Powyżej: reportaż z miejsca zdarzenia
Czterech kierowców ciężarówek stało się obiektem postępowań o naruszenie prawa do prywatności, a dziewięć osób będzie musiało odpowiedzieć za korzystanie z telefonów. To dodatkowe następstwa wypadku na niemieckiej autostradzie A6, opisywanego już w następującym artykule: Najechanie z piątkowych powrotów: jedna osoba zginęła, jedna w stanie krytycznym
Przypomnę, że w tym piątkowym zdarzeniu uczestniczyła Scania z naczepą oraz ciężkim ładunkiem napojów energetycznych. Kierowca tego rumuńskiego zestawu nie zatrzymał się przed zatorem i najechał na poprzedzającą ciężarówkę. Ta z kolei wpadła na stojącą z przodu, osobową Dacię, miażdżąc ją na tyle poprzedzającej chłodni. 40-letni kierowca Scanii został zakleszczony we wraku, wydobyto go dopiero po 45 minutach i stwierdzono przy tym bardzo poważne obrażenia. 69-letni kierowca Dacii poniósł śmierć na miejscu.
Skomplikowana i czasochłonna akcja ratunkowa przyciągnęła ogromne zainteresowanie gapiów, co oczywiście mogło prowadzić do kolejnych niebezpiecznych sytuacji. Dlatego policja postanowiła obserwować przejeżdżające samochody i odnotowywać niedozwolone zachowania. W ten sposób zatrzymano czterech zagranicznych kierowców ciężarówek, którzy – korzystając z faktu siedzenia ponad ochronnymi ekranami – próbowali wykonywać zdjęcia rozbitych wraków. Dokonywali tego w momencie, gdy w środku nadal znajdowały się ofiary. Ponadto zauważono dziewięć innych przypadków korzystania z telefonów za kierownicą.
Jak wyliczają lokalne media, kierowcy fotografujący wraki wraz z ofiarami zostali oskarżeni o naruszenie prawa do prywatności. Wszczęto wobec nich postępowania karne, a także pobrano na miejscu kaucje na poczet przyszłych kar. Wyniosły one od 200 do 500 euro, czyli równowartość od 850 do 2100 złotych. W mniej poważnych przypadkach z telefonami kierowcy mają spodziewać się zwykłych mandatów karnych, wynoszących w Niemczech co najmniej 100 euro, a więc niecałe 430 złotych.











