Ciągniki 6×2 z osią wleczoną dla polskich przewoźników – aż trzy dobre przykłady

Zdjęcie: Statens Vegvesen

Powyżej: zaśnieżony punkt kontrolny Statens Vegvesen

Norweska inspekcja transportowa Statens Vegvesen, a wraz z nią też lokalne media branżowe, wydały wczoraj kolejne ostrzeżenia przed wysyłaniem na północ ciągników siodłowych w nieskandynawskich konfiguracjach. Przykładem mógł być materiał z magazynu „Anlegg&Transport” – otrzymał on jakże wymowny tytuł „Ciągniki dwuosiowe zatrzymane przez śnieg” i opowiadał o zestawach, które nie były w stanie przejechać przez punkt kontrolny. Dlatego, by promować w tej sytuacji dobre przykłady, przyjrzymy się teraz ciągnikom wydanym w ostatnich tygodniach przez dealera Scania Polska Oddział Gdańsk.

Z racji swojego nadbałtyckiego położenia, gdański dealer regularnie wydaje ciągniki konfigurowane właśnie z myślą o skandynawskich warunkach. Odnosi się to nie tylko do wyposażenia kabin lub mocy silników, ale też do układów osi oraz dodatków nastawionych na poprawienie trakcji. Ledwie wczoraj pojawił się na to doskonały przykład, w postaci nowej Scanii 500S Highline dla firmy Lukaar z Wejherowa. Przedsiębiorstwo to zajmuje się trasami do Skandynawii, wykonywanymi z naczepami typu walking floor, a z myślą o efektywnym i bezpiecznym obsługiwaniu tych zleceń zdecydowano się na dłuższy rozstaw osi, układ 6×2 z podnoszoną osią wleczoną oraz automatycznie podrzucane łańcuchy pod koła napędowe. Poza tym ciągnik otrzymał hydraulikę do naczepy, a długi rozstaw pozwolił umieścić zbiornik płynu hydraulicznego bezpośrednio za kabiną.

Lukaar:

Wszystkie poniższe zdjęcia: Scania Polska Oddział Gdańsk

Innym przykładem może być pierwsze tegoroczne wydanie u gdańskiego dealera, którego bohaterem była Firma Sikora z Rumii. To również przewoźnik wyspecjalizowany w trasach do Skandynawii, choć tym razem zajmujący się głównie ładunkami chłodniczymi. Z myślą o dalszym rozwoju firma złożyła ostatnio zamówienie na pięć nowych ciągników marki Scania, z których każdy ma mieć do dyspozycji silnik typu V8. Pierwszy z egzemplarzy został przekazany właśnie na początku stycznia i okazała się to piękna, czarno-złota Scania 660S Highline, również w układzie 6×2 z podnoszoną osią wleczoną. Ponadto na skandynawskim poziomie utrzymano tu też wyposażenie z zakresu komfortu, między innymi ze skórzanymi fotelami, mikrofalówką i ekspresem do kawy. Jeśli natomiast chodzi o kolejne cztery ciągniki z zamówionej partii, to mają być one skonfigurowane podobnie, a nawet lepiej. Po „660-tce” na wydanie ma bowiem czekać „770-tka”, a więc topowy model 770S Highline, rozwijający 770 KM mocy maksymalnej oraz 3700 Nm momentu obrotowego.

Firma Sikora:

Oczywiście podobnych pojazdów nie brakowało także w 2025 roku. Tutaj za przykład można wskazać informację z listopada, gdy gdański dealer przekazał nową Scanię 500S Highline dla firmy BE-MA Transport i Spedycja z Gołębiewa Wielkiego. Raz jeszcze okazał się to ciągnik trzyosiowy, przeznaczony na trasy do Skandynawii i dysponujący typowym dla tamtejszego rynku układem z osią wleczoną. Dealer zwrócił tu też uwagę na wyposażenie wszystkich sześciu kół w zawieszenie pneumatyczne, a także techniczne dopuszczenie do pracy w 66-tonowych zestawach. Pozwoli to wykorzystać na przykład norweskie przepisy wagowe, które dopiero co zostały znowelizowane, przy sześciu osiach w zestawie pozwalając na 54 tony, a przy siedmiu 56 ton. Poza tym w Scanii należącej do firmy BE-MA również nie brakuje udogodnień, takich jak na przykład telewizor Smart oraz pakiet dodatkowej izolacji.

BE-MA:

Dlaczego wspominany układ 6×2 z osią wleczoną jest aż tak istotny? Istnieją ku temu dwa zasadnicze powody. Przede wszystkim, w momentach z niewystarczającą trakcją pozwala to podnieść trzecią oś, maksymalnie zwiększając nacisk na oś napędową, nad którą znajduje się siodło. Choć trzeba pamiętać, że nie można z tej funkcji korzystać na dłuższych odcinkach, gdyż mogą za to grozić finansowe kary (przykład: Norweska kara za jazdę z uniesioną osią wleczoną – 29 tys. zł po zimowej kontroli). Poza tym montaż osi wleczonej idzie zwykle w parze z wydłużeniem całego podwozia, dokładając do rozstawu osi dobre kilkadziesiąt centymetrów. To z kolei przekłada się na pewniejsze prowadzenie w zakrętach, także na śliskiej nawierzchni (przykład: Unijne ciągniki są niebezpiecznie krótkie – różnica przyczepności w dwóch układach 6×2). Oczywiście trzeba przy tym pamiętać, że skandynawskie przepisy w zakresie długości są znacznie bardziej liberalne niż u nas i z ciągnikiem w tamtejszej konfiguracji łatwo przekroczyć polski limit dopuszczalnej długości zestawu. Choć i na to istnieją pewne sposoby, w postaci naczep z odpowiednio przesuniętymi podporami (przykład: Naczepa specjalnie na ciągnik typu „boogie”, przy pracy w polskiej pomocy drogowej)

Szwedzkie porównanie prowadzenia z osią pchaną i osią wleczona:

Na koniec jeszcze wyjaśnię, czym są wspomniane w drugim akapicie, wirujące łańcuchy. Mowa tutaj o systemie montowanym przy kołach napędowych pojazdu, zdalnie uruchamianym z kabiny i zwykle działającym przy prędkości do 50 km/h. Jego bazą są obracające się „talerze”, które podrzucają krótkie łańcuchy pod wewnętrzne opony osi napędowej i zapewniają w ten sposób przyczepność na śliskiej nawierzchni. Najpopularniejszym dostawcą takiego rozwiązania jest firma OnSpot, a dodatkową zaletą jest przy tym zgodność z norweskimi przepisami. Podrzucane łańcuchy uważa się tam bowiem za pełnoprawne zastępstwo dla klasycznych łańcuchów na całą oś napędową, w tym zarówno dla wewnętrznych, jak i zewnętrznych „bliźniaków”.

Prezentacja łańcuchów OnSpot: