Kierowca auta osobowego najpierw zajechał ciężarówce drogę, a następnie – gdy usłyszał trąbienie – postanowił złośliwie wyhamować ciężki pojazd. Tak zaczął się skrajny atak drogowej agresji, w sprawie którego właśnie wydano wyrok przed belgijskim sądem.
Wszystko wydarzyło się 30 maja 2024 roku, na wjeździe na obwodnicę Brukseli, pod miejscowością Groot-Bijgaarden. Auto osobowe wjechało wówczas tuż przed samochód ciężarowy, przecinając jego tor ruchu, a kierowca ciężarówki odpowiedział na to sygnałem dźwiękowym. Wtedy też kierowca mniejszego pojazdu miał doznać ataku wściekłości. Najpierw trzykrotnie złośliwie wyhamował samochód ciężarowy, robiąc to bardzo gwałtownie, a następnie wysiadł ze swojego pojazdu, podbiegł do kabiny ciężarówki, otworzył drzwi, siłą wyciągnął kierującego na zewnątrz i zadał mu kilka ciosów.
Policja łatwo dotarła do sprawcy i półtora roku po autostradowym pobiciu, sprawa trafiła przed sąd karny w Brukseli. Kierowca auta osobowego próbował tam wyjaśniać, że to on był nękany przez kierowcę ciężarówki i próbował działać w obronie własnej. Liczne dowody, w tym zeznania świadków oraz nagrania z kamer, potwierdziły jednak wersję kierowcy ciężarówki. Sąd nie miał więc wątpliwości, że to właśnie kierowca ciężarówki był ofiarą.
Na niekorzyść oskarżonego zadziałała też jego kartoteka. Okazał się to mężczyzna wielokrotnie karany, tylko od 2008 roku będąc skazywanym za napaść i pobicie, stawianie oporu przy aresztowaniu, a także kierowanie gróźb karalnych. Można więc powiedzieć, że był to bezwzględny recydywista, zupełnie nieradzący sobie z agresją.
8 grudnia 2025 roku w sprawie zapadł wyrok. Kierujący autem osobowym został skazany na 12 miesięcy bezwzględnej kary więzienia, bez możliwości zawieszenia. Nakazano mu też wypłacenie odszkodowania na rzecz kierowcy ciężarówki, w wysokości 2500 euro.












