OFERTY PRACYKONTAKT
665
Opublikowane 21 Marzec, 2016

Ciężarówki marki Jelcz w trasach na Bliski Wschód, dzielnie pracujące na jugosłowiańskich rejestracjach

jelcz_jugoslawia_bliski_wschod

We wczorajszym odcinku Wspomnień z trasy do Iranu w barwach PEKAES Warszawa pojawiło się zdjęcie powyższej grupy pojazdów, wykonane na wschodzie Turcji, między miastami Horasan a Erzincan. Na pierwszy rzut oka można tutaj stwierdzić, że jedną z jadących w przeciwnym kierunku ciężarówek jest Jelcz z serii 400, dlatego też zapytałem o tę sprawę Pana Adama Frąckowiaka, autora wspomnień. A oto odpowiedź, którą otrzymałem:

Tak, jest to nasz Jelcz, tylko że na jugosłowiańskich rejestracjach i tych samochodów Jugosłowianie mieli więcej. Jeździli nimi również do Iraku. Można im było tylko współczuć. Te samochody niestety nie nadawały się do takich jazd. Przewoziły ładunki maksymalnie do 16 ton. Pod te strome i długie podjazdy po prostu nie mieli czym podjechać, nie mówiąc już o zjeździe.

I faktycznie, Jugosłowianie w latach 80-tych odbierali większe ilości Jelcz z serii 400, a nawet zachowała się po tym telewizyjna pamiątka. Jest to fragment „Dziennika Telewizyjnego” z 1984 roku, który opowiada o motoryzacyjnej współpracy między Polską a Jugosławią. Jej elementami był polski montaż autobusów Ikarus-Zemun oraz jugosłowiański import Jelczy, a do tego wspomina się także o Bliskim Wschodzie.

Jelcz na jugosławiańskich rejestracjach, w tym przypadku model 417, pojawia się także na poniższym zestawieniu zdjęć z tras na Bliski Wschód. Jest to zestawienie brytyjskie, ale prezentujące samochody z całej Europy, zaś w 4:23 pojawia się właśnie produkt naszego przemysłu motoryzacyjnego.

A na koniec warto jeszcze przypomnieć legendarny program „Sonda”, w którym prezentowano swego czasu i Jelcza 417, i C620. Ten drugi był wówczas jeszcze prototypem, wyróżniając się unoszoną osią wleczoną i fabrycznym spojlerem. Tymczasem 417 prezentowano jako ciężarówkę z bardzo nowoczesnym zespołem napędowym, zgodnym z obowiązującymi w Europie trendami. Jednostka ta miała 6 cylindrów, 11,1 litra pojemności, turbosprężarkę i generowała nieco ponad 240 KM, oczywiście bazując na brytyjskiej technologii koncernu Leyland. Dla porównania, Fiat 190 NC, którym Pan Adam jechał na Bliski Wschód, miał 17,2 litra pojemności, osiem cylindrów i aż 330 KM, pomimo braku turbosprężarki. Podobne moce oferowały wówczas także turbodoładowane Volva F12, czy też Renaulty serii R.


WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 11 komentarzy

  1. egon napisał(a):

    na tym zdjeciu nie jest i nie może byc jelcz nawet jugosławianski i to z prostej przyczyny – wspomnienia pochodza ze stycznia 1983r a wtedy jelcz serii4 był w wazie testów a nie produkcji , na zdjęciu wg mnie to man lub roman ew wegierska raba

    • Filip (autor 40ton.net) napisał(a):

      Może być to Jelcz z serii 400, ale na przykład egzemplarz testowy. Już w 1982 roku w “Sondzie” pokazywano ciągniki z tą budą, zaś telewizyjna wypowiedź z 1984 roku mówiła, że samochody te JUŻ się sprawdziły w jugosławiańskim transporcie na Bliski Wschód.

  2. egon napisał(a):

    moze też być inne wytłumaczenie – zdjęcie pochodzi z innego pózniejszego okresu , jelcz serii 4 zadebiutował na targach poznanskich w maju 1983 r do końca 1985 r jugosławia kupiła 15 szt jelczy -nie wiele za to chiny ponad 1000 szt -krajowi przewożnicy dostali tylko 5 szt

  3. Pawel napisał(a):

    Nie jest to czasem jakaś wczesna hybryda serii 300 z nową kabiną, czyli jakaś wersja eksportowa? Nowa kabina była montowana już od 1977 w Jelczu 640 i w Jelczu 420 Magirus. W końcu na eksport szła nawet seria 300 z podwyższoną kabiną, w Polsce niespotykaną.

  4. trucker 1974 napisał(a):

    W trzeciej części książek o Jelczach autorstwa pana Wojciecha Połomskiego jest opisana w dużym skrócie trasa z Czechowic-Dziedzic do Bagdadu ,którą Jelczem odbył kierowca z działu badań jelczańskiej fabryki oraz kierowca PEKAES i tam akurat auto spisało się nadzwyczaj dobrze,był to wprawdzie model z intercoolerem i on miał ok 280KM czyli też nie za wiele -jedyne na co narzekał pekaesowski kierowca to zbyt mała ilość przełożeń w skrzyni biegów,jazda powrotna odbyła się współnie z dwoma innymi autami-Volvem F12 i Mercedesem i okazało się że przy podobnym załadunku ok 19 ton Jelcz bez trudu dotrzymał kroku obydwu zachodnim autom

  5. egon napisał(a):

    rok 1997-98 na granicy w dorohsku obok mojego fh zatrzymuje sie jelcz 415 +przyczepa p4 , okazało sie ze kierowca jest z koła z firmy nasiennej jedzie na pusto do zytomierza po nasiona więc chociaz częśc drogi bedę mial towarzystwo -ustaliliśmy ze nie będe jechał więcej jak 70 km / h -zreszta na ukrainie szybciej raczej sie nie da jechac , dojechalismy do nowogrodu wołynskiego , zatrzymuje nas gaj i mowi ze dalej nie można – powódz podmyła most i droga zamknięta – kaze nam jechac na kijów – więc posłusznie skręcamy na kijów ale to oznacza objazd ze 200 km , po przejechaniu 5-10 km zatrzymujemy sie w celu przedyskutowania sytuacji , akurat przechodzi miejscowy i pytamy go o możliwośc objechania miasta , okazalo sie ,że 1 km od nas jest wjazd na stary poligon -droga dla czołgów , ukrainiec mówi ze damy rade przejechać ja równiez jestem na pusto z kontenerem mersk na szwej fabryke wiec jedziemy przez poligon -wawozy transzeje dzirska srtumyki las ale udalo się wyjechalismy juz za miastem

  6. Qrstan napisał(a):

    Szanowni panowie na stanie PEKAES W-wa znajdowało się 40 szt jelczy z podwyższonymi kabinami,były one wyprodukowane w kraju.Cechowały się bardzo nieszczelnym układem hamulcowym oraz bardzo dużą awaryjnością skrzyni biegów.Kiedy przekazano je do oddziałów PKS w firmie wśród kierowców i serwisantów zapanowała nie ukrywana radość. Moc silnika do tonażu była za mała.Złośliwy Szwajcarski spedytor “Transabal” załadowywał te zespoły maksymalnie wiedządz że będą miały trudności przy pokonywaniu wzniesień na trasie do kraju koło Kassel.

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.