Na włoskiej autostradzie A4, między zjazdami Sommacampagna oraz Peschiera, doszło do zapadnięcia się jezdni. Dziura wytworzyła się pod osią napędową ciągnika siodłowego, doprowadzając do nagłego zatrzymania zestawu i uniemożliwiając mu dalszą jazdę.
Do zdarzenia doszło w poniedziałkowy poranek, gdy Mercedes-Benz Actros z naczepą poruszał się autostradą A4 w kierunku Mediolanu. Ciężarówka wjechała akurat na odcinek poddany niedawnym pracom remontowym, polegającym na wymianie nawierzchni, gdy pod osią napędową powstało zapadlisko o średnicy około trzech metrów.
Szerszy widok na miejsce zdarzenia:
Si apre una voragine sotto le ruote di un camion, A4 in tilt lunedì https://t.co/U5pibIenf5 pic.twitter.com/btgXkpjxey
— TgVerona Telenuovo (@TgVerona) March 18, 2025
Kierowcy ciężarówki na szczęście nic poważnego się nie stało. Straty materialne trudno na pierwszy rzut oka ocenić, wszak uszkodzenia podwozia w ciągniku mogą być naprawdę poważne. Poza tym do akcji ratunkowej trzeba było podejść z olbrzymią ostrożnością, zamykając aż dwa z trzech pasów ruchu na całym fragmencie objętym wspomnianym, wcześniejszym remontem. Powstały w ten sposób korek liczył w szczytowym momencie nawet 15 kilometrów.
Odholowywanie ciężarówki, usuwanie zapadliska i naprawianie autostrady trwało aż do wtorkowego poranka, okolic godziny 10.30. Wtedy, po całej dobie z utrudnieniami, ruch na autostradzie A4 mógł zostać przywrócony do normalności.
Na koniec przypomnę, że drogowe zapadliska były w ostatnich tematach wyjątkowo głośnym tematem, za sprawą tragedii, która rozegrała się w Japonii. W wyniku uszkodzenia wodociągów powstało tam tak duża dziura w jezdni, że do środka wpadła kompletna, około 6-tonowa ciężarówka. 74-letni kierowca pojazdu po dziś dzień nie został odnaleziony, prawdopodobnie będąc porwanym przez wodę. Więcej na ten temat: 14 dni temu ciężarówka wpadła do dziury w drodze, kierowcy nadal nie odnaleziono












