Ciężarówka niestrajkującego kierowcy ostrzelana przez kolegów – pojazd wiózł dynamit

Fot. ozarksfirst.com
Fot. ozarksfirst.com

Powyżej: krater powstały w wyniku wybuchu ciężarówki

Protesty kierowców i przewoźników wielokrotnie były tematami historycznych artykułów. Dopiero wczoraj trafiłem jednak na opowieść, w której doszło do aż tak ogromnej tragedii. Ciężarówka niestrajkującego kierowcy została ostrzelana, a w jej naczepie okazało się znajdować 21 ton dynamitu.

Od tego szokującego wydarzenia upłynęło już 51 lat. Tragedia rozegrała się 30 września 1970 roku, w amerykańskim stanie Missouri, na autostradzie I-44. Wśród pojazdów jadących tą drogą były między innymi dwa samochody ciężarowe z firmy transportowej Tri‐State Motors. Pierwszy zestaw poruszał się całkowicie bez ładunku, z pustą platformą, natomiast drugi przewoził wspomniane 21 ton dynamitu. Towar ten miał dotrzeć do pobliskiej kopalni, by tam zostać wykorzystanym przy pracach wydobywczych.

Tego samego dnia w firmie Tri‐State Motors trwał też protest. Pracownicy zrzeszeni w związku zawodowym Teamsters Local 823 domagali się poprawy warunków zatrudnienia. Swojej akcji nadali formę strajku, a więc po prostu nie wyjechali w trasy. Co więcej, postanowili też polować na te pojazdy, które mimo protestu wyjechały na drogi. W ten sposób trafili na dwa zestawy, które poruszały się akurat po I-44.

Członkowie związku zawodowego jechali autem osobowym i byli wyposażeni w karabin z lunetą, kaliber 7,62 milimetra. Z tej broni ostrzelali obie ciężarówki, w tym także zestaw przewożący dynamit. W ładunku doszło wówczas do eksplozji, która dosłownie zmiotła cały zestaw z powierzchni ziemi. W drodze powstał krater o średnicy 15 metrów, a także o niemal 9-metrowej głębokości. Ilość energii była tak duża, że wybite szyby odnotowano w budynkach położonych kilkanaście kilometrów dalej. Za to pozostałości ciężarówki przeleciały na nawet 400 metrów.

W wypadku zginął 48-letni kierowca John Galt, dla którego była to pierwsza trasa wykonywana w Tri‐State Motors. Mężczyzna pozostawił po sobie żonę oraz czwórkę dzieci. Mnóstwo szczęścia miał kierowca pierwszego, pustego zestawu, któremu udało się przeżyć bez większych obrażeń. Nic nie stało się też napastnikom, których – za sprawą zeznań świadków – krótko później zatrzymała policja. W ich samochodzie znaleziono między innymi karabin oraz łuski, a prokuratura postawiła im zarzuty zabójstwa drugiego stopnia. Według amerykańskiego prawa oznacza to zabójstwo „nieprzemyślane”.

Przed sądem postawiono dwóch 29-letnich kierowców ciężarówek, od dłuższego czasu zatrudnionych w Tri‐State Motors, zrzeszonych w związku zawodowym i uczestniczących w strajku. Ten sam zarzut usłyszała też żona jednego z kierowców, która miała uczestniczyć w ataku. Ostatecznie skazano jednak tylko mężczyzn. Ten, który oddawał strzały, usłyszał wyrok 99 lat więzienia, natomiast jego koledze przyznano karę 10-letnią.

W sądzie obaj kierowcy utrzymywali, że nie zdawali sobie sprawy z zagrożenia. Mieli nawet nie podejrzewać, że w ciężarówce będzie znajdował się dynamit. Ostatecznie sąd musiał się też przychylić do takiej linii obrony. Obu mężczyzn wypuszczono bowiem na wolność ze znacznym wyprzedzeniem, po odpowiednio 8 oraz 5 latach.

Wcześniejsze artykuły historyczne o protestach:

10-dniowy protest kierowców ciężarówek we Francji – skończyło się interwencją armii

11-dniowy protest właścicieli ciężarówek – 100 tys. osób trzeba było wysłać na urlopy

Historia trzech wielkich protestów – trasę przez Brennero blokowano co kilka lat

Jak CB radia podbiły kabiny ciężarówek – rola kryzysu paliwowego i prędkości 88 km/h

Od kiedy kierowcy muszą korzystać z tachografów – krótka historia ewidencji czasu pracy