OFERTY PRACYKONTAKT
665
Opublikowane 21 Wrzesień, 2018

BMC Tugra, które może zadebiutować także w UE – skąd wziął się ten pojazd, jaki ma napęd i jakie wnętrze?

Ford F-Max, szerzej opisywany przeze mnie tutaj, nie jest jedyną turecką premierą na targach IAA 2018 w Hanowerze. Zupełnie nowy pojazd pokazała też firma BMC, którą można określić w Europie zupełną egzotyką.

Czym jest BMC? To turecki producent ciężarówek, który wyrósł na brytyjskich korzeniach. Firma powstała w 1964 roku, jako turecki oddział przedsiębiorstwa British Motor Corporation, silnie związanego ze słynnym Leylandem. Początkowo BMC wytwarzało właśnie ciężarówki tej ostatniej marki, z myślą o rynku tureckim. Następnie zaś, w latach 80-tych, tureckie BMC się uniezależniło, wprowadzając do oferty własne ciężarówki oraz autobusy.

Tak wyglądało BMC Professional:

Począwszy od 1996 roku BMC wytwarzało niewielkie ciągniki siodłowe z serii Professional. Zdobyły one w Turcji sporą popularność, w pewnym momencie mając dla siebie nawet 25 proc. lokalnego rynku. Z czasem jednak BMC Professional stało się pojazdem bardzo przestarzałym, przestało spełniać prawne wymagania, a samo BMC znalazło się w kryzysie. Teraz jednak znalazł się bogaty inwestor i firma poczyniła ogromne inwestycje, niejako stawiając wszystko na jedną kartę.

BMC postanowiło przygotować względnie nowoczesną ciężarówkę z pełnowymiarową kabiną, kupić na Zachodzie silniki zgodne z najnowszymi normami emisji spalin i zainwestować we wszelkie wymagane systemy bezpieczeństwa. W ten sposób powstał model Tugra, który ma konkurować ze wspomnianym na wstępie Fordem F-Max oraz z bardzo w Turcji popularnymi Mercedesami. Dzięki temu firma chce znowu uzyskać 25 proc. udziału w lokalnym rynku, a następnie nawet rozważyć eksport do krajów Unii Europejskiej. Co więcej, z myślą o dużym popycie, BMC przygotowało dla modelu Tugra zupełnie nową fabrykę.

Podkreślam jednak, że oficjalne plany na debiut w Unii Europejskiej jak na razie nie istnieją. BMC chce najpierw sprawdzić swoje pojazdy w Turcji, a dopiero później myśleć o kosztownym debiucie na innych rynkach.

Z drugiej strony, firma podkreśla, że BMC Tugra jest w pełni zgodne z europejskimi wymaganiami. Otóż pod kabiną znajdziemy silnik rodem z Iveco Stralis, zgodny z najnowszymi normami emisji spalin Euro 6C. Jest to jednostka 11,1-litrowa, mogąca rozwijać 460 KM i połączona ze zautomatyzowaną skrzynią biegów marki ZF. Ponadto w ofercie jest też mniejszy, 9-litrowy Cummins o mocy 400 KM, będący propozycją na przykład dla branży budowlanej. Trzeba przy tym dodać, że firma od razu przygotowała rozmaite warianty podwozia, od ciągników 4×2, po budowlane podwozia 8×4.

Pod względem kabiny, Turcy chcieli stworzyć pojazd odpowiadający współczesnym wymaganiom. Czy im się udało? Z jednej strony auto ma całkiem sensownie rozplanowaną kabinę, a nawet nie brakuje kilku nowoczesnych elementów. Dla przykładu, kierownica jest modnie ścięta od dołu, a zamiast zestawu wskaźników można sobie zamówić po prostu wyświetlacz. Ta ostatnia opcja przewidziana jest zwłaszcza dla najbogatszych wersji wyposażeniowych. Trzeba też podkreślić, że BMC Tugra ma nieduży tunel silnika, szerokość kabiny to 2,5 metra, a do tego przewidziano dwa warianty podwyższenia dachu i dwie wersje deski rozdzielczej.

