Gdyby Amerykanie jeździli europejskimi ciągnikami: wizja Scanii serii R po tuningu

Zacznijmy od kilku przykładów z Mid-America Trucking Show:

Europejskie oraz amerykańskie ciężarówki coraz bardziej zbliżają się pod kątem stosowanych rozwiązań technicznych, w tym zwłaszcza układów napędowych. Za to pod względem wizualnym trendy z Ameryki oraz z Europy pozostają na dwóch zupełnie różnych biegunach. Dlatego wyobrażenie europejskiego modelu w typowo amerykańskim zestawie można uznać za sporą ciekawostkę.

Na fali rosnącego zainteresowania Scaniami w Ameryce, wywołanego pojawieniem się tam oficjalnego egzemplarza testowego, na przygotowanie takich projektów zdecydował się Roel Hammer. To kierowca-przewoźnik z Holandii, na co dzień jeżdżący pięknym autotransporterem na bazie Scanii R530 Highline, a w wolnych chwilach tworzący projekty innych tuningowanych ciężarówek. Wśród najnowszych z nich znalazł się właśnie europejski ciągnik z amerykańską naczepą, oddający aktualne tuningowe trendy zza oceanu.

Odręczny malunek:

Przeniesienie na komputerowe grafiki z użyciem AI:

Więcej projektów Roela Hammera: @roel_hammer_transport

Źródło grafik: North American Scanias

Bazą projektu jest tutaj Scania serii R z płaskim dachem kabiny, bez jakichkolwiek spojlerów. Zgodnie z amerykańskim zwyczajem, jej nadwozie otrzymało kontrastujące malowanie z bocznymi pasami, z lakierem obejmującym także ramę, błotniki, zbiornik paliwa oraz kilka mniejszych dodatków. Przedni zderzak zobaczyć możemy w dwóch wersjach – lakierowanej i zintegrowanej z resztą nadwozia lub całkowicie oddzielnej, chromowanej i obniżonej. Typowo amerykańskim motywem jest połowiczne nadkole tylne wózka, całkowicie odsłaniające drugą oś napędową, co w Stanach Zjednoczonych pozostaje legalne nawet w czasie jazdy bez naczepy. Inny typowy motyw to bardzo długa rama, co nie tylko odgrywa rolę wizualną, ale też ma zwiększać stabilność ciągnika przy osiąganiu wysokich, trzycyfrowych prędkości. Oczywiście są też odsłonięte kominy układu wydechowego, amerykański klimatyzator dachowy w stylu retro, a także pięć obowiązkowych w Ameryce świateł obrysowych. Jeśli natomiast chodzi o koła i ogumienie, to mamy tutaj polerowane felgi z wąskim przodem. „Szerokich kół” z przodu nie zastosowano, gdyż te są za oceanem bardzo rzadkim widokiem.

Zwieńczeniem wszystkiego jest typowo amerykańska naczepa chłodnicza, ze wspaniale polerowanym nadwoziem, samonośną konstrukcją bez pełnej ramy oraz brakiem jakichkolwiek osłon przeciwnajazdowych. Charakterystyczny jest też podwójny wózek z rozsuniętymi osiami między którymi znalazło się wręcz miejsce na polerowaną skrzynkę. Taki układ ceniony jest przez wielu amerykańskich kierowców-właścicieli, jako bardzo stabilny, dobrze rozkładający ciężar, ale też wymagający sporego kunsztu przy manewrowaniu. Zdarza się wręcz, że takie rozsunięte wózki są nieoficjalnie modyfikowane, właśnie pod kątem ułatwiania manewrów. Instaluje się wówczas dodatkowe sterowniki powietrza, pozwalające niezależnie zwiększać lub zmniejszać ciśnienie w poduszkach szczególnych osi. Dzięki temu, na przykład przy cofaniu w bardzo wąską rajkę, można maksymalnie zmniejszyć nacisk pierwszej osi, opierając ciężar na drugie. Za to na przykład w czasie ciasnego zwracania można uczynić na odwrót. Pisałem o tym niedawno w następującym tekście: Freightliner Argosy kupiony do pracy – nietypowy „cabover” zastąpił Volvo z 3 milionami