacza to jedną siódmą całej grupy zawodowej, a więc jest już naprawdę zauważalnym zjawiskiem. To też oznacza, że wielu holenderskich przewoźników musi dostosowywać się do takiego trendu, zmieniając sposób wykorzystania swojej floty, na przykład przewidując do jednej ciężarówki większą liczbę kierowców.

Oczywiście trzeba podkreślić, że Holandia jest krajem niewielkim, a holenderscy kierowcy coraz rzadziej pojawiają się na trasach międzynarodowych. W takich realiach znacznie łatwiej myśleć o prowadzeniu ciężarówek na niepełny etat, na przykład przez cztery lub nawet trzy dni w tygodniu. Choć trzeba tu też zaznaczyć, że jeszcze na początku XXI wieku ta sama grupa zawodowa – czyli właśnie holenderscy kierowcy – była znana z jeżdżenia we wszelkie możliwe zakątki Europy, robiąc to za umiarkowanie wysokie wynagrodzenia. Jak więc widać, wystarczyło ćwierć wieku, by wydarzyła się branżowa rewolucja.