Białoruski gigant dalej jeździ po UE – transportowe sankcje w szwedzkim dochodzeniu

Sitrak C7H

Zdjęcie ze zbiorów Truck-Spotters.eu

To temat, który w branży transportowej raczej nikogo nie zaskoczy. Bo choć sankcje dla rosyjskich i białoruskich przewoźników utrzymują się już od czterech lat, na drogach naprawdę nietrudno rozpoznać sprzęt związany z tamtejszym kapitałem, jeżdżący na kazachskich czy nawet na polskich rejestracjach. Teraz temat trafił jednak także do ogólnoinformacyjnych mediów, a to wywołało już sporą, międzynarodową aferę.

Szwedzka telewizja „SVT”, polska agencja prasowa „PAP”, a także cały szereg mniejszych mediów, mówią o prawdopodobnym omijaniu sankcji przez jednego z największych białoruskich przewoźników. Mowa tutaj o firmie Jenty, której zielona flota przez lata stanowiła regularny widok na polskich drogach, przewożąc ładunki między krajami Unii Europejskiej a Rosją i Białorusią.

W 2022 roku ciężarówki z Jenty powinny były zniknąć z naszych dróg, najpierw przez zakaz ruchu dla ciągników i naczep na rosyjskich lub białoruskich rejestracjach, a następnie też przez zakaz działalności firm transportowych o rosyjskim lub białoruskim kapitale. Dlatego też szwedzkie media mocno zainteresowały się zdarzeniem, do którego doszło w mieście Södertälje (znanym jako siedziba marki Scania). Otóż w styczniu 2026 roku miał tam miejsce wypadek, w którym samochód egzaminacyjny na prawo jazdy kategorii B wpadł w poślizg i wjechał tuż pod ciągnik siodłowy z naczepą, dopiero co załadowany w pobliskiej fabryce leków. Niestety, siedzący na prawym fotelu egzaminator poniósł śmierć na miejscu, a kierowca ciężarówki był początkowo obiektem prokuratorskiego dochodzenia. Ostatecznie nie postawiono mu żadnych zarzutów, ale państwowi dziennikarze zwrócili uwagę na fakt, że naczepa miała na sobie logo firmy Jenty.

Dzisiaj możemy poznać efekty dziennikarskiego śledztwa przeprowadzonego przez szwedzkie, polskie oraz niezależne białoruskie media. Potwierdzono tam, że uczestniczący w wypadku zestaw składał się z polskiego ciągnika i kazachskiej naczepy, a jego kierowcą był obywatel Białorusi. Zauważono też, że zarejestrowana w Polsce spółka nie jest własnością Białorusina, lecz obywatela Gruzji, który oczywiście pod omawiane sankcje nie podlega. Z drugiej strony, bez trudności znaleziono powiązania między spółkami z Polski i Kazachstanu, a przedsiębiorstwem białoruskim, działającym nieprzerwanie od 1992 roku. Mowa tutaj o powiązaniach personalnych, finansowych lub kontaktowych. Wszystko to więc pokazuje, że duże firmy są w stanie znaleźć sposoby na działanie równolegle do sankcji.