Ford F-Max Gen2 z salonką niczym w Actrosie, z inspirowany Fordem Model T

Autor zdjęć: Marek Głowala

Jak już wspomniałem w poprzednim artykule, zatytułowanym Pomorska Miss Scania 2026: fotorelacja ze zlotu oraz prezentacja zwycięzców, miniona sobota stała w Trójmieście pod znakiem ciężarówek marki Scania. Jeśli ktoś jednak uważnie rozejrzał się po otoczeniu zlotu i zajrzał także na sąsiadujący z nim parking, mógł znaleźć także bardzo ciekawy pojazd innej marki. Był to zmodyfikowany Ford F-Max 510 Gen2, który dostarczył na scaniowski zlot niskopodwoziową naczepę marki FGM, wystawianą na stoisku firmy PTM Polska.

Czarny F-Max okazał się najnowszym pojazdem demonstracyjnym wielkopolskiego dealera Turbańscy, słynącego nie tylko ze sprzedaży i autoryzowanego serwisu, ale też z tuningu ciężarowych Fordów. Ten konkretny ciągnik przygotowano w ramach promocji nowej wersji o przydomku Gen2, oficjalnie zaprezentowanej w 2025 roku i przewidującej następujące elementy: przeprojektowany przód nadwozia, ekrany na desce rozdzielczej i w sypialni, pneumatyczne zawieszenie przedniej osi, kamery pod szybami bocznymi, a także najnowszą generację 510-konnego silnika oraz 16-biegowej, zautomatyzowanej przekładni.

 

By przyciągnąć do tej premiery nieco więcej uwagi, prezentowany egzemplarz został poddany tuningowi o historycznym charakterze. Zacznijmy od tego, że nieprzypadkowy jest tutaj kolor czarny, gdyż tylko w tym kolorze dało się zamówić Forda Model T, pierwszy seryjnie produkowany samochód na świecie. Sam Model T też pojawił się tutaj na kabinie, wraz ze swoim następcą, Modelem A, pokrywając boczne ściany kabiny. Na tylnej ścianie znalazł się natomiast wizerunek Henry’ego Forda, założyciela całego koncernu Ford, z którym ściśle związana jest turecka firma Ford Otosan, producent F-Maxa (Ford Motor Company to tutaj główny, 41-procentowy udziałowiec). Naniesieniem tych grafik na kabinę zajął się specjalista od aerografu, Niki4 Design, a sama firma Turbańscy połączyła to z własną zabudową tylnego podestu, oświetleniem dodatkowym marek Strands oraz OZZ, aluminiowymi kołami Alcoa oraz trąbami marki Nedking.

Jeszcze ciekawiej sprawy mają się we wnętrzu. Wielkopolski dealer bardzo mocno odszedł tam od fordowskiego oryginału, zamiast tego sięgając po fabryczne rozwiązanie znane z… Mercedesa. Otóż czarny F-Max został pozbawiony klasycznego, prawego fotela, zamiast tego mając wstawiony wypoczynkowy narożnik znany z Mercedesów Actrosów w wersji SoloStar Concept. Podobny układ jak w niemieckim modelu otrzymała też leżanka dolna, również składając się w całkowity pion, a przy tym mając wręcz większe wymiary niż w Mercedesie. Lodówka została przeniesiona za fotel kierowcy, by dzięki temu zwolnić miejsce na środku kabiny, a już wkrótce wszystko uzupełni duży, składany stolik, aktualnie przechodzący ostatnie przygotowania. I tak oto powstanie pierwszy w historii… F-Max w salonce.

Zdjęcia wnętrza:

Dodatkowe zdjęcia zewnętrzne: