Dalekobieżny ciągnik siodłowy podpięty do prototypowego wahadłowca kosmicznego to najnowszy przykład na to, jak szerokie jest spektrum zastosowań samochodów ciężarowych. Widok ten zaobserwowano ostatnio w Stanach Zjednoczonych, w Centrum Kosmicznym Johna F. Kennedy’ego, w ramach prac nad projektem wartym miliardy dolarów.
Tym projektem jest Dream Chaser, lekki, uniwersalny wahadłowiec kosmiczny, budowany przez prywatne przedsiębiorstwo Sierra Nevada Corporation. Konstrukcja ta ma być wykorzystywana w lotach zaopatrzeniowych na Międzynarodową Stację Kosmiczną i będzie wyposażona w bardzo nietypowy system lądowania. Opiera się on na dwóch kołach tylnych oraz wyjątkowo wytrzymałej płycie ślizgowej zamontowanej w przedniej części podwozia. Ta płyta ma zapewniać szereg korzyści, zajmując mniej miejsca niż typowe zawieszenie z kołem, a także będąc znacznie lżejszą. Rodzi się jednak pytanie, czy będzie można temu zaufać?
By zweryfikować sprawność tego nowatorskiego systemu, Dream Chaser przeszedł w ostatnich miesiącach rozległe testy. Odbywały się one na pasie startowym o długości blisko 5 kilometrów, przy prędkości 70 mph, czyli 112 km/h. I właśnie tutaj pojawił się Freightliner Cascadia, czyli typowo amerykański, dalekobieżny ciągnik siodłowy. Pojazd ten podpinał Dream Chasera na specjalnym wózku, rozpędzał się do trzycyfrowych prędkości i przemierzał pas startowy. W tym czasie naukowcy analizowali zachowanie podwozia w wahadłowcu, upewniając się, czy wszystko działa zgodnie z założeniem.
Dla zainteresowanych dodam, że Freightliner Cascadia to lider amerykańskiego rynku samochodów ciężarowych, a jednocześnie technologiczny kuzyn europejskiego Mercedesa Actrosa. Z tego ostatniego wywodzi się układ napędowy, systemy elektroniczne, a nawet część elementów wyposażenia wnętrza. Więcej na ten temat przeczytacie w następującym artykule: Oto nowy Freightliner Cascadia – piąta generacja „amerykańskiego Actrosa”

















