OFERTY PRACYKONTAKT
rekrutuj 40ton665
Opublikowane 4 Październik, 2018

Dlaczego ciężarówki mają ograniczniki prędkości, od kiedy są one obowiązkowe i jakie przyniosły skutki?

Powyżej: amerykańskie Volvo VNL, oczywiście bez ogranicznika

Współczesne media przekazują informacje po prostu natychmiast, a wiadomość sprzed trzech dni uchodzi za już nieaktualną. Gdy zamawiamy coś przez internet, chcemy mieć to w domu w ciągu najbliższej doby, niezależnie od miejsca wysyłki, czy dnia tygodnia. Zwykłe samochody rodzinne w pełni komfortowo zachowują się przy 180 km/h, a na autostradach łatwo się o tym przekonać. Tempo życia też cały czas rośnie, zwłaszcza w branżach związanych z nowoczesnymi technologiami. Można więc powiedzieć, że otaczający nas świat nieustannie przyspiesza, a rozwój techniki tylko to tempo nakręca.

Jest jednak pewien wyjątek. To samochody ciężarowe, które – jakby oderwane od ogólnego trendu – z roku na rok jeżdżą coraz wolniej. Jeszcze 30 lat temu pojazdy te bez problemu mogły przekroczyć 100 km/h, jeśli były akurat ku temu odpowiednie warunki. Następnie, 26 lat temu, wprowadzono obowiązkowe ograniczniki prędkości na 90 km/h. Dzisiaj coraz więcej firm zamawia auta zblokowane na 85 km/h, tłumacząc to chęcią oszczędzania paliwa. Trenerzy ekonomicznej jazdy przekonują zaś, że 85 km/h to nadal za dużo. Zaleca się więc jazdę z prędkościami rzędu 82-83 km/h.

Warto też zauważyć, że to obniżenie maksymalnych prędkości idzie w parze z rozwojem systemów bezpieczeństwa. Ciężarówki hamują nie tylko wyjątkowo skutecznie, ale też dysponują hamulcami awaryjnymi, załączającymi się bez udziału kierowcy. W ciągu tych trzech dekad standardem stał się ABS, ESP, czy też rozbudowane układy lusterek. Kierowcy otrzymali kierownice z poduszkami powietrznymi, opony zapewniają znacznie lepszą przyczepność, a przepisy dotyczące czasu pracy zaczęto sprawnie egzekwować. Nie wspominając już o tym, że silniki znacznie zwiększyły swoje moce, oferując naprawdę dobrą dynamikę.

W mojej prywatnej opinii, to transportowe zjawisko zupełnie pozbawione jest sensu. Skoro bowiem technika tak poszła do przodu, silniki są bardziej efektywne, a całe ciężarówki bardziej bezpieczne, prawdziwym sukcesem byłoby podniesienie prędkości maksymalnych, a nie ich ograniczanie. Gdyby Unia Europejska nagle stwierdziła, że ograniczniki prędkości można przestawić na 100 km/h, pod warunkiem zachowania zużycia paliwa na dotychczasowym poziomie – to byłoby naprawdę coś! Średnie prędkości byłby zauważalnie wyższe, efektywność transportu by wzrosła, a przy tym mniej byłoby problemów z wyprzedzaniem się ciężarówek.

Dlaczego natomiast sprawa prędkości wygląda w Europie tak, jak wygląda? Skąd w ogóle pojawił się pomysł na ograniczniki prędkości i czy sprawdziły się w praktyce? Postanowiłem poszukać informacji na ten temat, trafiając na bardzo ciekawy raport w wykonaniu Kanadyjczyków. Jest to obszerna publikacja z 2008 roku, przygotowana na zlecenie kanadyjskiego rządu, który rozważał wprowadzenie ograniczników także u siebie. A oto najciekawsze wnioski, które można w tej publikacji znaleźć…

Zaczniemy od krótkiej historii. Otóż ograniczniki prędkości pojawiły się w Europie na przełomie lat 80-tych i 90-tych, z inicjatywy Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, czyli bezpośredniego poprzednika Unii Europejskiej. Ogólnoeuropejskie przepisy, narzucające stosowanie ograniczników, weszły w życie 1 stycznia 1994 roku. Wówczas każdy nowy samochód ciężarowy o DMC powyżej 12 ton musiał zostać zablokowany na 90 km/h. Następnie, 1 stycznia 1995 roku, takie same normy objęły samochody używane, wyprodukowane po 1 stycznia 1988 roku i pracujące w transporcie międzynarodowym. Jeszcze rok później, a więc 1 stycznia 1996 roku, ograniczniki zaczęły zaś dotyczyć używanych ciężarówek z ruchu krajowego, również wyprodukowany po 1 stycznia 1988 roku.

Pewnym wyjątkiem byli na tym tle Brytyjczycy. Oni od początku obniżyli DMC z 12 ton na zaledwie 7,5 tony, w trosce o bezpieczeństwo. Sama Unia Europejska obniżyła zaś tonaże w roku 2005. Wówczas ograniczniki prędkości stały się obowiązkowe już w pojazdach o DMC powyżej 3,5 tony.

Dlaczego zdecydowano się na ograniczniki prędkości? Co ciekawe, jako jeden z głównych powodów wskazywano rozwój technologiczny. Urzędnicy zauważyli, że samochody ciężarowe są coraz bardziej dynamiczne, dysponując coraz mocniejszymi silnikami. Obawiano się, że będzie to skutkowało znacznym wzrostem prędkości maksymalnych i postanowiono zapobiegawczo je obniżyć. Ponadto limit 90 km/h miał ograniczyć zużycie paliwa, zmniejszy zużycie silników oraz materiałów eksploatacyjnych,, a także korzystnie wpłynąć na bezpieczeństwo.

Jak wykazały europejskie raporty, większość oczekiwań udało się spełnić. Zużycie paliwa spadło o od 3 do 11 proc., a statystyki wypadów z udziałem samochodów ciężarowych regularnie szybowały w dół. Był tylko jeden zasadniczy problem – szybko pojawiły się sygnały o problemach z wyprzedzaniem. Wynikały one z minimalnych różnic prędkości między ciężarówkami, a także coraz większych różnić prędkości w stosunku do aut osobowych.

Tutaj jednak Kanadyjczycy wrócili uwagę na pewną ciekawostkę. Okazuje się bowiem, że kwestia wpływu ograniczników na płynność ruchu nie została w Europie dokładnie przebadana. Jak wspomniałem pojawiły się pewne sygnały, w postaci narzekania na zbyt długie wyprzedzanie w postaci ciężarówek. O zjawisku tym mówili między innymi europejscy policjanci. Nigdy jednak nie przybrało to formy konkretnego, profesjonalnego raportu.

Co więcej, sama władze Unii Europejskiej potraktowały ten temat w bardzo ciekawy sposób. Gdy tylko zaczęto wspominać o zbyt długim wyprzedzaniu, zjawisko to uznano za korzystne. Przeciągające się wyprzedzanie miało bowiem spowolnić cały ruch, ograniczyć prędkość samochodów osobowych i w efekcie – oczywiście teoretycznie – poprawić bezpieczeństwo. Szkoda, że nie słyszały o tym osoby odpowiedzialne za letnią akcję “TIR” na polskich autostradach 😉

Czy natomiast istnieją jakiekolwiek plany dotyczące podwyższenia maksymalnej prędkości? Czy scenariusz ten jest w ogóle rozważany? Zarówno w roku 2008, jak i dzisiaj, odpowiedź jest bardzo krótka: nie.

Na koniec warto wspomnieć o samej Kanadzie. Ta ostatecznie zdecydowała się wprowadzić ograniczniki, ale tylko w dwóch prowincjach, z myślą przede wszystkim o transporcie lokalnym. Obowiązują one w Ontario oraz w Quebecu, odcinając dopływ paliwa przy 105 km/h. Dla porównania, w reszcie prowincji Kanady oraz w Stanach Zjednoczonych ograniczniki nie są obowiązkowe. Nie trzeba ich posiadać nawet w stanie Kalifornia, który narzucił ciężarówkom prędkość maksymalną zaledwie 89 km/h.

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 43 komentarzy

  1. Adam napisał(a):

    Szkoda, że nie opisałeś jak wygląda sprawa maksymalnej prędkość w innych częściach świata.

  2. kamil napisał(a):

    Zrobiłeś Filip nadzieje żeby tak zakończyć. Niepotrzebnie czytałem do końca, nic dalej o impulsy trzeba przy legalizacji żebrać

  3. Linek napisał(a):

    To co 90 % z Was wyprawia na zachodzie jest główna przyczyną takiego stanu rzeczy. Nie technologia…. Tylko polski mistrz prawego buta.

  4. Rumcajs napisał(a):

    Rozwiązanie jest proste jak drut i wychodzi z praktyki a nie z teorii ;; znieść ograniczniki i płacić kierowcom za oszczędności ;; będzie wilk syty o owca cała a tak to biurokracja kombinuje jak łysy koń pod górę !

  5. Damian napisał(a):

    Fajny artykuł 🙂 Moim zdaniem wszystko zmierza do obniżenia tego limitu do 80km/h. Albo przynajmniej częstszego egzekwowania tego ograniczenia prędkości.

  6. Adi napisał(a):

    Filipie a inne pojazdy np autokary czy autobusy mogą szybciej? Czy tak samo jak ciężarówki? Nie raz się widzi jak autokar pędzi 100 lub więcej.

    • Filip (autor 40ton.net) napisał(a):

      Autobusy mają ograniczniki na 100 kmh.

      • Jadran napisał(a):

        Ale dlaczego? Przecież to też pojazd powyżej 3.5T?

        • Pangia napisał(a):

          Filip nieco uogólnił, nie wszystkie autobusy mają ogranicznik na 100 km/h. Jest szereg warunków, które muszą zostać spełnione, aby autobus był homologowany na 100 km/h (głównie chodzi tu o odpowiednią liczbę wyjść awaryjnych i wyposażenie, dokładnie słowo w słowo wszystkiego nie pamiętam), ale generalnie autobusy również mają ograniczniki do 90 km/h.

          • Jadran napisał(a):

            Ok ale skoro kilkunasto tonowy autobus można przystosować do takich prędkości to dlaczego nie można ciężarówki?

          • JUNGEN napisał(a):

            Nic nie trzeba wielce przystosowywać, opony wytrzymają.

          • Mati napisał(a):

            Ciekawe kiedy takie ograniczenie wprowadzono do autobusów. Jak w 2000r jechałem do Włoch Jelczem (autobusem, jako pasażer) to darł 130kmh, a jeszcze czesem niektóre autobusy go wyprzedzały, przynajmniej na dłuższych podjazdach.

  7. Dawid 2 napisał(a):

    Tempo życia rośnie, cały świat przyspiesza. Ale czy idzie to w dobrym kierunku?

  8. Kasur napisał(a):

    Witam, zacznę od czytatu Sz.P. redaktora
    “W mojej prywatnej opinii, …Gdyby Unia Europejska nagle stwierdziła, że ograniczniki prędkości można przestawić na 100 km/h, pod warunkiem zachowania zużycia paliwa na dotychczasowym poziomie – to byłoby naprawdę coś! Średnie prędkości byłby zauważalnie wyższe, efektywność transportu by wzrosła, a przy tym mniej byłoby problemów z wyprzedzaniem się ciężarówek.”

    Średnia prędkość wzrosła by znacząco, ale w kwesti wyprzedzania nie zmieniało by się nic. Bylo by tak jak teraz, 100km/h w mojej ciężarówce, nie jest równę 100km/h ciężarówki mojego kolegi. Nadal było by blokowanie lewego pasa, przez wyprzedzających się dwóch “Królów Asfaltu”. Pozdro dla tych co harataja 82km/h

    • Filip (autor 40ton.net) napisał(a):

      Zmniejszyłaby się różnica prędkości między autami osobowymi a ciężarówkami – to uczyniłoby wyprzedzanie bardziej znośnym z punktu widzenia kierowców aut osobowych.

    • Damian napisał(a):

      Ja “haratam” 80km/h i nie ma dnia, żeby jakiś głąb nie wylewał swoich żali na CB. Wożę ADR-y, nie mam ciśnienia z czasem i jeżdżę zgodnie z przepisami. I wciąż będę tak jeździł, nikogo nie powinno to obchodzić. Najpierw doszkolcie się w kwestii dopuszczalnych prędkości na autostradach w Europie, a potem naciskajcie na gruszkę od radia.

    • Maciek napisał(a):

      Dodatkowo nie każdy by gonił by po 100 km/h teraz zakres od ekonomicznej do maksymalnej prędkości to różnica 5-6 km/h zbyt mało a wtedy było by ok. 20 km/h

  9. przerażony napisał(a):

    Powinno być jeszcze sterowane GPSem ograniczenie do 50 w terenie zabudowanym!

  10. Kasur napisał(a):

    Zwiekszy to tylko predkość auta osobowego, myszkujacego po lewym pasie z 90km/h do 100km/m. Czas spedzony w tym czasie nie zmienił by się znaczaco, chyba że wyprzedzany odpuscił by troszkę, na moment z tempomatu. Sam Pan wie że każdem się dziś spieszy, fix goni fix. Każdy kierowca za kierownicą to mistrz, egoista i tolko on umie jezdzić. Dlatego uważam że jak by zostały zniesione ograniczniki to był by dopiero chaos na drogach. Ppzdrawiam

    Ps. Sam jeszcze 3 lata temu, latałem jak wsciekły. Nic z tego nie miałem i mnóstwo stresu i problemów. Teraz wolnoej spokojniej i jest zajebiscie, cisza i spokój.

  11. Karol napisał(a):

    Obecna technologia z pewnością pozwalała by na blokowanie prędkości w zależności od ciężaru. Np. puste zestawy śmiało mogły by jechać nawet 110 km/h, wiozące np. do 10 ton ładunku 100 km/h, a cięższe już normalnie 90 km/h. Dla radarów można by nad kabiną założyć 3 światła, informujące, z jaką konfiguracją obecnie jedziemy. Ale oczywiście… wtedy wpływy z mandatów zmaleją, trzeba by zlikwidować zakazy wyprzedzania, bo były by już bezcelowe, a na taki ubytek w budżecie urzędnicy nie mogli by sobie pozwolić. A było by to na prawdę proste rozwiązanie tego problemu….

  12. Jeżdżę u Niemca napisał(a):

    Ja myślę że to idzie wszystko w dobrym kierunku będziemy jeździć 80 zrobimi mniej “roboty” co za tym idzie mniej się napracujemy i zarobimy tyle samo. Co kierowce obchodzą jakieś wykresy że firma by zarobiła więcej ileś procent w skali roku, jak kierowca zarobił by tyle samo.

    Proszę nie podniecać Polskich dziad transów bo zaraz będą strajkować że chcą 100 jeździć bo sasza więcej zarobi na przezutach 8/2

  13. Kasur napisał(a):

    Szanowny Panie redaktorze, zmniejszyła by się różnica prędkości, miedy autem osobowym a ciezarowym. To jest nie niepodważalny fakt. Lecz problem tyczy się wyprzedzania się aut ciężarowych, tu nadal dwóch abitnych na odcince, bedzię się wyprzedzać przysłowiowe “5min”. W tym czasie kierowca auta osobowego będzie “myszkował”, za nim na lewym pasie z prędkością 100km/h, a nie jak dotychczas 90km/h. Chyba nie oto chodzi??
    Problem polega na tym że każdy się spieszy, fix goni fix, w takich czasach żyjemy niestety.
    Sam dobre 3 lata temu zwolnilem, mam teraz spokój i mniej stresu. Moje doświadczenia po tym wychamowaniu są takie, zyjemy za szybko. A zniesienie ograniczeń nie przyniesie nam niczego dobrego, po za wiekszym chaosem. Oczywiście to jest moje zdanie i uwagi na ten temat. Spokojnego końca tygodnia życzę.

  14. kajos napisał(a):

    ograniczniki predkosci musza byc bo inaczej janusze transportu gnali by 140 na autostradach
    nie stety zaestawy ciezkie po przekroczeniu pewnej predkosci staja sie niestabilne na drodze
    owszem na chwile taki pojazd moze jechac szybciej ale..

    madrzy z UE ogli by tak skonstruowac przepisy aby na chwile (kilkanascie sekund )pojazdy mogly by szybciej jechac
    w dobie radarow w pojazdach itp. mozna tak skonstuowac te systemy ze np. gdy ciezarowka wyprzedza ciezarowke i jest juz w polowie tej na prawym pasie (w ruchu prawostronnym) to wtedy rada zalanczal w wyprzedzanym pojezdzie ogranicznik -5km/h a w wyprzedzanym +5km/h

    a dlaczego by moglo byc tak jak napisalem ?
    bo jesli ja mam o 1 oczko szybsze auto to po rozpoczeciu wyprzedzania jeszcze zasloniety wiatrem jade ale gdy juz jestem w polowie oj opor zaczyna pchac auto wyprzedzane (sprawdzcie sobie jak wyprzedzacie ze jest taki moment)i kilkanascie sekund idzie sie rowno a sysdtem taki jaki wyzej napisalem nie dopuszczal by do tego
    po skonczonym wyprzedzaniu bylbym te 1 oczko szybczy i ten za na by nie nie dal rady wyprzedzic

    moze to troche skomplikowane ale w dobie elektroniki wszystko wy latwo ozna bylo wprowadzic

  15. andrzej napisał(a):

    Mnie najbardziej rozpierdziela że robi się wszystko w kierunku tego aby ciężarówki jeszcze bardziej spowolnić a autobus często przewożący 50-60 osób może “lecieć” 100-105 km/h.

  16. Rafał napisał(a):

    Witajcie 🙂 Ja jeżdżę 82 km/h i nigdzie się nie spieszę i dobrze mi się jeździ. Rzadko wyprzedzam a ciągle jestem wyprzedzany i nie przeszkadza mi to :). Mniej stresowych sytuacji i spokojniejsza jazda :). Pozdro dla tych co się nie spieszą 🙂

  17. smyku napisał(a):

    Drogi Filipie, ogranicznik prędkości to jedno, a ograniczenie prędkości to drugie. W terenie niezabudowanym samochody ciężarowe mogą jechać 80km/h i są siły, które prędzej czy później doprowadzą do tego, że będą tak jeździć.

  18. Wolter napisał(a):

    Ciezarowki wyprzedzaja sie glownie przez ograniczenia takie jak 85, 83, i roznice wagi ladunku na wzniesieniach i zjazdach z tych wzniesien, ograniczniki predkosci powinny byc zakazane a tacho ustawiane co 6 miesiecy bo mniejwiwcej w tym czasie ciezarowka wytrze swoje opony tak zeby byla wolniejsza o 2 km/h, problemem sa tez zestawy adr ktore czasem jada przepisowe 80 lub troche wiecej i wydaje mi sie ze bezpieczniej by bo gdyby one jechaly 90 zgodnie z prawem niz 80 i ciagle kros je wyprzedza co stwarza niebezpieczenstwo. Mercedesy w kwesti ograniczen sa krolami regulowania predkosci peleronu.

    • kajos napisał(a):

      zapomnial kolega napisac ze barany (mam na mysli zarzadcow drog) robia zakaz wyprzedzania na podjazdach pod gore !!!!
      a to wlasnie wtedy ciezarowki moga sie najszybciej wyprzedzic gdy zaladowana traci predkosc a ta jadaca na pusto nawet nie zwolni

      przez taki zakaz wszystkie auta musza jechac tempem najwolniejszej ciezarowki,robi sie wtedy korek,a gdy skonczy sie zakaz zaczyna sie amerykanka
      juz nie wspomne o zatruwaniu srodowiska spalinami gdy wszyscy jada wolno

  19. cmldn napisał(a):

    Ale jazz. Dawno się tak nie uśmiałem z komentarzy. Ja mam ogranicznik ustawiony na 90km/h, ale jeżdzę 85km/h i jak kogoś doganiam na autostradzie to po prostu wciskam gaz i wyprzedzam w 10 sekund. Nie muszę płakać ani prosić o „spuszczenie dwóch oczek”.

    • robi1664 napisał(a):

      No proszę są kierowcy, którym myślenie bólu nie sprawia. Więcej takich a będzie można normalnie po drogach jeździć i osobówki na nas trąbić i migać światłami nie będą.

    • JUNGEN napisał(a):

      Dokładnie, mam kaganiec na 89 km/h, po autostradach i ekspresówkach jeżdżę 85 km/h na tempomacie i jakoś problemu z wyprzedzaniem nie mam jak dojeżdżam do kogoś jadącego wolniej ode mnie.
      Wyleczcie się z tego wiecznego gnania na odcięciu i zostawcie sobie zapas do wyprzedzania, a nie później wielkie skomlenie na radiu bo mu nie odpuściłem, jadę sobie równo, swoim tempem i jak chcesz wyprzedzać to gaz i poszedł, również nikogo się nigdy nie proszę żeby odpuścił bo nie lubię jak ktoś mi mówi jak mam jeździć i również nikomu tego nie mówię.

      • JUNGEN napisał(a):

        Ale oczywiście problem jest jak taki mistrz się obudzi jak do niego dojedziesz i przypomni sobie nagle, że pójdzie na odcięciu, a no i że jedzie jedynie słuszną marką Kania V8 z jakimiś napisami na grillu, a wyprzedza go jakiś stary TGA …

  20. JUNGEN napisał(a):

    Proszę zauważyć również, że u Nas i nie tylko ciężarówki są traktowane na drogach jako zło konieczne, wymuszenia pierwszeństwa przez osobówki na krajówkach i nie tylko są na porządku dziennym, kto jeździ po kraju to wie.
    Osobna sprawa, że jest bardzo ciasno na drogach bo samochodów przybywa, a dróg nie.

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.