Iveco Daily przeładowane Saviemem SG2 – historia transportu na zdjęciach

Zdjęcia: Police nationale de Saône et Loire

Można powiedzieć, że powyższa fotografia symbolizuje bieg motoryzacyjnej historii. Oto bowiem mamy ciężkie auto dostawcze z czasów współczesnych, transportujące pozostałości samochodu tej samej klasy sprzed około pół wieku.

Ta niezwykle symboliczna scena została ostatnio uwieczniona przez policję z francuskiego departamentu Saone et Loire. 3,5-tonowe Iveco Daily z żurawiem hydraulicznym zwróciło uwagę funkcjonariuszy swoim nadwymiarowym i ewidentnie zbyt ciężkim ładunkiem. Był nim skrajnie skorodowany i częściowo zdekompletowany Saviem Super-Goelette (SG2), 3,5-tonowy furgon z lat 60-tych ubiegłego wieku. Samochód ten narzucono na burtową zabudowę i utrzymywano w miejscu z użyciem żurawia, najprawdopodobniej wykonując w ten sposób transport na miejsce złomowania.

Przewożony Saviem faktycznie okazał się zbyt ciężki w stosunku do oficjalnych możliwości Iveco. Jak bowiem wykazała kontrola, 3,5-tonowy samochód – nie tylko zarejestrowany na 3,5 tony, ale też technicznie będący wersją 3,5-tonową – miał masę całkowitą na poziomie 5,7 tony. Oznaczało to aż 2,2 tony przeładowania, w związku z którym dalszy przejazd został zakazany, a kierowcę ukarano mandatem karnym. Kwoty tego mandatu policja nie podała.

Skoro już natomiast jesteśmy w tym temacie, pojawiają się dwie historyczne ciekawostki. Zacznijmy od tego, że wprowadzenie Saviema SG2 do produkcji – co miało miejsce w 1965 roku – zgrało się w czasie z ustandaryzowaniem w europejskich przepisach 3,5-tonowej normy dla prawa jazdy kategorii B (więcej na ten temat: Skąd wziął się limit 3,5 tony DMC – przepis z lat 60-tych przetrwał z nami do dzisiaj) . Dlatego model SG2 otrzymał DMC właśnie na poziomie 3,5 tony, będąc w owym czasie jednym z największych i najcięższych pojazdów dopuszczających taki parametr. Saviem miał przy tym pełną ramę oraz tylny napęd, a w prezentowanej wersji też zamknięte nadwozie o szerokości 2 metrów i ponad 2,5 metra wysokości. Mimo to pojazd wciąż mieścił się w mniej niż 2 tony masy własnej, a więc pozostawiał ponad 1,5 tony ładowności. To pokazuje, że na przełomie lat 60-tych oraz 70-tych ubiegłego wieku 3,5-tonowe DMC było naprawdę sensownym parametrem. Za to dzisiaj uzyskanie sensownej ładowności w samochodzie z ramą, tylnym napędem oraz 3,5-tonowym DMC robi się już sporym wyzwaniem, co wymownie pokazało omawiane Daily.

Druga ciekawostka jest taka, że nadwozie przewożonego Saviema dla wielu z Was może wydać się znajome. To nieprzypadkowe, gdyż Saviem SG2 był doskonale znany w naszym kraju, ale w licencyjnym, czechosłowackim wydaniu. Czechosłowacka Avia była bowiem niczym innym niż Saviemem SG2 z innym znaczkiem, produkowanym w Czechosłowacji w oparciu o oficjalną licencję. Było to zresztą jedno z bardzo wielu wcieleń tego niezwykle popularnego modelu, w Europie Zachodniej produkowanego do 1982 roku, a w Czechach aż do początku XXI wieku. Wiele egzemplarzy otrzymało znaczki Renault, gdyż Saviem został w międzyczasie wchłonięty przez tę firmę, w Niemczech Zachodnich pojazd występował jako MAN, a Włosi mogli kupić go z emblematami Alfy Romeo.

Saviem SG2 w czasach świetności:

Jako MAN oraz Alfa Romeo: