Ciężarówka wywołała karambol, kierowca chwilę wcześniej publikował na YouTube

Powyżej: reportaż z miejsca wypadku

W miniony poniedziałek, na włoskiej autostradzie A1 między Florencją a Arezzo, doszło do tragicznego karambolu. Mercedes-Benz Actros z wywrotką najechał na grupę hamujących pojazdów, w tym na karetkę pogotowia, samochód osobowy z przyczepą kempingową, kolejną ciężarówkę, a także turystyczny autokar. Trzy osoby poniosły przy tym śmierć na miejscu, osiemnaście osób zostało rannych, a policja wszczęła dochodzenie, w centrum którego znalazł się telefon należący do kierowcy Mercedesa.

Wszystkie trzy ofiary śmiertelne poruszały się wspomnianą karetką, około 6-metrowym pojazdem na bazie Fiata Ducato. Za kierownicą zasiadał 56-letni ratownik, mający za sobą ponad trzy dekady służby społeczeństwu. Pozostawił on żonę i osierocił dwójkę dzieci. Na pokładzie była też młoda, 24-letnia ratowniczka, studiująca pielęgniarstwo na uniwersytecie we Florencji. Na noszach znajdował się 75-letni pacjent, którego przewożono między jednym szpitalem a drugim w związku ze specjalistycznymi badaniami.

58-letni kierowca Mercedesa Actrosa przeżył wypadek, choć w związku z odniesionymi obrażeniami został przetransportowany do szpitala. Mężczyzna ma też wymagać opieki w związku ze stanem szoku psychicznego, w którym znajduje się od momentu tragedii. Dlaczego natomiast prowadzony przez niego ciągnik – świeży Actros L piątej generacji, mający co najwyżej cztery lata i wyposażony w automatyczny hamulec awaryjny – nie zatrzymał się przed hamującymi pojazdami? To pytanie od kilku dni zajmuje włoskie media.

Strażackie zdjęcie z akcji ratunkowej:

Kadr z ostatniego nagrania:

Wiadomo, że Włoch był doświadczonym kierowcą, wykonującym zawód od ponad 20 lat i mającym za sobą ponad 3 miliony przejechanych kilometrów. Wstępne ustalenia potwierdzają też pełną trzeźwość kierowcy. Tym samym szybko wytypowano trzy potencjalne przyczyny: problemy zdrowotne, problem techniczny z pojazdem lub rozproszenie telefonem. Drugi ze scenariuszy, a więc ten dotyczący ciężarówki, ma zostać zweryfikowany w oparciu o zapisy komputera oraz tachografu. Odpowiednie urządzenia zostały już zabezpieczone przez włoską prokuraturę. Jeśli natomiast chodzi o trzecią z opcji, to funkcjonariusze skonfiskowali telefon kierowcy, by sprawdzić jakie czynności wykonywano nim tuż przed zdarzeniem. Tutaj szybko pojawiły się też konkretniejsze podejrzenia, jako że 58-latek okazał się osobą regularnie prezentującą swoją pracę w internecie, za pośrednictwem kanału na YouTube.

Swój ostatni film kierowca nagrał zaledwie kwadrans przed wypadkiem, w poniedziałek rano, o godzinie 10:48. Sądząc po oznaczeniu marki Tapo widocznym na ekranie, mógł użyć do tego niewielkiej, osobnej, bezprzewodowej kamery, prawdopodobnie zamontowanej na desce rozdzielczej Actrosa. Co więcej, jeszcze przed wypadkiem nagranie zostało zamieszczone w sieci, pojawiając się w serwisie YouTube. Wszystko wskazuje więc na to, że kierowca zajął się przygotowaniem i zamieszczeniem filmu jeszcze podczas jazdy. Prokuratura ma teraz zweryfikować, czy zbiegło się to w czasie ze zdarzeniem i czy mogło mieć wpływ na spowodowanie tragedii.