Zapominanie o opuszczeniu zabudowy najwyraźniej pozostaje w branży realnym problemem. Tylko w ostatnich dniach doszło bowiem do dwóch tego typu zdarzeń…
Do pierwszego z tych zdarzeń doszło w minioną środę, 26 sierpnia, na czeskiej drodze nr 434 pod miastem Přerov. Kierowca trzyosiowej Tatry Phoenix wyjechał tam na drogę z uniesioną wywrotką i niczego nie zauważywszy, skierował się pod wiadukt należący do autostrady D1. Tam wywrotka uderzyła w boczną krawędź wiaduktu, a siła tego zdarzenia zerwała zabudowę z tylnych mocowań, wygięła siłownik hydrauliczny i dodatkowo obróciła zabudowę o 180 stopni.
Na szczęście nie doszło tutaj do podbicia przedniej części Tatry, a kabina pojazdu nie doznała uszkodzeń. Dzięki temu kierowca nie został ranny, a całą sprawę można było sklasyfikować jako kolizję. Czeska policja nałożyła przy tym mandat w wysokości 1000 koron, czyli około 180 złotych.
Zdjęcia opublikowane przez czeską policję:
Do drugiego zdarzenia doszło w miniony poniedziałek, 31 sierpnia, pod niemieckim miastem Bayreuth. Tam okoliczności uderzenia w wiadukt były znacznie bardziej niebezpieczne, gdyż doszło do tego na ruchliwej autostradzie A9, w porannych godzinach szczytu. Co więcej, w zdarzeniu tym uczestniczył ciągnik siodłowy z naczepą, a samo uderzenie skutkowało podwójnym rozdzieleniem konstrukcji: zabudowa naczepy oddzieliła się od podwozia, a jednocześnie sama naczepa wypięła się z ciągnika. Tym samym na prawym pasie ruchu nagle stanęły dwie przeszkody o łącznej masie nawet kilku ton. Na szczęście wszystkim innym kierowcom udało się w porę wyhamować i pozostałości wywrotki nie spowodowały dalszego wypadku.
Kierowca ciągnika siodłowego zatrzymał się dopiero po odjechaniu na pewną odległość od wiaduktu. To obrazuje, jak bardzo musiała zaskoczyć go cała sprawa. Mężczyzna trafił też do szpitala na obserwację, ale ostatecznie nie stwierdzono u niego żadnych obrażeń. W sprawie wszczęto postępowanie, jak na razie nie podając konkretnego wymiaru kary, a ruch na autostradzie A9 musiał zostać zablokowany na blisko siedem godzin.
Zdjęcie opublikowane przez niemiecką policję:















