Bezprzewodowa ładowarka wysuwana z jezdni – nowy pomysł na prąd dla ciężarówek

Powyżej: ładowarka ukryta w jezdni (po lewej) i ładowarka tradycyjna (po prawej)

Skoro europejskie parkingi dla ciężarówek już są skrajnie przepełnione i kierowcy nie mogą znaleźć miejsca nawet na zwykłą pauzę, to jak wyobrazić sobie scenariusz, w którym tysiące pełnowymiarowych zestawów wymagałoby regularnego ładowania prądem. Naukowcy już od kilku lat głowią się na tym tematem, próbując znaleźć alternatywę dla tradycyjnych ładowarek. Pierwszym pomysłem było wyposażenie ciężarówek w pantografy, by pobierać prąd z sieci trakcyjnych (opis w tym artykule). Drugim pomysłem, który właśnie rozpoczął testy we Francji są autostrady z ładowarkami indukcyjnymi ukrytymi pod nawierzchnią (opis w tym artykule). Trzeci pomysł to natomiast ładowarki indukcyjne, które byłyby wysuwane spod nawierzchni na parkingach.

W ramach projektu Mega-Laden, finansowanego przez niemiecki rząd i rozwijanego między innymi przez niemiecki instytut IVI Fraunhofer, Niemcy opracowali projekt bezprzewodowej ładowarki wysuwanej ze specjalnego gniazda w nawierzchni. Urządzenie to służy do ładowania stacjonarnego, a więc musiałoby być montowane na parkingach, ale nie wymaga instalowania tradycyjnych słupków do ładowania. W praktyce oznaczałoby to możliwość wbudowania w parkingi bez konieczności zmniejszania ilości miejsc postojowych. Dla porównania, montując ładowarki tradycyjne trzeba by usunąć jedną na każde trzy rajki.

Podobnie jak w przypadku autostrad z ładowarkami ukrytymi pod nawierzchnią, omawiany system wymaga indukcyjnego odbiornika prądu zawieszonego pod podwoziem. Powinien to być odbiornik połączony z kamerą, by kierowca mógł odpowiednio ustawić się nad ładowarką. W ramach testu Niemcy wykorzystują specjalnie zmodyfikowane ciężarówki marki MAN, przerobione na napęd elektryczny przez firmę Framo. Na powyższych zdjęciach możecie zobaczyć jak wygląda to w praktyce.

Od maja 2025 roku omawiana ładowarka przechodzi testy praktyczne. Odbywają się one w firmie komunalnej z Drezna, z udziałem elektryfikowanego MAN-a TGL. Wcześniej prowadzono też inne próby, w tym między innymi testy obciążeniowe, w ramach których obudowa wysuwanej ładowarki była sprawdzana pod naciskiem 60 ton. Prowadzono też testy zimowe, w ramach których obudowa ładowarki musiała wykazać się odpornością na oblodzenie. Jeśli natomiast chodzi o moc ładowania, to Niemcy doszli do wyniku nawet 2500 kW. Teoretycznie oznaczałoby to możliwość odzyskania 100 kilometrów zasięgu w ciągu około 2-3 minut nad ładowarką (przy założeniu 40-tonowego zestawu zasilanego wyłącznie prądem). Podkreślam jednak, że to na razie tylko teoria, jako że na rynku nie ma jeszcze ciężarówek zdolnych przyjąć tak wysoką moc ładowania.

Źródło: transportenmilieu.nl