Dwa 18-letnie MAN-y TGX po 47 tys. euro – „V-ósemki” niemal bez przebiegu

Fot. Toni Maurer

MAN TGX z rocznika 2008 to ciągnik, który da się dzisiaj kupić nawet za kilka tysięcy euro. Niemiecki dealer Toni Maurer wystawił jednak ostatnio dwa 18-letnie TGX-y po 47 tys. euro, a zaraz potem poinformował o ich udanej sprzedaży. Spójrzmy więc, na czym polegała wyjątkowość tamtej oferty.

Toni Maurer to dealer znany z modyfikowania oraz dostarczania MAN-ów do najbardziej specjalistycznych zastosowań. Pięcioosiowe podwozia czy systemy skręcania wszystkich kół to rozwiązania, które spotkamy na jego placu na porządku dziennym. Niemniej omawiana oferta wcale nie dotyczyła pojazdów specjalistycznych. Wręcz przeciwnie, były to ciągniki w typowym układzie 4×2, z dalekobieżną kabiną XXL i standardowym rozstawem osi. Co więc było w nich takiego szczególnego? Odpowiedzi są dwie: silniki V8 oraz minimalne przebiegi.

Oba omawiane ciągniki otrzymały oznaczenie boczne z cyframi „680”. Wyróżniało ono pojazdy z ostatnim ciężarowym V8 w historii tego producenta, mającym 16,2 litra pojemności, rozwijającym 680 KM mocy maksymalnej i spełniającym normy czystości spalin Euro 5. Jednostka ta została opracowana we współpracy z niemiecko-szwajcarską firmą Liebherr, specjalizującą się w produkcji ciężkich żurawi samobieżnych. Z tego też powodu był to silnik projektowany z myślą o specyficznych zastosowaniach w transporcie ponadnormatywnym, gdzie występowały raczej duże tonaże niż duże przebiegi. Zresztą, na „gabarytach” takie MAN-y z „V-ósemkami” da się spotkać do dzisiaj. Niemniej na drogi wyjechała też pewna liczba 680-konnych MAN-ów w typowo dalekobieżnych, szosowych konfiguracjach o układzie 4×2, noszących oznaczenie 18.680. I właśnie takie dwa ciągniki, pochodzące z 2008 roku i wykorzystywane w przeszłości jako pojazdy pokazowe, trafiły na początku lutego do oferty wspomnianego dealera.

Ten pokazowy charakter poszedł w parze z minimalnymi przebiegami. Pierwszy egzemplarz przejechał zaledwie 79 tys. kilometrów, w drugim odnotowano 85 tys. kilometrów. Ponadto eksploatacja miała odbywać się tylko w miesiącach letnich, co powinno skutkować brakiem jakiejkolwiek korozji. Oba ciągniki mają być też bardzo bogato wyposażone, a ich serwisowaniem zajmował się autoryzowany dealer. Dlatego, gdy na początku lutego wystawiono je na sprzedaż, cena zakupu nie należała do niskich.

Każdy z ciągników został zaoferowany za kwotę 47 tys. euro. Mowa więc o półce cenowej około trzyletnich TGX-ów w popularnych wersjach, z normalnymi przebiegami. Podkreślono też, że to kwota wyjściowa do negocjacji, a rozliczenie odbędzie się w oparciu o fakturę VAT-marża. To ostatnie może wskazywać, że ciężarówki zostały odkupione od osoby prywatnej, tylko potwierdzając ich nietransportową przeszłość. I choć wszystko to czyniło ofertę bardzo kosztowną i nietypową, chętny znalazł się bardzo szybko. Krótko po zamieszczeniu ogłoszenia dealer potwierdził bowiem sprzedanie obu pojazdów, dziękując w mediach społecznościowych za tak duże zainteresowanie.

Tak może brzmieć TGX 18.680 z dobrym wydechem: