Cztery eActrosy 600 dla Dobosz Trans – elektryki z dalekobieżnym wyposażeniem

Nowy Mercedes-Benz eActros 600 w ekspresowym tempie objął pozycję najczęściej wybieranej ciężarówki elektrycznej w Europie. O jego wydaniach można dzisiaj usłyszeć w naprawdę wielu krajach europejskich, w tym od kilku dni także w Polsce.

Pierwszym stałym użytkownikiem nowego eActrosa w Polsce została firma Dobosz Trans z Kolonii Biskupskiej pod Olesnem. Przewoźnik ten posiada około 200 zestawów, jeździ z naczepami kurtynowymi w transporcie międzynarodowym i dotychczas stawiał głównie na ciągniki siodłowe marki DAF. W ramach swojego ostatniego zamówienia firma postawiła jednak na innego producenta, a przy okazji postanowiła też sprawdzić nowy typ napędu.

Dobosz Trans zdecydowało się na czternaście Mercedesów Actrosów z nowymi, zaokrąglonymi nadwoziami typu ProCabin. Z tego dziesięć egzemplarzy zamówiono z popularnymi, 12,8-litrowymi silnikami diesla, a pozostałe cztery ciągniki będą zaprezentować właśnie elektryczną wersję eActros 600. Pod oznaczeniem tym kryje się pojazd z bateriami o użytecznej pojemności 600 kWh, mający układ napędowy zintegrowany z osią tylną. W umiarkowanych warunkach pozwoli on przekroczyć 500 kilometrów zasięgu, a do tego zaoferuje 816 KM chwilowej mocy maksymalnej oraz czterobiegową przekładnię.

Wyposażenie elektrycznych ciągników dobrano bardzo podobnie jak w przypadku ciągników dieslowskich, nadając im po prostu dalekobieżny charakter. Mamy tutaj kabiny typy BigSpace o około 2 metrach wysokości wewnętrznej, dwa łóżka, komfortowy materac dolny z dodatkową matą, stolik rozkładany po stronie pasażera, lodówkę, a także dodatkowe ogrzewanie oraz klimatyzację postojową. Oba ostatnie elementy działają w oparciu o energię elektryczną i umożliwią kierowcom odbywanie pauz dobowych w kabinie. Jest też długa lista elektronicznych systemów bezpieczeństwa, kierownice otrzymały airbagi, a lusterka boczne zastąpiono kamerami.

Jeden z egzemplarzy jeszcze przed oklejeniem:

Wszystkie cztery eActrosy 600 zostały odebrane pod koniec ubiegłego tygodnia. Wyjechały od autoryzowanego dealera z Grupy Wróbel, z Wrzosek koło Opola, po czym udały się na firmową bazę, gdzie przewoźnik postanowił już zainwestować we własną, szybką ładowarkę dla pojazdów elektrycznych. Dzięki temu Mercedesy będą mogły zaczynać trasy na znacznie tańszym prądzie niż ten oferowany na ładowarkach publicznych. Jako ciekawostkę też dodam, że firma będzie mogła liczyć na dwa okresy gwarancyjne: trzy lata lub 360 tys. km dla elektrycznych podzespołów napędowych, a także sześć lat lub 720 tys. km dla baterii, pod warunkiem nieprzekroczenia 1800 cykli ładowania.

Czego mogą spodziewać się kierowcy tych pojazdów? Czy ponad 800-konna moc zapewni im szybkie pokonywanie wzniesień, czy obietnicom dotyczącym zasięgu można wierzyć i czym różni się miejsce pracy w porównaniu do diesla? O tym możecie przeczytać w następującym, sierpniowym artykule: Mercedes-Benz eActros 600: wrażenia z jazdy i zużycie prądu w 800-konnym elektryku

Zdjęcia: Radosław Wojt, Grupa Wróbel