OFERTY PRACYKONTAKT
665
Opublikowane 8 Styczeń, 2019

Gdyby tachografy wprowadzono rok temu, co działoby się w branży? Oto odpowiedź z Ameryki

Po wczorajszym artykule na temat przewozu zwierząt, pozostaniemy jeszcze na chwilę w temacie amerykańskich tachografów. Trzeba bowiem przyznać, że obserwowanie tego procesu z europejskiego punktu widzenia może być bardzo ciekawe. Tym bardziej, że w Europie zmiana ta dokonała się już kilkadziesiąt lat temu, przebiegała bardziej stopniowo, a same tachografy, w przeciwieństwie do tych amerykańskich, były wówczas urządzeniami prymitywnymi i banalnie prostymi do oszukania.

Europejską historię tachografów możecie znaleźć tutaj, a tymczasem przenosimy się do Ameryki. Tamtejsi transportowcy są akurat na etapie podsumowywania pierwszego roku korzystania z tych urządzeń. Urządzenia o nazwie ELD, będące właśnie odpowiednikami tachografów, stały się tam obowiązkowe 18 grudnia 2017 roku. Do kwietnia trwał zaś okres przejściowy, w czasie którego za brak ELD nie przysługiwały kary.

Co ciekawe można znaleźć w tych podsumowaniach? Szczególnie interesującą wiadomością są dane dotyczące transportu lotniczego. Amerykańskie stowarzyszenie IATA, zrzeszające operatorów lotniczych, zauważyło wyraźną zależność. Właśnie w kwietniu 2018 roku, gdy zaczęły obowiązywać kary za brak tachografów, transport lotniczy znacznie zwiększył swoją popularność. Wzrost ilości przewiezionych ładunków wyniósł aż 3,2 proc., co jest w tej branży naprawdę wysokim wynikiem.

IATA podejrzewa, że wzrost ten był bezpośrednią odpowiedzią na zmiany w transporcie drogowym. Przez wprowadzenie tachografów, wykonywanie ciężarówkami przewozów ekspresowych stało się utrudnione. Efektywność transportu drogowego ogólnie spadła, stawki poszły w górę, a o wolne pojazdy było coraz trudniej. W efekcie transport lotniczy stał się dla wielu firm sensowną alternatywą.

Wszystko to podsunęło mi na myśl próby wyeliminowania z europejskich dróg tak zwanych „busiarzy”. Co rusz pojawiają się propozycje, by objąć lekki transport tachografami oraz licencjami, znacząco ograniczając jego efektywność. Bardzo jestem więc ciekawy, czy gdyby faktycznie doszło do takiej zmiany, europejski transport lotniczy też odnotowałby zauważalny wzrost. Jeśli tak, to byłoby to najlepszym dowodem na to, jak ogromną pracę wykonują każdego dnia kierowcy popularnych busów.

Amerykańskie urządzenie typu ELD:

Co poza tym? Jak już wspomniałem, stawki za przewozy drogowe zauważalnie poszły w górę i zdołały utrzymać się na wyższym poziomie. Dla przykładu, średnia stawka za przewóz na naczepie-platformie wynosiła w maju 2018 roku 2,71 dolara za milę. Rok wcześniej było to 2,10 dolara. Oczywiście mogły się też nałożyć na to zmiany na rynku pracy oraz w cenach paliw, lecz jako kluczowy czynnik wymieniane są właśnie tachografy.

Są też konkretne statystyki dotyczące efektywności transportów. Według firmy „DAT Solutions”, zauważalne jest wydłużenie czasów przejazdu. Badanie przeprowadzone wśród przewoźników wykazało, że zmniejszyła się liczba jednodniowych tras. Wzrosła za to ilość przejazdów, których końcowy fragment odbywa się drugiego dnia.

Swój wpływ miało to też na zatłoczenie parkingów, które dotychczas nie było w USA szczególnie odczuwalne. Gdy natomiast wprowadzono tachografy, żmudne poszukiwanie miejsc do nocnego postoju stało się w wielu regionach normą. Pierwszy głośny przykład parkingowego paraliżu odnotowano już 20 grudnia 2017 roku, a więc ledwie dwa dni po wprowadzeniu nowych urządzeń i dobre trzy miesiące przed wystawianiem pierwszych kar. Wydarzenia te opisywałem tutaj.

Co za to się nie wydarzyło, to masowe odejścia przewoźników z branży. Gdy tachografy miały być wprowadzone, Amerykanie masowo odgrażali się, że porzucą swoją działalność, gdyż tachografy odbiorą im wszelką możliwość działania. W rzeczywistości jednak trend okazał się odwrotny. Nowych firm transportowych wręcz przybyło, jako że wzrost stawek oraz duża ilość ładunków otwarcie do tego zachęcały. Takie nowe działalności były otwierane przede wszystkim przez kierowców, chcących spełnić marzenie o niezależności.

Jeszcze odnośnie życia z amerykańskimi tachografami, trzeba wymienić kilka rozwiązań, które czynią te urządzenia łatwiejszymi do zniesienia. Poza wyjątkiem wprowadzonym dla transportu żywych zwierząt, są też funkcjonalności, z których mogą skorzystać wszyscy kierowcy.

Jak tłumaczyłem tutaj, każdy kierowca ma prawo do wykonania „jazdy niesłużbowej”. Jeśli odepniemy naczepę i włączymy w tachografie odpowiednią funkcję, możemy pojechać sobie na przykład do sklepu lub na zwiedzanie okolicy. Przejazd nie zalicza się wówczas ani do czasu jazdy, ani do czasu pracy. Nie ma przy tym też limitu kilometrów, o ile nie wjedziemy do Kanady (tam limit to 75 kilometrów).

Tachograf nie nalicza też żadnego ruchu przed osiągnięciem prędkości 5 mph, czyli 8 km/h. Pozwala to więc przemieszczać się po terenach parkingów, czy magazynów, nie będąc uwiązanym do jednego miejsca postoju. Poza tym, z wyposażenia w tachografy zwolnione są ciężarówki wyposażone w silniki sprzed 2000 roku. I jak wyjaśniałem tutaj, chętnych na takie pojazdy nie brakuje.