Kierowca zmarł w kabinie ciężarówki, przez godzinę nikt nie zwrócił na to uwagi

Raporty na temat przedwczesnej śmiertelności kierowców ciężarówek oraz poważnego zagrożenia chorobami zawodowymi na stałe wpisały się w branżowe doniesienia. Po raz ostatni pisałem o tym ledwie wczoraj wieczorem, w artykule zatytułowanym „Kierowcy ciężarówek i lista chorób zawodowych – apel o ochronę i przywileje”. Co też zwraca w tym wszystkim uwagę, to fakt, że w każdym raporcie wskazuje się na choroby układu sercowo-naczyniowego, mogące prowadzić na przykład do zawałów serca lub udarów. To sytuacje, w których uratowanie życia lub zdrowia zależy od szybkiej reakcji oraz od możliwości uzyskania fachowej pomocy. Tymczasem w transporcie jest to olbrzymim problemem, co wymownie pokazała sytuacja z minionego poniedziałku, 22 września.

W poniedziałkowe popołudnie, dokładnie o godzinie 14.17, hamburska policja otrzymała wezwanie z okolic parkingu Stillhorn West przy autostradzie A1. Zgłaszający mówił o ciężarówce stojącej tuż za wyjazdem z parkingu, opartej o bariery energochłonne i zajmującej pas awaryjny. Twierdził też, że w środku można zauważyć leżącego bez ruchu mężczyznę, a jednocześnie kabina pozostaje zamknięta i nie ma możliwości, by spróbować udzielić mu pomocy.

Miejsce zdarzenia już po przybyciu służb:

Na miejsce natychmiast wysłano służby ratunkowe, podejmując decyzję o wybiciu jednej z szyb i wejściu w ten sposób do wnętrza. Dostano się wówczas do kierowcy ciężarówki, który nie wykazywał żadnych czynności życiowych. Ratownicy podjęli jeszcze próbę przeprowadzenia akcji reanimacyjnej, ale niestety nie przyniosła ona żadnych skutków. Służby potwierdziły więc śmierć mężczyzny na miejscu zdarzeniu, a także wszczęły dochodzenie w sprawie jej przyczyn.

Według wstępnych ustaleń, kierowca Mercedesa Actrosa z wywrotką – będący pracownikiem niemieckiej firmy transportowej – doznał problemów zdrowotnych podczas prowadzenia pojazdu. Wtedy też zjechał na pas awaryjny, gdzie udało mu się zatrzymać przy jednoczesnym uderzeniu w bariery. Problem jednak w tym, że jego zachowanie nie zwróciło uwagi innych uczestników ruchu i początkowo nikt przy ciężarówce się nie zatrzymał. Dopiero po godzinie inny, przypadkowy kierowca zainteresował się opartym o bariery Actrosem, zatrzymując się obok, zaglądając do wnętrza i dokonując wspomnianego wezwania policji. Niemniej, jak pokazał dalszy przebieg wydarzeń, wówczas na jakąkolwiek pomoc było już niestety za późno.

W ramach komentarza dla tej sytuacji, przypomnę sprawę z 2023 roku, z udziałem polskiego kierowcy ciągnika siodłowego z naczepą. Podczas przejazdu niemiecką autostradą A4 pod Dreznem mężczyzna ten bardzo źle się poczuł, obawiając się o swoje zdrowie. Postanowił więc jak najszybciej wezwać służby ratunkowe, półki mógł jeszcze bezpiecznie się zatrzymać, zastawiając jeden z pasów zjazdowych. Wszystko to skutkowało poważnymi utrudnieniami w ruchu, ale dzięki szybkiemu telefonowi alarmowemu udało się zapobiec tragedii. Artykuł na ten temat tutaj: Kierowca polskiej ciężarówki potrzebował pomocy medycznej – duża akcja na A4

Zdjęcie z 2023 roku, z autostrady A4: