Kierowca ciężarówki zmarł po upadku z zabudowy – zimowa tragedia na wysokości

Fot. Renault Trucks

Powyżej: przykładowe zdjęcie z pracy na zabudowie pługosolarki

Okres świąteczno-noworoczny 2025/2026 oficjalnie dobiega końca. Na tysiącach baz i parkingów trwają więc przygotowania do powrotów w trasy, a przy obecnej aurze oznacza to bardzo poważne zagrożenia związane z lodem i śniegiem zebranym na ciężarówkach. I trzeba podkreślić – są to zagrożenia nie tylko dla otoczenia, ale też dla samych kierowców, dobitnie pokazała sprawa z Leszna.

W minioną niedzielę, 4 stycznia 2026 roku, około godziny 23.30, doszło do wypadku na bazie jednej z leszczyńskich firm zajmujących się utrzymaniem dróg. 58-letni kierowca, wykonujący swoje czynności służbowe, spadł z zabudowy pługosolarki i upadł na twardą nawierzchnię. Doznał przy tym rozległych obrażeń, które okazały się niestety śmiertelne w skutkach. Komenda Powiatowa Policji w Lesznie poinformowała o tym w następujących słowach:

Na terenie jednej z leszczyńskich firm doszło do nieszczęśliwego wypadku. 58-letni kierowca ciężarówki podczas wykonywania czynności związanych z obsługą pojazdu spadł z części ładunkowej samochodu na twarde podłoże i w wyniku odniesionych obrażeń, niestety poniósł śmierć na miejscu

Sprawę wypadku badają nie tylko policjanci, ale też Państwowa Inspekcja Pracy. Działania tej służby mogą objąć między innymi kontrolę stanu zabudowy oraz zamontowanych na niej urządzeń ochronnych, a także sprawdzenie wszelkich formalności związanych z BHP. To natomiast może prowadzić nas do ogólnych zasad wykonywania pracy na wysokości oraz szerszego problemu z wchodzeniem na zabudowy w samochodach ciężarowych.

Zabudowy pługosolarek zwykle sięgają około 3 metrów nad ziemią, a wchodzi się na nie po tylnych drabinkach lub stopniach z poręczami. Jak pokazało zdarzenie z Leszna, już coś takiego tworzy warunki, w których upadek na ziemię może zakończyć się śmiercią. Tym bardziej niebezpieczna może być więc wizja wchodzenia na ciężarówkę z mniej specjalistyczną zabudową – na przykład kurtynową lub chłodniczą – znajdującą się 4 metry nad ziemią i pozbawioną jakichkolwiek na stałe przytwierdzonych stopni wejściowych.

Pamiętajmy też, że wchodzenie na ciężarówkę – czy to pługosolarkę, czy zwykły zestaw z naczepą kurtynową – może zostać sklasyfikowane jako praca na wysokości. Już powyżej poziomu 1 metra, gdy nie jesteśmy otoczeni balustradami o wysokości co najmniej 1,1 metra, wymagane są dodatkowe urządzenia zabezpieczające, instrukcje oraz badania lekarskie. Co więcej, gdy pracujemy na poziomie powyżej 3 metrów, wymagania te są bardzo znacząco zaostrzone.

Wszystko to prowadzi nas do następującego stwierdzenia: kierowca może ponieść odpowiedzialność na przykład za lód spadający z naczepy, ale nie można od niego wymagać, by bez profesjonalnego przygotowania wchodził na dach pojazdu. Dlatego w obliczu utrzymującego się niedoboru ramp na parkingach, warto pomyśleć o szczególnych elementach zimowego wyposażenia. W ciągu ostatnich kilku lat prezentowałem kilka potencjalnych rozwiązań, o różnej skuteczności. Poniżej dołączam linki do artykułów na ich temat: