Kiedyś Büssing z nadwoziem Forda, dzisiaj Actros z Faymonvillem na 10 osiach

Producent naczep Faymonville pochwalił się ostatnio dostarczeniem nowego pojazdu do niemieckiej firmy Colonia. Gdy natomiast tylko spojrzałem na te czerwono-białe barwy i charakterystyczne oznaczenie na ciągniku, od razu przypomniała mi się jedna z najciekawszych ciężarówek w historii. Spójrzmy więc czym firma Colonia będzie jeździła współcześnie oraz jakim pojazdem wyróżniła się w przeszłości.

Pochodzący z Kolonii przewoźnik, co od razu wyjaśnia jego charakterystyczną nazwę, już od ośmiu dekad zajmuje się transportem ponadnormatywnym. Wśród obecnych klientów ma między innymi firmy potrzebujące przewozu bardzo ciężkich maszyn kopalnianych lub budowlanych. Dlatego do czteroosiowego Mercedesa Actrosa 4463 SLT dobrano nową naczepę Faymonville VarioMAX Plus.

Nowa naczepa została dostarczona jako kompletny, uniwersalny zestaw, pozwalający na dopasowywanie do rozmaitych wymagań. Jego bazowe elementy to wózek tylny o pięciu liniach osiowych, niskopodwoziowa platforma załadunkowa oraz tak zwana „łabędzia szyja”. Do tego dołożono trzyosiowy wózek przedni, który może zostać dopięty przed platformą załadunkową, dla ograniczenia nacisków na ciągnik. Poza tym otrzymano aż dwie osie typu joker, które można doczepić do każdego z wózków. Tym samym, w zależności od potrzeb, może powstać naczepa o nawet dziesięciu liniach osiowych.

A tymczasem przenosimy się do historii, by przypomnieć sobie pojazd o przydomku Schnibbelmobil. Była to konstrukcja z początku lat 80-tych, powstała z myślą o przewozie bardzo specyficznych ładunków, jakimi były 55-metrowe profile aluminiowe wożone z Niemiec do Holandii. Towar ten był stosunkowo lekki, choć niestety uciążliwy przez swoją długość, a ponadto liczba zleceń na jego transport miała być wyjątkowo duża. Dlatego firma Colonia zdecydowała się na opracowanie specjalnego ciągnika siodłowego, który pozwolił na maksymalne skrócenie zestawu, przewożąc aluminiowe profile nad kabiną.

Pierwsza baza projektu, czyli MAN-Büssing 22.320:

Druga baza projektu, czyli Ford Granada Turnier:

Gotowy Schnibbelmobil z naczepą:

Bazą tego projektu był trzyosiowy ciągnik MAN-Büssing z leżącym, 320-konnym silnikiem, umieszczonym z prawej strony ramy, tuż za przednim kołem. Pojazd ten całkowicie pozbawiono oryginalnej kabiny, zamiast tego zamontowano… nadwozie z osobowego Forda Granady w wersji kombi. Co więcej, z uwagi na tylne umiejscowienie silnika fordowskie nadwozie mogło zostać pozbawione większości wysuniętego przodu. Nadwozie zostało więc przycięte i tuż przed nogami kierowcy wystawiono pas przedni z dostawczego Mercedesa T1, czyli popularnej „Kaczki”. Tu też pojawia się temat, który stanowił ogromną wadę Schnibbelmobil. Otóż był to pojazd bardzo niewygodny dla kierującego, znacznie ciaśniejszy od konwencjonalnych ciągników i podobno bardzo mocno bujający kabiną przy hamowaniu oraz na łukach. Niska konstrukcja stanowiła jednak tak ogromną zaletę, że ciągnik ten pozostał w służbie na lata.

W swojej pierwotnej pracy, na trasach między Zagłębiem Ruhry a Holandią, Schnibbelmobil miał przejechać nawet 800 tys. kilometrów. Zaprzestał tego dopiero w latach 90-tych, a i wówczas MAN z nadwoziem Forda nie przestał kursować po drogach. Ultraniski ciągnik został bowiem przerobiony na podwozie pod BDF-y, umożliwiając przewóz wymiennych nadwozi nad swoją kabiną. Jak wyglądał w tym jeszcze bardziej nietypowym zadaniu i dlatego na takie rozwiązanie się zdecydowano, pokazywałem w artykule z 2017 roku: MAN-Büssing z nadwoziem Forda Granady, który pracuje jako pojazd imprezowy, wożąc na sobie scenę

Obszerny pokaz zdjęć Schnibbelmobila: