Ciężarówki mogą być wyposażone jak limuzyny – bogaty Actros a nowa Klasa S

Tego artykułu sam się nie spodziewałem. Gdy bowiem w miniony weekend testowałem nowego Mercedesa Klasy S, miał on pojawić się tylko we współprowadzonym przeze mnie podcaście o autach osobowych (gdyby ktoś chciał posłuchać, to zapraszam), bez jakiejkolwiek wzmianki na 40tonach. Im jednak dłużej jeździłem nową S Klasą, tym częściej stwierdzałem – ooo, podobnie jak w Actrosie! W końcu więc uznałem, że warto o tym napisać.

Powszechnie wiadomo, że w ciągu ostatnich 30 lat wyposażenie ciężarówek przeszło kompletną rewolucję. Wnętrza pozbawiono spartańskiego charakteru, wygląd zaczął mieć znacznie większe znaczenie, a jednocześnie przybywa zaawansowanych, elektronicznych systemów. W końcu doszło więc do tego, że jeżdżąc bardzo bogato wyposażonym ciągnikiem, takim skonfigurowanym na zasadzie „full opcja”, znajomo poczujemy się dopiero w autach osobowych najwyżej klasy. Zestawienie Actrosa ze słynną „eSą” doskonale to uświadamia.

Przykładowe ekrany zastępujące wskaźniki:

Jedną z największych nowości był w Mercedesie Actrosie piątej generacji system ADA oraz nowa generacja tempomatu PPC. Ten pierwszy potrafi automatycznie utrzymywać ciężarówkę na środku pasa ruchu, natomiast ten drugi rozpozna wszelkie ograniczenia prędkości, skrzyżowania oraz ostre zakręty. I okazuje się, że wsiadając do Mercedesa Klasy S znajdziemy bardzo podobne układy, komunikujące się nawet za pośrednictwem takich samych lub podobnych kontrolek. Oczywiście limuzyna jest nieporównywalnie lżejsza, więc jej „autopilot” nieco rzadziej wyjedzie na zakręcie poza linię. Tempomat rzadziej ostrzega też przed zakrętami, bo po prostu nie trzeba aż tak często zwalniać. Niemniej ogólne działanie i charakter tych układów wykazuje wiele podobieństw.

Otoczenie kierowcy? W obu Mercedesach można otrzymać skórzany, podgrzewany i wentylowany fotel z systemem masażu. Oba samochody mogą też mieć skórzane kierownice z dotykowymi panelami sterowania na dwóch głównych ramionach. Podobne mogą być też wyświetlacze zastępujące wskaźniki, oczywiście w zależności od chwilowego ustawienia. A jeśli zajrzymy na ekrany systemów multimedialnych, w Actrosie oraz Klasie S znajdziemy bardzo podobne interfejsy. Actrosowi brakuje jedynie głosowego sterowania w języku polskim, choć to zapewne dołączy wkrótce do oferty. W końcu w Sprinterze funkcja ta jest już oficjalnie dostępna, mając tę samą formę co w Klasie S.

Actros Edition 1 oraz Klasa S z pakietem AMG:

Oba Mercedesy oferują oświetlenie zwane „Ambiente”, tworzące przyjemny nastrój w kabinie. Fakt, że w Klasie S jest ono znacznie bardziej rozbudowane, obejmujące deskę rozdzielczą oraz boczki drzwiowe. Można tam też włączyć funkcję relaksacyjną lub pobudzającą, gdzie oświetlenie zacznie zgrywać się z masażem fotela. W Actrosie natomiast oświetlenie Ambiente ma charakter bardziej użytkowy. Obejmuje ono sufit pojazdu, pozwala prowadzić przy świetle imitującym blask księżyca oraz zapewni przytulne podświetlenie sypialni na czas wypoczynku.

Wsiadając z Actrosa do Klasy S można by zapytać: a dlaczego tutaj nadal są lusterka?! Choć w rzeczywistości oba modele korzystają z kamer, robiąc to po prostu na dwa różne sposoby. W ciężarówkach poważnym problemem jest „martwe pole”, duży opór aerodynamiczny, silne brudzenie się luster przy brzydkiej pogodzie i fakt łamania się zestawu przy cofaniu. By wyeliminować te zjawiska, zamontowano właśnie kamery zastępujące lusterka. Natomiast kierowca Mercedesa Klasy S może obawiać się porysowania drogocennych, 21-calowych felg o krawężnik lub też irytować na niski dach zasłaniający sygnalizatory świetlne. Dlatego w tym modelu kamera może pokazywać ustawienie felg względem krawężnika, a po dojechaniu do skrzyżowania automatycznie wskaże sygnalizator.

Kamera na sygnalizatory oraz kamera boczna:

Oświetlenie Actros oraz Klasy S:

Jest też wiele innych wspólnych mianowników. Od detali, takich jak hologramy wyświetlające logo marki pod otwarciu drzwi, podobne wzory na tapicerce, czy podświetlane nakładki na progi. Poprzez sportowo nacechowane wersje specjalne, takie jak AMG w Klasie S lub Edition 2 w Actrosie, w obu przypadkach już fabrycznie wyglądające niczym samochody po tuningu. Na cenie kończąc, jako że oba modele można mieć za około 80 tys. euro netto, ale dla pełnego efektu wymienionego powyżej trzeba przygotować o dobre kilkadziesiąt procent więcej.

Choć oczywiście są też pewne kwestie, których porównywać się nie da. Tutaj można wskazać zawieszenie, charakterystykę napędu, czy zagospodarowanie tylnej partii nadwozia, stworzone do zupełnie innych celów. Klasa S ma umożliwiać szybką jazdę w każdych warunkach i rozpieszczać pasażerów tylnych siedzeń. Za to Actros ma być też hotelem na kołach, poruszającym się w możliwie ekonomiczny sposób.

A co bardzo chętnie przeniósłbym jeszcze z Klasy S do Actrosa? Wyjątkowo spodobał mi się podgrzewany lub chłodzony podłokietnik w boczku drzwiowym. Jako że w ciężarówce ręka leży tuż obok szyby, coś takiego przydałoby się na letnią lub zimową pogodę. Był też pewien element układu napędowego, który aż prosi się o przeniesienie do ciężarówek. To układ „miękkiej hybrydy” o nazwie EQ Power, bazujący na malutkim silniku elektrycznym, ładowanym z procesu hamowania. Pozwala on oszczędzić paliwo przy przyspieszaniu lub też poprawić osiągi przy dużym obciążeniu. A skoro taki 20-konny silniczek opłaca się dołączać do nawet 600-konnej Klasy S, to w 480-konnym Actrosie też bardzo by się przydał.