Kary za brak holenderskich opłat drogowych – czego spodziewać się za pół roku

W Holandii trwają przygotowania do wprowadzenia systemu elektronicznych opłat drogowych dla ciężarówek. Po ogłoszonych jeszcze pod koniec ubiegłego roku stawkach za kilometr (zapraszam tutaj), teraz przedstawiono także stawki przyszłych kar.

Holendrzy nie zdecydowali się na stworzenie zupełnie własnego systemu rozliczeń, z dystrybuowanymi przez państwo urządzeniami. Zamiast tego każdy z przewoźników chcący jeździć po Holandii będzie musiał podpisać umowę z którymś z autoryzowanych operatorów zewnętrznych. Będą mogli to być także operatorzy międzynarodowi, oferujący urządzenia działające w kilku krajach. W chwili obecnej lista obejmuje siedmiu autoryzowanych operatorów, w tym sześciu międzynarodowych oraz jednego holenderskiego (można ich znaleźć pod tym linkiem). Kto natomiast nie będzie miał umowy z żadnym z tych operatorów, ten będzie podlegał pod najwyższą karę przewidzianą w ramach systemu, wynoszącą 800 euro.

Jeśli będziemy posiadali umowę z operatorem, ale urządzenie pokładowe nie będzie uruchomione lub nie będzie miało poprawnych ustawień, otrzymamy karę w wysokości 500 euro. Taką samą karę przewidziano dla przypadków, w których urządzenie umieszczone w naszej ciężarówce okaże się oficjalnie przepisane do innego pojazdu.

Taryfikator przewiduje możliwość nałożenia maksymalnie jednej kary na jeden pojazd w ciągu jednej doby. Jeśli więc bramownice kontrolne odnotują jednego dnia kilka przejazdów bez opłaty, dokonanych tym samym pojazdem, kara za ten dzień będzie tylko jedna.

 A na koniec pojawia się też dobra. Otóż przez pierwsze pół roku od uruchomienia systemu, czyli od 1 lipca 2026 roku do 31 grudnia 2026 roku, przewoźnicy będą objęci „taryfą ulgową”. W jej ramach każda z wymienionych powyżej stawek będzie rabatowana o 50 procent. To oznacza, że za brak umowy zapłacimy 400 zamiast 800 euro, a za nieaktywne urządzenie lub nieautoryzowane przełożenie urządzenia zapłacimy 250 zamiast 500 euro.