Autostrada z podgrzewaną nawierzchnią: łącznie 7,5 kilometra odporne na lód i śnieg

Powyżej możemy zobaczyć tylko niewielką część zimowych zdarzeń, do których doszło w ostatnich dniach, w Europie Centralnej oraz Zachodniej. Trudno więc o lepszy moment na opisanie systemu uruchomionego ostatnio w Chinach.

W chińskiej prowincji Sìchuān kierowcy mogą korzystać z autostrady z ogrzewaną nawierzchnią. Rozwiązanie to zintegrowano z wybranymi odcinkami nowej trasy Leshan Xichang Expressway, oddanej do użytku 1 stycznia bieżącego roku. Droga ta przechodzi przez trudne tereny górskie, mając liczne wiadukty oraz tunele, a ogrzewaniem objęto te fragmenty, które mogłyby tworzyć zimą największe niebezpieczeństwo. Jest to 27 segmentów o łącznej długości około 7,5 kilometra, na przykład zagrożonych występowaniem „czarnego lodu” lub położonych na szczególnie dużej wysokości.

Całe rozwiązanie opiera się na przewodach grzewczych, umieszczonych około 15 centymetrów pod nawierzchnią, mających średnicę 0,8 centymetra. Przewody te rozprowadzają płyn podgrzewany z użyciem pomp ciepła, utrzymujący temperaturę około 50-60 stopni Celsjusza. Oddziaływanie tego płynu jest na tyle silne, by zapobiegać tworzeniu się lodu na nawierzchni lub też zbieraniu się śniegu. Podano wręcz przy tym konkretny przykład, według którego omawiany system będzie w stanie stopić 20-centymetrową warstwę śniegu w ciągu pięciu godzin. Cały system ma obejmować po dwa pasy ruchu w każdą stronę, ale nie rozprowadzono go pod całą szerokością nawierzchni. Zamiast tego starano się dopasować do rozstawu kół samochodów, prowadząc po dwie wąskie linie przewodów, każdą liczącą około 40 centymetrów szerokości.

Pokaz działania podgrzewanego odcinka:

System podgrzewania nawierzchni ma uruchamiać się automatycznie, po odnotowaniu określonych warunków atmosferycznych. Odpowiada za to 129 czujników oraz zaawansowany system sterujący. Ile natomiast Chińczycy musieli za ten system zapłacić? Cena samego systemu podgrzewania nie została podana. Wiadomo jednak, że omawiane rozwiązanie było elementem bardzo drogiego projektu infrastrukturalnego. Cały nowy odcinek Leshan Xichang Expressway, liczący 152 kilometry – włącznie z tunelami, wiaduktami oraz podgrzewaniem – kosztował 335 miliardy juanów. To około 170 miliardów złotych, a więc ponad miliard złotych za kilometr.

Skoro już o kosztach mowa, to pojawia się też temat podobnych eksperymentów z przeszłości. Trzeba bowiem podkreślić, że chińska inwestycja nie jest pierwszą tego typu, a Brytyjczycy eksperymentowali z podgrzewaną nawierzchnią już w latach 60-tych ubiegłego wieku. Objęło to estakadę w dzielnicy Chiswick w Londynie, tworzącą część autostrady M4. System ten początkowo dobrze się sprawdzał, ale już w latach 70-tych zdecydowano się na jego wyłączenie w związku ze zbyt wysokimi kosztami eksploatacji. Pozostaje więc pytanie, czy nowy chiński system, oparty na pompach ciepła, będzie wystarczająco ekonomiczny, by utrzymać się w użytku na dłużej?