Ograniczenie prawa jazdy kategorii B do 3,5 tony, wprowadzone już w latach 60-tych ubiegłego wieku, coraz bardziej odbiega od dzisiejszych realiów. Dotyka to także służb państwowych, w tym przede wszystkim strażaków oraz ratowników medycznych. Dlatego Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Wielkopolski (SGIPW) właśnie zgłosiło się do rządu z apelem o zmianę przepisów.
Problem karetek pogotowia, którym coraz trudniej zmieścić się w 3,5 tony, znany jest w Polsce od lat. Nie bez powodu w wielu innych krajach europejskich, w tym między innymi w Niemczech oraz w Wielkiej Brytanii, już dawno zamawia się karetki na 4- lub 5-tonowych podwoziach. Na tym jednak sprawa się nie kończy, gdyż problem zaczął dotyczyć także strażaków. Tutaj SGIPW wskazuje na coraz popularniejsze wozy na dostawczych podwoziach, które dla uzyskania odpowiedniej ładowności zamawia się w cięższych wariantach. W efekcie w samym tylko województwie wielkopolskim znajduje się ponad 30 wozów o DMC między 3,5 a 5 ton.
SGIPW twierdzi, że w obliczu zbyt małej ilości osób dysponujących prawem jazdy kategorii C, praca wymienionych pojazdów może zostać sparaliżowana. Ma to dotyczyć zwłaszcza mniejszych miejscowości, gdzie około 5-tonowe wozy trafiają do OSP. To z kolei może przełożyć się na wydłużony czas reakcji na zgłoszenia, zagrażając bezpieczeństwu społeczeństwa.
Dlatego SGIPW zgłosiło się do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji o bardzo konkretną zmianę w przepisach: podniesienie DMC na prawo jazdy kategorii B z 3,5 do 5 ton, przewidziane dla osób prowadzących karetki pogotowia lub wozy strażackie. Jednocześnie zaproponowano, by na przykład szkolenia podstawowe dla członków OSP zostały uzupełnione o zagadnienia związane z prowadzeniem cięższych pojazdów. Można by to też połączyć z ograniczeniami wiekowymi lub ograniczeniami w zakresie doświadczenia.
SGIPW ma przy tym pewien dobry argument. Stowarzyszenie zwróciło uwagę na podwyższenie DMC z 3,5 do 4,25 tony dla osób prowadzących samochody na paliwa alternatywne. Skoro więc cywilne auto dostawcze może legalnie ważyć 4,25 tony, jeśli tylko będzie napędzane silnikiem elektrycznym, trudno uzasadnić zakazywanie wyższych tonaży służbom ratowniczym.












