
Przesuwanie się ładunków to temat, który zebrał w ostatnich miesiącach bardzo dużo rozgłosu. Głównym bodźcem był do tego głośny wypadek z marca 2025 roku, do którego doszło na holenderskiej autostradzie A4. Ładunek rur przesunął się wówczas na kabinę DAF-a XF, całkowicie zrywając nadwozie z ramy, dociskając je do ziemi i powodując śmierć kierującego. To również w nawiązaniu do tego zdarzenia pojawił się niedawny raport holenderskiej organizacji kierowców-przewoźników, zalecających wyłącznie przednich radarów w bardzo gęstym ruchu. Tymczasem z dróg właśnie dotarła kolejna przestroga w tym samym temacie, tym razem wiążąca się też z najechaniem.
Po raz kolejny jest to sprawa z Holandii, tym razem z autostrady A2 pod miejscowością Roosteren. We wtorkowy wieczór doszło tam do wypadku, w którym Volvo FH z naczepą-platformą najechało na poprzedzający zestaw. Siła tego najechania nie była duża, uszkadzając przód ciągnika tylko w nieznacznym stopniu. Za to kabina została bardzo mocno uszkodzona od tyłu, właśnie w wyniku gwałtownego przesunięcia się ładunku. Towarem tym były ciężkie, betonowe płyty, ułożone w sześciu warstwach, zabezpieczone pasami i oddzielone od ciągnika naczepową ścianą przednią. Gdy jednak płyty przesunęły się podczas hamowania, ściana ta uległa przechyleniu, a najwyższa warstwa ładunku znalazła się ponad nią, wbijając się w kabinę.
Na szczęście w zdarzeniu obyło się bez osób poważnie poszkodowanych. Kierowca ciężarówki trafił co prawda do szpitala, ale miało to charakter zapobiegawczy, w celu przeprowadzenia badań. Przewoźnik sam zajął się też usunięciem przesuniętego ładunku z naczepy, wysyłając w tym celu na miejsce ciężarówkę z hydraulicznym żurawiem.