Z drugiej strony, wewnątrz modelu Tugra czuć pewną egzotykę. Wykonanie deski rozdzielczej oraz użyte materiały są gdzieś w połowie drogi między ciężarówkami chińskimi a tymi produkowanymi przez “wielką siódemkę”. Trzeba przyznać, że Ford F-Max jest pod tym względem na znacznie wyższym poziomie. Choć muszę też zaznaczyć, że przedstawiciele BMC mieli pewne wytłumaczenie. Jak wyjawiła mi osoba odpowiedzialna za projekt wnętrza, wystawione na targach egzemplarze budowano w ogromnym pośpiechu, bo firma za wszelką cenę chciała wyrobić się na IAA 2018. Dlatego też BMC poszło na pewne kompromisy odnośnie jakości wnętrza. Egzemplarze z produkcji seryjnej, przewidziane na rok 2019, mają natomiast wyglądać znacznie lepiej. No i trzeba spodziewać się jeszcze jednego – BMC Tugra powinno być samochodem bardzo tanim.

Dodatkowe zdjęcia, niestety w targowej jakości:

Ten wpis ma 4 komentarzy

  1. Tomasz napisał(a):

    Popatrzcie firma matka juz dawno nie istnieje ,a corka istnieje i ma sie dobrze. A brytyjskie BMC mialo gigantyczne tradycje produkowalo pojazdy pod takimi markami jak Austin ,MG, Morris(tak te od mini),Austin-haley i kilka innych produkowalo dziesiatki modeli i typow pojazdow i dzis to piesn przeszlosci. O ile to ze w polsce nie ma marki to akurat mozna zrozumiec polskie marki byly nadwyraz wątłe i tych produkowanych modeli mozna policzyc na palcach u rak .Zas w wielkiej brytanii byly dziesatki marek pojazdow ,produkujacych nadwyraz pokazna liczbe modeli i nie ostalo sie nic brytyjskiego . Tylko kilka marek pozostalo ale juz jako marka obcych koncernow, a wsrod cizarowek totalny pogrom.Gratuluje turkom pomyslu na kabine ,dlaczego pomyslu …….jedna kabina moze ten plastik pod drzwiami nie jest nazbyt wygledny ale wystarczy tylko wymieniac podloge opuszczac kabine i bazujac na tych samych wytloczkach budowac pojazdy od najnizszych kabin do najwyzszych. Jedne drzwi beda pasowac od niskiej kabiny do najwyzszej .W takiej Scanii od S do P co nizsza szoferka inne drzwi i cala masa roznych przetloczek ,a u turasow wszystko to samo.

  2. KAMIL napisał(a):

    To auto całe wygląda tak jak ten doklejony w pośpiechu znaczek na kierownicy.

  3. Prawda napisał(a):

    Tandeta okrutna we wnętrzu , poziom poniżej Lublina z pierwszej edycji – nie sądzę ,że któreś z książąt polskich da się namówić na jazdę tym czymś.
    I ten smród w środku. Wnętrze śmierdzi jakby materac był wypchany sierścią z myszy albo szczurów. Przy otwartych drzwiach nie do wytrzymania a co do dopiero gdy drzwi zamknięte i trzeba iść spać ?

  4. UK napisał(a):

    Panie “Prawda” wsadź do jakiegokolwiek nowego auta lub ciężarówki to zobaczysz że wszystko tak śmierdzi. W ciągu tygodnia przyjechało do jednej firmy łącznie 40 nowych koni – Volvo i Mercedes. Smród plastiku wręcz cudowny. Sam 5 lat temu odbieralem Iveco od dilera , po czym po przejechaniu 6 km zaladunek i w drogę na UE gdzie spędziłem 2 tyg na przerzutach. Pierwsze dni szyby uchylone i szyber też. I smród zniknął dopiero po paru tygodniach. Z nowymi autami też tak miałem. Niestety każdy nowy plastik śmierdzi i trzeba czasu żeby wywietrzal , a przy zamkniętej kabinie będzie się ten zapach kisił…

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.