OFERTY PRACYKONTAKT
665
Opublikowane 22 Grudzień, 2014

Dyspozytor ze spedycji uratował kierowcę z zawałem – Polak był we Francji i nie potrafił wezwać pomocy

“Gazeta Pomorska” opisała na początku grudnia bardzo interesującą historię polskiego kierowcy, który został uratowany przez swojego dyspozytora. 55-letni pan Andrzej był akurat we Francji, w okolicach miejscowości Besancon, kiedy dopadł go stan przedzawałowy. Niestety kierowca nie znał języka, którym mógłby wezwać pomoc, a wokół nie było nikogo, kto mógłby mu pomóc, więc zadzwonił z prośbą o pomoc do spedycji, do oddalonego o 1400 kilometrów Wąbrzeźna. Telefon odebrał dyspozytor Mateusz Nędza.

Usłyszawszy rozpaczliwe prośby o pomoc, pan Mateusz zadzwonił z tą sprawą do pobliskiej policji, która zgłosiła zaś problem do wojewódzkiej komendy w Bydgoszczy. Stamtąd zadzwoniono do Warszawy, która następnie zgłosiła się do Paryża z poleceniem przekazania sprawy do Besancon. W końcu do działającej w kujawsko-pomorskim spedycji oddzwonił sam Interpol, czyli międzynarodowa policja. Poprosił on o dane GPS ciężarówki i wszelkie niezbędne informacje, gdyż w ciągu przekazywania telefonów policjanci zdążyli je zgubić. W międzyczasie odbywały się też rozmowy z samym kierowcą, będącym nota bene w coraz gorszym stanie – dzwonił do niego dyspozytor z Wąbrzeźna oraz miejscowy dyżurny policji, który podpowiadał mu jak przyjąć bezpieczną pozycję.

W końcu służbom ratunkowym z Besancon udało się znaleźć Renault, w którym czekał umierający kierowca. Lekarze zdiagnozowali u niego zawał i natychmiast zabrali do szpitala. Dzięki stosunkowo szybkiej pomocy – pan Andrzej czekał na nią nieco ponad godzinę – polskiego kierowcę udało się uratować i dzisiaj ma się on po prostu dobrze.

Edycja: pan Andrzej jechał Renault Master, a nie Renault Magnum, jak podawałem na początku. Nie był to więc kierowca ciężarówki, lecz tzw. “busa”. Za moją pomyłkę najmocniej wszystkich przepraszam.

Źródłowy artykuł z “Gazety Pomorskiej” podesłał Karol, dzięki!

Ten wpis ma 3 komentarzy

  1. struś pędziwiatr napisał(a):

    I co teraz. Czy ten kierowca dalej może jeździć, oczywiście po badaniach, czy już nie może? Jak to wygląda w praktyce?

  2. k2 napisał(a):

    Mój kierowca parę lat temu miał zawał na promie w Ystad. Prom zdążył odbić od brzegu,zatrzymano prom i zawrócono na ląd.Zabrano go do szpitala w Lund.Otrzymałam info od zaprzyjaźnionej szwedzkiej spedycji,którą poinformował armator.Najtrudniej było znaleźć mi go w szpitalu w Lund,to spora klinika uniwersytecka a oczywiści wyładował mu się telefon.Na szczęście wszystko skończyło się dobrze.Do pracy wrócił po 2 miesiącach zwolnienia. Oczywiście nasi kierowcy nie mieli wyrobionych kart z ZUSU do leczenia za granicą.Trzeba było wszystko załatwiać na szybko,szef wychodził z założenia,że jakoś to będzie 🙂
    Gratulacje dla Pana Mateusza!!

  3. Pitek733 napisał(a):

    1 Godzina .. to kurewsko długo .. cud ze przezył .. tak na dobrą sprawe ten Spedytor powinien .. po danych GPS .. zorganizować pomoc bardziej bezposrednio .. spedytorzy sie powinni orietntować .. jezeli chodzi o szpitale i komendy policji .. na trasach kierowców .. mieć kontakty .. i potrafić samemu poinformowac odpowiednie słuzby ale uj tam .. Kierowca .. prawie zawsze jest skazany sam na siebie :/

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.