
Zaniżanie DMC samochodów dostawczych, by umożliwić prowadzenie ich z prawem jazdy kategorii B, to powszechnie znane zjawisko. Spotkamy je nie tylko w Polsce, ale też w wielu innych krajach europejskich, w tym na przykład w Holandii. Tam też wybuchła dzisiaj tonażowa afera dotycząca opłat drogowych.
Holenderskie przepisy pozwalają na w pełni oficjalne zaniżanie DMC. W polu F1 dowodu rejestracyjnego mamy wówczas wpisane oryginalne, techniczne DMC pojazdu, zwykle na przykład 5-tonowe, natomiast w polu F2 wpisuje się DMC dokumentowe, obniżone do 3,5 tony. Dzięki temu taki przykładowy, 5-tonowy samochód można w pełni legalnie dostosować do prowadzenia z prawem jazdy kategorii B, unikając konieczności stosowania tachografu.
Wydawałoby się oczywiste, że tak zarejestrowane pojazdy unikną także nowego systemu holenderskich opłat drogowych, wprowadzonego od połowy 2026 roku i obejmującego pojazdy o DMC powyżej 3,5 tony. W rzeczywistości okazało się jednak inaczej. Jak bowiem donoszą lokalne media, podleganie pod holenderskie opłaty ma być określane w oparciu o kategorię homologacyjną pojazdu, umieszczaną w dowodzie w polu J. Ta natomiast może być w Holandii określana w oparciu o oryginalne, techniczne DMC pojazdu, znajdujące się w polu F1. W efekcie na przykład 5-tonowy samochód zarejestrowany na 3,5 tony nadal może mieć w holenderskim dowodzie homologację „N2”. Jest to kategoria dla pojazdów o DMC powyżej 3,5 tony i poniżej 12 ton, kwalifikująca do podlegania pod opłaty drogowe.
Mówiąc więc krótko, holenderskie auta dostawcze z DMC zaniżonym do 3,5 tony będą podlegały pod opłaty drogowe dla ciężarówek. W przypadku świeżych egzemplarzy z silnikami Euro 6 będą to opłaty na poziomie 11,3 centa za kilometr, co łatwo przełoży się na tysiące euro w skali roku. Jak też twierdzą holenderscy eksperci, wybrnięcie z tej sytuacji może okazać się bardzo trudne. Zmiana kategorii homologacyjnej pojazdu jest bowiem kosztowna i czasochłonna.
Powyższa informacja została już oficjalnie potwierdzona przez holenderski urząd RDW, zajmujący się nadzorem na pojazdami. Oszacowano przy tym, że sprawa obejmie w kraju około 16 tys. pojazdów, w tym w większości cięższych odmian Iveco Daily, które powszechnie rejestruje się na 3,5 tony. Poza tym eksperci ostrzegają, że wielu posiadaczy tych pojazdów może zupełnie nie zdawać sobie sprawy z zaistniałej sytuacji. Gdy więc w połowie 2026 roku rozpocznie się pobieranie opłat, mogą być zaskoczeni karami.
Czy natomiast sprawa może objąć także samochody z zagranicy, w tym na przykład z Polski? Na ten temat nie pojawiły się na razie żadne oficjalne wypowiedzi. Wiele może jednak zależeć od zasad, na jakich odbyło się zaniżenie DMC w danym samochodzie. W różnych państwach odbywa się to mniej lub bardziej oficjalnie, przez co kategorie homologacyjne mogą być różne. Dlatego, by uniknąć kar, najlepiej po prostu sprawdzić, co znajduje się w dowodzie rejestracyjnym w polu J. Jeśli widnieje tam N1, czyli samochód ciężarowy o DMC do 3,5 tony, opłat nie będzie. Jeśli znajduje się tam N2, czyli samochód ciężarowy o DMC między 3,5 a 12 ton, na opłaty trzeba się przygotować. Może się też okazać, że w polu J nie będzie niczego, wszak i takie przypadki się zdarzają. Wówczas o przebiegu ewentualnej kontroli zapewne będą decydowały masy umieszczone w polach F1 oraz F2.











