Wkrótce upłynie tydzień od zakończenia rosyjsko-białoruskich ćwiczeń wojskowych Zapad 2025. Tymczasem podjęta przed tymi ćwiczeniami decyzja o zamknięciu polsko-białoruskiej granicy nadal się utrzymuje, co oczywiście pozostaje nie bez znaczenia dla branży transportowej.
Szacuje się, że w wyniku zamknięcia granicy na Białorusi utknęło około półtora tysiąca pojazdów należących do polskich przewoźników. Taka informację podał w weekend „Business Insider”, powołując się na Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD). Co więcej, pojazdy te mogą podlegać karom za zbyt długi pobyt na terytorium Białorusi, trwający powyżej 10 dni. Standardowo Białorusini naliczają niecałe 300 złotych za dobę, ale w skrajnych przypadkach może dochodzić nawet do konfiskaty pojazdów.
Kierowcy ciężarówek znajdujących się na Białorusi mają związane ręce. Nie mogą ruszyć w stronę granicy białorusko-litewskiej, gdyż nie można tam przejechać na polskich rejestracjach. Nie mogą również przejechać przez Rosję, gdyż tam obowiązuje zakaz ruchu polskich ciężarówek. Przejazd przez Ukrainę można natomiast określić całkowicie niewykonalnym, gdyż granica białorusko-ukraińska jest nie tylko zamknięta, ale też otoczona i umocniona przez wojsko.
Kiedy przejazd między Polską a Białorusią znowu zostanie otwarty? Tego zupełnie nie wiadomo. Rząd mówi o konieczności utrzymaniu blokady „do odwołania”, a także podkreśla, że priorytetem tej decyzji jest bezpieczeństwo naszego kraju.












