Potwierdzają się przewidywania w zakresie nadchodzącej, lipcowej zmiany przepisów, wprowadzającej tachografy dla pojazdów o DMC powyżej 2,5 tony. Część przewoźników ewidentnie nie zamierza dostosować swojej floty do tego wymogu, zamiast tego woląc przesiąść się na mniejsze i lżejsze pojazdy.
Piaggo Porter NP6 z „kurnikiem”:
W ostatnich dniach pisałem na temat Piaggio Porter NP6, które zaczęło się już w Polsce pojawiać w wersjach przystosowanych do transportu dalekobieżnego (zapraszam: 2,49-tonowe Piaggio z „kurnikiem” już na drogach – jakie znajdziemy tu parametry?) Informacja ta wzbudziła mnóstwo kontrowersji, gdyż Porter NP6 napędzany jest 1,5-litrowym silnikiem benzynowym bez turbodoładowania, a jego kabina była projektowana z myślą o transporcie typowo miejskim. Choć więc pojazd ten może zmieścić się w 2,5 tony i nadal pozostawia przy tym 900 kilogramów ładowności, naprawdę trudno określić go właściwym sprzętem na międzynarodówkę.
W tym artykule przyjrzymy się natomiast rozwiązaniu alternatywnemu, również występującemu już na europejskich drogach, ale tym razem za sprawą przewoźników z Rumunii. Zamiast typowo miejskiego Piaggio Porter NP6, zainteresowali się Fiatem Doblo w rzadko spotykanej wersji Work Up, fabrycznie otrzymującej otwartą, burtową zabudowę. Pojazdy tego typu były produkowane do końca ubiegłej dekady i zdobyły pewną popularność zwłaszcza w służbach komunalnych. Jednocześnie ich zabudowa jest na tyle uniwersalna, że stosunkowo łatwo można doposażyć ją w stelaż do plandeki, dostosowując tym samym do przewozu ładunków na większych dystansach. Co natomiast najważniejsze, Doblo Work Up w wielu egzemplarzach mieściło się w 2,5-tonowym DMC i oferowało przy tym około 900 kilogramów ładowności.
Fiat Doblo Work Up w wydaniu fabrycznym, bez plandeki:
Wnętrze Fiat Doblo Work Up, wersja dwuosobowa:
Z tym DMC jest pewien haczyk. Otóż przyglądając się ofertom szybko zauważymy, że DMC 2,43 tony charakterystyczne jest dla egzemplarzy z silnikiem 1.3 JTD, malutkim turbodieslem o mocy 90 KM. Za to wersje z większym silnikiem 1.6 JTD, rozwijającym 105 KM, często mają w dowodzie 2,52 tony. Innymi słowy, jeśli ktoś będzie chciał mieć Doblo niepodlegające pod tachograf, do wyboru będzie miał przede wszystkim oferty z 1,3-litrowym silnikiem. To natomiast prowadzi nas do pytania, czy omawiany samochód nadaje się w ogóle na jakiekolwiek dalsze trasy?
W starciu z Piaggio nietrudno wskazać zalety takiego Fiata. Przede wszystkim mówimy tutaj o turbodoładowanym dieslu, a nie wolnossącym benzyniaku z instalacją LPG, co zapowiada wrażenie lepszej dynamiki oraz większy zasięg. Wnętrze Doblo ma też typowo europejską pozycję za kierownicą, przypominającą auta osobowe, a w kwestii wyposażenia można liczyć na przykład na dołożenie tempomatu. Poza tym kabina Fiata jest znacznie szersza niż w Piaggio, fabrycznie występując nawet w wersji „trzyosobowej”, z mocno poszerzonym fotelem pasażera. Wszystko to nie zmienia jednak faktu, że w porównaniu z busami dzisiaj spotykanymi na drogach – jak Renault Master, Iveco Daily lub Volkswagen Crafter – taki Fiat Doblo Work Up pozostaje małym autem niezapewniającym podstawowych warunków do życia w trasie.
Mimo to, jak wspomniałem na wstępie, są już rumuńskie firmy, które założyły na takie Fiaty plandeki i wyjechały na międzynarodowe trasy, byle tylko uniknąć tachografów. Powyżej możecie już zobaczyć egzemplarz sfotografowany przez Klaudiusza na autostradzie A13 pod Dreznem. Miał on rejestracje z okręgu Arad w zachodniej Rumunii. Ewidentnie nie jest to też jedyny egzemplarz, gdyż kilka tygodni temu, w mediach społecznościowych pojawiło się zdjęcie innego egzemplarza, na rejestracjach z okręgu Suceava w północno-wschodniej Rumunii. Pojazd ten odbywał akurat nocną pauzę, choć pozostaje pytanie, jak dokładnie się to odbywało. Na dachu ewidentnie nie było widać żadnej kabiny sypialnej, więc niewykluczone, że miejsce do spania czekało w… zabudowie.
Na koniec tylko przypomnę, że nowe przepisy wejdą w życie 1 lipca 2026 roku. Cyfrowe urządzenia najnowszej generacji, tak zwane „Smart Tacho 2”, zaczną być wówczas wymagane w samochodach ciężarowych o DMC powyżej 2,5 tony, które wykonują międzynarodowy, zarobkowy przewóz rzeczy po krajach Unii Europejskiej, a także po Norwegii, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii. Ma to objąć zarówno pojazdy nowe, jak i te już używane. Przewozy na potrzeby własne będą z tego wymogu całkowicie zwolnione. Podkreślę też, że wprowadzenie tachografów nie będzie szło w parze z wprowadzeniem obowiązkowych ograniczników prędkości. Busy o DMC powyżej 2,5 tony będą więc podlegały pod taką samą rejestrację czasu pracy, jak pełnoprawne ciężarówki, ale będą mogły jeździć znacznie szybciej. Może się więc okazać, że to właśnie prędkość będzie teraz kluczowa w ekspresowym transporcie.
Zdjęcia z grupy BUSIARZE PL & EU na Facebooku:


















