Pod koniec ubiegłego tygodnia na polskich drogach doszło do dwóch tragicznych wypadków o bardzo specyficznym charakterze. Były to najechania rozpędzonych aut osobowych na stojące ciężarówki, skutkujące śmiercią dwóch młodych osób.
Do pierwszego zdarzenia doszło w nocy z czwartku na piątek (27/28 sierpnia) na trasie S8 pod Warszawą, między miejscowościami Marki oraz Zielonka. Na charakterystycznym odcinku z wyjątkowo szerokim poboczem, regularnie wykorzystywanym przez kierowców do odbywania nocnych pauz lub czekania na koniec warszawskich zakazów ruchu, zatrzymał się wówczas Mercedes-Benz Actros z naczepą chłodniczą. Pojazd znajdował się przy tym co najmniej kilka metrów od najbliższego pasa ruchu, co pozwalałoby się spodziewać, że nie stanowi zagrożenia dla przejeżdżających pojazdów. A jednak około godziny 1 w nocy po poboczu nadjechało rozpędzone BMW serii 5, którego 22-letni kierowca najwyraźniej postanowił skorzystać z pobocza, zrobił to z bardzo wysoką prędkością, a przy tym nie zauważył stojącej chłodni. W efekcie praktycznie nowe BMW wbiło się pod naczepę.
Sytuacja z DW 618:


Dokładnie dobę później, w nocy z piątku na sobotę (28/29 sierpnia), również około godziny 1, do podobnego najechania doszło na drodze wojewódzkiej nr 618 pod Pułtuskiem. Tam zestaw z naczepą chłodniczą zatrzymał się w niewielkiej miejscowości Pniewo, czekając na zielone światło przed remontowanym odcinkiem, objętym zwężeniem jezdni i tymczasową organizacją ruchu. Z tyłu nadjechała natomiast rozpędzona Skoda Octavia, której 20-letni kierowca prawdopodobnie nie spodziewał się sygnalizacji w tym miejscu, a przy tym nie zauważył stojącego zestawu. Podobnie więc jak w przypadku BMW, Skoda wbiła się pod naczepę.
W obu zdarzeniach samochody osobowe zostały zmiażdżone aż do tylnych rzędów siedzeń. Na jakąkolwiek pomoc dla kierujących było niestety za późno i zarówno 22-latek, jak i 20-latek ponieśli śmierć na miejscu. Ich samochodami nie podróżowali żadni pasażerowie, więc na szczęście obyło się bez innych ofiar. Jeśli natomiast chodzi o pełne okoliczności zdarzeń, w tym osiągane przez oba auta prędkości, to mają one zostać zbadane przez biegłych i prokuraturę.
Kierowcy ciężarówek nie odnieśli żadnych poważniejszych obrażeń. Trudno jednak nie wspomnieć o ogólnej traumie, którą mogły wywołać osobówki wbite pod ich naczepy. Można się też zastanawiać, czy 56-letni obywatel Ukrainy, który zatrzymał się Actrosem przy trasie S8, nie będzie miał problemów ze strony prokuratury. Wspomniane pobocze, jakkolwiek szerokie by ono było, nie stanowi bowiem oficjalnego parkingu dla ciężarówek. Teoretycznie możliwe wydaje się przypisanie mu współodpowiedzialności i wyznaczenie jakiejś niższej kary, ale w praktyce w polskich wyrokach z ostatnich lat raczej o takich sytuacjach nie słyszano.
Na koniec zwrócę jeszcze uwagę, że wypadki tego typu mogą przyczynić się do zmian w przepisach, o które zaapelowały już europejskie organizacje nadzorujące bezpieczeństwo. To całkowite przeprojektowanie zderzaków tylnych w naczepach, tworząc przepisy wzorowane na znacznie skuteczniejszych normach ze Stanów Zjednoczonych. Szerzej omawiałem to w artykule z czerwca bieżącego roku: Europejskie naczepy do zmiany – amerykańskie zderzaki są znacznie bezpieczniejsze
Szerokie pobocze S8 (zdjęcie poglądowe):
Materiał zdjęciowy z wypadku na S8:











