rekrutuj 40ton665
Opublikowane 7 Luty, 2018

Ciężarówki spawaczy rurociągów – zachwycają wyglądem oraz mocą, a przy tym po prostu pracują

Jest bardzo możliwe, że po przeczytaniu tego artykułu zamarzy Wam się kariera spawacza. Przyjrzymy się teraz bowiem ciężarówkom, które pracują przy amerykańskich oraz kanadyjskich rurociągach. Głównym wyposażeniem tych pojazdów jest spawarka, a ich naturalne warunki pracy to błot, głęboki śnieg, oraz pustynie. Co natomiast powstało przy okazji to wyjątkowy styl tuningu.

W Ameryce Północnej znajdziemy dziesiątki tysięcy kilometrów rurociągów. Transportują one gaz oraz ropę, starając się nadążyć za gigantycznymi potrzebami tego kontynentu. Z tego też powodu wykształciła się duża grupa spawaczy rurociągów, tworzących charakterystyczną społeczność. Całymi tygodniami podróżują oni po USA oraz Kanadzie, zjawiając się tam, gdzie rurociąg wymaga budowy lub naprawy. A po czym ich poznamy, to lekkie ciężarówki z ciekawym wyglądem i specjalnymi zabudowami.

Spawacze rurociągów upodobali sobie pełnowymiarowe pickupy w wersjach pod zabudowy. Są to Fordy serii F, Chevrolety Silverado, Ramy oraz GMC Sierry, głównie z serii 3500. Są one wyposażone w podwójne tylne koła i silniki diesla o pojemności ponad 6 litrów, mające co najmniej 400 KM oraz ponad 1000 Nm. Obowiązkowy element to też napęd 4×4, jako że bez niego dojechanie do rurociągu często okazałoby się niemożliwe. Ponadto coraz częściej wybiera się podwójne kabiny, które dają po prostu dodatkowy komfort.

Za kabiną natomiast mamy typowo spawalnicze platformy. Kiedyś takie platformy były dosłownie platformami. Coraz częściej zamawia się jednak konstrukcje o dopracowanym wyglądzie, pasujące linią do reszty pojazdu. Spawacze prześcigają się w pomysłach na tylne oświetlenie, wstawiając całe rzędy diód LED lub lampy z aut osobowych. A przy tym mamy odpowiednie ceny – za jedną gołą platformę zapłacimy mniej więcej tyle, co za mały samochód prosto z salonu.

Poza licznymi schowkami oraz uchwytami na dodatkowe wyposażenie i po prostu miejscem do pracy, na platformie jedzie oczywiście spawarka. Tutaj wyróżnia się dwa zasadnicze typy – spawarki zasilane gazem lub wyposażone we własne silniki. W przypadku rurociągów szczególnie dobrze sprawdza się te drugie, zwłaszcza w wersji dieslowskiej (bywają też benzyny). Trzeba się jednak wówczas liczyć z bardzo wysoką masą oraz wysoką ceną. Dla przykładu, dieslowska spawarka Lincoln MP300 kosztuje około 17 tys. dolarów i zbliża się masą do 700 kilogramów.

To też tłumaczy dlaczego w tej branży dominują samochody z bliźniaczymi kołami, o DMC około 4,5 tony. Poza tym – nie ma powodu, dla którego spawacze rurociągów mieliby rezygnować z takich wersji. W końcu nie ma tam europejskiego ograniczenia do 3,5 tony. Typowo transportowe wymagania, jak rejestracja czasu pracy kierowców, czy wymagania serwisowe, stosowane są dopiero dla pojazdów o DMC powyżej 4,536 tony. Prawo jazdy dla aut osobowych wystarcza natomiast tak długo, jak samochód nie ma pneumatycznych hamulców.

Platforma może pełnić też dodatkową rolę. Część samochodów spawaczy posiada podpięcie pod naczepę, a konkretnie pod naczepę mieszkalną. Bywa bowiem, że praca przy rurociągu odbywa się daleko od miejsca zamieszczania i wymaga częstego przemieszczania. Bogatsi spawacze rurociągów kupują więc właśnie naczepy kempingowe, tworząc imponujące, kilkunastometrowe zestawy.

No dobrze, ale co z tym tuningiem? Tutaj wszystko zaczęło się od wymagań użytkowych. Trudny teren często skłaniał spawaczy do podnoszenia pojazdu, czy zakładania terenowych zderzaków. Wiele tych lekkich ciężarówek zaczęło więc otrzymywać podniesione zawieszenie, stojąc o nawet 15 centymetrów wyżej na ziemią. Następnie, skoro w nadkolach pojawiło się dodatkowe miejsce, pojawiła się moda na szczególnie duże koła. Nierzadko stosuje się chromowane felgi o rozmiarze 20 cali. Bywają nawet felgi 24-calowe z oponami o stosunkowo niskim profilu, a mimo to nadal z terenowym bieżnikiem. A do tego dochodzą wszelkiego rodzaju tuningowe zderzaki, zmodyfikowane atrapy chłodnicy i układy wydechowe bez tłumików. I w ten oto sposób, błyszczącymi cudami o wartości nawet 100 tys. dolarów, jeździ się w błoto, pył i śnieg.

Więcej zdjęć znajdziecie tutaj.

Post udostępniony przez Welding Rigz (@weldingrigz)

Post udostępniony przez Welding Rigz (@weldingrigz)

Post udostępniony przez Welding Rigz (@weldingrigz)

Tutaj ostrzegam przed nietypową muzyką: 😉

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 8 komentarzy

  1. Hrumol napisał(a):

    I te koła wystające z nadkoli – u nas nie do pomyślenia.

  2. Bromba napisał(a):

    I wydech na prawą stronę!

    • Filip (autor 40ton.net) napisał(a):

      Wydech na prawą stronę już można, zakaz został usunięty z przepisów. Sam mam w Chevrolecie rurę na prawo i przechodzę przegląd bez problemu.

  3. Orys napisał(a):

    W europie spawacz jeżdżący takim autem też by mysial mieć tacghografu….

  4. Kresto napisał(a):

    Piękne szczególnie nasi diagnostyka ucieszył by się z tych osłon srob wyglądających jak Kolce, i te kopcenie z rury, zupełnie jal w moim Volvo jak w intercooler oberwalem kamieniem

  5. Denis napisał(a):

    Te śruby wyglądające jak kolce są boskie!!! Ale w Europie i tak dostaniesz po dupie za proporczyk w kabinie… Ehhh

  6. pete379 napisał(a):

    Pierdzielę jadę do Teksasu, albo prościej do Alberty, bo do Kanady nie potrzeba wiz…

Odpowiedz